14. Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty we Wrocławiu, 24.07.-03.08.2014 r.

Moment zakończenia festiwalu filmowego zawsze przynosi pewien rodzaj smutku. Żegnamy się wszak z niepowtarzalną atmosferą święta filmowego, z nastrojem permanentnej ekscytacji, związanej z właśnie zakończonym lub mającym się zaraz rozpocząć seansem. T-Mobile Nowe Horyzonty to pod tym względem impreza szczególna – żal po zakończeniu kolejnej edycji błyskawicznie bowiem ustępuje miejsca niezwykłej ciekawości, jakie to wspaniałości organizatorzy przygotują dla widzów w przyszłym roku.

„Boyhood”, reż. Richard Linklater (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Boyhood”, reż. Richard Linklater (źródło: materiały prasowe organizatora)

W najsilniejszej od lat sekcji Panorama aż roiło się od wielkich nazwisk, pokazy specjalne pozwoliły się zapoznać m.in. z taką perłą, jak Między nami dobrze jest Grzegorza Jarzyny, a ulubieńcy długich dystansów również nie mogli czuć się zawiedzeni – kilka blisko czterogodzinnych metraży, a przede wszystkim trwające niemal sześć godzin Moje siedem miejsc Borisa Lehmana, skutecznie przetestowało ich wytrzymałość na skrajnie niespieszną narrację. Z pewnością nieco zawiedzeni mogli być ci, którzy spodziewali się wielkich gwiazd w programie muzycznych wydarzeń towarzyszących festiwalowi – z całym szacunkiem dla Kim Ann Foxman i jej pozycji na nowojorskiej scenie klubowej, jej status nijak ma się do tego, jakim pochwalić się mogą Nick Cave czy Mike Patton, którzy gościli we Wrocławiu w poprzednich latach.

To zawsze miło, gdy twoja intuicja i gust zbiegają się z werdyktem kilkuosobowej kapituły. Mam tu na myśli swoje przeczucia i wrażenia na temat dwóch nagrodzonych w konkursie międzynarodowym tytułów – Białego cienia Noaza Deshe i Historii strachu Benjamina Naishtata, odpowiednio numeru 1 i 2 w rankingu filmów konkursowych, które udało mi się obejrzeć. Bardzo liczyłem na przychylność dla dramatu rozgrywającego się w Tanzanii, gdzie w ciągłym strachu żyją albinosi, których ciała traktuje się podług tamtejszych wierzeń niczym żywe amulety. Surowy i brutalny obraz Deshego ogląda się niełatwo, bowiem reżyser ukazuje bohaterów i ich środowisko w dużym zbliżeniu, zwracając uwagę na wszelkie fizjonomiczne niedoskonałości i wszechobecny brud. Mimo niesprzyjającego otoczenia, pochodzącemu z Izraela twórcy udało się wprowadzić do Białego cienia mnóstwo magii i ciepła, głównie za sprawą dziecięcych bohaterów. Pod przerażającym obrazem ludzkiego okrucieństwa tli się jeszcze promyk człowieczeństwa.

Całkowicie odmienną propozycją jest natomiast Historia strachu, przywołująca na myśl tytuły takie, jak Funny games Michaela Hanekego czy Zona Rodrigo Pli, gdzie twórcy budowali atmosferę rodzącego się zła w nowobogackim otoczeniu. Naishtat portretuje środowisko, w którym nieprzyzwoicie bogaci obywatele sąsiadują z ubogimi, często zatrudniając ich jako sprzątaczki, ogrodników czy gosposie. Tytułowy strach towarzyszy właśnie bogaczom, którzy obawiają się utraty swego dorobku i stylu życia. Reżyser buduje napięcie poprzez wypowiedzi bohaterów, których frustracja z czasem staje się niemal namacalna. Gdy sąsiedztwo spowija ciemność i jesteśmy już pewni, że za chwilę dojdzie do brutalnej konfrontacji, prawdziwej rewolucji w tej lokalnej społeczności, Naishtat dosłownie zapala światło. Na rozświetlonych posesjach nie znajdziemy jednak żadnych zniszczeń ani ofiar. Oczekiwana przez wszystkich tragedia nie wydarzyła się, a strach okazał się zupełnie wymyślony.

„Wołanie”, reż. Marcin Dudziak (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Wołanie”, reż. Marcin Dudziak (źródło: materiały prasowe organizatora)

Moje rozczarowanie aż trzema polskimi filmami konkursowymi może się równać jedynie oczekiwaniom, jakie wobec nich miałem. O ile w warstwie audiowizualnej filmom Wojcieszka, Sasnali i Dudziaka nie zabrakło niczego, o tyle twórcom tym nie udało się stworzyć intrygującej tkanki fabularnej. Co ciekawe, najlepiej z tej trójki wypada Wołanie – minimalistyczny debiut Marcina Dudziaka, opowiadający o wyprawie ojca i syna do leśnej głuszy. Oszczędny w dialogach i doskonale sfotografowany film drogi obiecuje wiele – pojawiają się tu dowody inspiracji Sokurowem i Tarkowskim, dlatego z niecierpliwością oczekiwałem jakiegoś objawienia, mistycznego momentu, który wyniesie tę opowieść na zupełnie inny poziom interpretacyjny. Debiutantowi zabrakło jednak nieco wyobraźni, by ze swojego pierwszego dzieła uczynić coś więcej niż ciekawostkę.

O największych hitach festiwalu napisano już wiele – walka o bilety na Boyhood Linklatera, Dzikie historie Szifrona czy Bezpańskie psy Tsaia będzie przedmiotem wielu opowieści, zaś najhuczniej zapowiadane tytuły w większości spełniły oczekiwania widzów. Wśród ponad 60 filmów, które znalazły się w sekcjach Panorama i ale kino+, aż 14 pojawiło się na tegorocznym festiwalu w Cannes, a następnych kilkadziesiąt gościło w Berlinie, Wenecji czy Rotterdamie. Roman Gutek i jego festiwal umożliwiają więc swoim widzom podróż po całym świecie kina – wystarczy tylko wybrać się do przepięknej stolicy Dolnego Śląska.

Jako podsumowanie pozwolę sobie stworzyć najlepszą piątkę 14. edycji MFF T-Mobile Nowe Horyzonty, zaznaczając, że jest to zestawienie wysoce subiektywne:

1. Boyhood, R. Linklater – za swobodę opowiadania, tytaniczny reżyserki wysiłek i prawdziwą encyklopedię amerykańskości zawartą w 166-minutowym filmie.
2. Dzikie historie, D. Szifron – za wyczucie, z jakim punktuje ludzkie przywary, i grację, z jaką te przywary obśmiewa.
3. Biały cień, N. Deshe – za umiejętność połączenia surowego, quasi-dokumentalnego stylu z humanistyczną magią opowiadania.
4. Między nami dobrze jest, G. Jarzyna – za niezwykłą plastykę obrazu, fantastyczne prowadzenie aktorów i za wyjście zwycięsko z pojedynku z nieokrzesaną wyobraźnią Doroty Masłowskiej.
5. Jauja, L. Alonso – za przypomnienie, że kino i baśń łączy tak wiele.

Dawid Myśliwiec – dziennikarz, filolog angielski, filmoznawca. Od kilku lat pisze o filmie na blogu Myśliwiec ogląda (www.mysliwiecoglada.pl), współpracuje z portalem Stopklatka.pl, magazynem Alterpop, serwisem Polishdocs.pl i Klubem Miłośników Filmu.

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Zmiennokształtność: Eisenstein jako metoda

Od 22 czerwca do 23 września 2018 roku

Marcel Broodthaers, Karykatury-Grandville © Estate Marcel Broodthaers, Brussels (źródło: materiały prasowe organizatora)

Weneckie Biennale na Bródnie

Od 23 czerwca do 1 lipca 2018 roku

Weneckie Biennale na Bródnie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wystawa laureatów konkursu Wystaw się w CSW 2017

Od 22 czerwca do 22 lipca 2018 roku

Agnieszka Fiejka, bez tytułu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rewolucja w sypialni. Łóżka w XIX wieku

Od 26 czerwca do 16 września 2018 roku

Łóżko w stylu empire, ok. 1810–1820. Śląsk(?), zbiory Muzeum Narodowego we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Józef Brandt 1841–1915

Od 22 czerwca do 30 września 2018 roku

Józef Brandt „Alarm” (źródło: materiały prasowe MNW)

Malarze XIX- i XX-wiecznego Gdańska

Od 22 czerwca do 15 lipca 2018 roku

Alfred Scherres  (źródło: materiały prasowe organizatora)

22. Międzynarodowy Festiwal Nova Muzyka i Architektura

Od 22 czerwca do 2 września 2018 roku

22. Międzynarodowy Festiwal Nova Muzyka i Architektura (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kontrakt rysownika

Od 22 czerwca do 23 sierpnia 2018 roku

Karolina Bielawska, Kompleks, Pałac Branickich (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zdzisław Sosnowski. Mój czas

Od 15 czerwca do 30 września 2018 roku

Zdzisław Sosnowski, „My time”, 2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

O ogrodach

Od 2 czerwca do 31 sierpnia 2018 roku

Janina Kraupe (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR