Magdalena Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014.

 

W reporterskiej karierze Magdaleny Grzebałkowskiej paradoksy to norma, niezależnie od tego, czy dotyczą samych opisywanych postaci, czy też zawodowych wyborów dziennikarki. Ledwo bowiem rozprawiła się ze swoim poprzednim bohaterem, księdzem Twardowskim (którego ochrzciła właśnie pseudonimem „Paradoks”) i obiecała sobie, że na jakiś czas da sobie spokój z biografiami (bo za dużo pracy i energii pochłaniają), a tu na jej drodze pojawili się Beksińscy. I znów paradoks goni paradoks, bo postaci pełne sprzeczności, bo tacy inni, a tacy podobni…

Zdzisław Beksiński prowadzi fotodziennik, fot. Jerzy Lewczyński (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak)

Zdzisław Beksiński prowadzi fotodziennik, fot. Jerzy Lewczyński (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak)

Historia Beksińskich, wybitnego malarza Zdzisława i jego syna Tomasza, charyzmatycznego radiowca i zdolnego tłumacza, od wielu lat wzbudza zainteresowanie. Nic dziwnego. Ma w sobie wszystko, co powinna mieć fascynująca, doskonale nadająca się na film, opowieść. Są wybitne jednostki, które trudno zrozumieć, są rodzinne konflikty i trudności, których nie sposób pokonać, są silne uczucia i problemy z ich okazywaniem. Są też dwie wielkie tragedie, które nie musiały się zdarzyć, a których przecież nie sposób było uniknąć.

Portret Zdzisława Beksińskiego maluje Grzebałkowska ostrożnie. Pozwala, żeby bohater sam się przedstawił. Nie jest to trudne, bo artysta zostawił po sobie dziennik foniczny oraz setki listów, w których – nie ma się tu czemu dziwić – wiele miejsca poświęcił samemu sobie, a i w dziennikarskich archiwach znaleźć można trochę wywiadów z mistrzem. Reporterka oddaje głos także tym, którzy malarza znali. Do rozmów skłonni są przyjaciele. Nie ma ich zbyt wielu, a i ci, którzy takim mianem mogą się szczycić, nie zawsze nimi byli. Ze swoim francuskim marszandem, Piotrem Dmochowskim, przebył Beksiński długą drogę. Od przyjaźni, do nienawiści i z powrotem. Fascynacja twórczością mistrza, a potem kłótnie i bolesne przepychanki, zawody, które sobie wzajemnie sprawiali, zaowocowały książką Dmochowskiego Zmagania o Beksińskiego. Książką, po przeczytaniu której żona Beksińskiego kazała przysiąc mężowi, że więcej się do swojego marszanda nie odezwie. Przynajmniej dopóki ona, Zosia, żyje. Beksiński słowa dotrzymał. Ponowny kontakt z Dmochowskim nawiązał dopiero po jej śmierci.

*

            Zdzisław Beksiński od samego początku żyje z poczuciem inności. Sanok, rodzinne miasto, wzbudza w nim wyłącznie negatywne emocje. Małomiasteczkowa, duszna atmosfera była żyzną glebą dla jego nerwic. Od matki, która od samego początku wierzyła, że syn będzie artystą, dowiaduje się, że był dzieckiem nieplanowanym, od ojca, fana Nietzschego i Schopenhauera, uczy się, że prawdziwy mężczyzna nie okazuje uczuć i jest sprawny fizycznie. Po śmierci ojca porzuca uprawianie sportu i „pozwala sobie gruntownie zniewieścieć, po swojemu”[1], ale problem z okazywaniem uczuć zostanie mu już na zawsze. Ulegnie to nieco zmianie, gdy pozna Zosię, swoją przyszłą żonę, bo – według relacji przyjaciół – na jej punkcie oszaleje. I choć będzie to uczucie pełne egoizmu i zazdrości, to nikt nie będzie miał wątpliwości co do tego, że jest równocześnie gorące i szczere. Nieco tajemnicze pozostaną natomiast jego uczucia wobec syna.

Tomek Beksiński z rzeźbami ojca, fot. Jerzy Lewczyński (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak)

Tomek Beksiński z rzeźbami ojca, fot. Jerzy Lewczyński (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak)

Wśród rodziny zachowało się przekonanie, że Zdzisław zgodził się na dziecko, by sprawić przyjemność żonie. Kocha Tomka, ale nie umie tego okazać. Zamknięty w swoim własnym świecie, chciałby, żeby potomek, nazywany regularnie także bachorem, jak najszybciej stał się kumplem, z którym będzie mógł dzielić pasje. Jego marzenia niemal się spełniają – syn naśladuje Zdzisława, chce robić to, co robi ojciec. Jest jednak za mały, by stać się partnerem do rozmowy, a kiedy dorośnie, Beksińskiego czekać będzie innego rodzaju rozczarowanie: „(…) nie przewidziałem, że będzie niezadowolony z istnienia, z życia”[2]. Tomasz Beksiński regularnie będzie podejmował próby samobójcze, a rodzice będą zmuszeni się temu bezradnie przyglądać, znosząc napady jego wściekłości i godząc się na emocjonalne szantaże fundowane przez jedynaka.

Nastoletni Tomek Beksiński, fot. Zdzisław Beksiński (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak)

Nastoletni Tomek Beksiński, fot. Zdzisław Beksiński (źródło: dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak)

Niektórzy znajomi skłonni są przypuszczać, że trudny charakter Tomka wynikał z wychowania – rodzice nie stosowali wobec niego żadnych kar, wszystko było mu wolno. Już w wieku kilku lat, pierworodny syn Beksińskich wyznaje, że diabeł jest z niego zadowolony. Spędzając czas z dorosłymi, szybciej dorasta. Staje się dojrzalszy niż jego rówieśnicy, a jednocześnie ciągle ma w sobie coś z dziecka – wydaje się nieświadomy konsekwencji swoich poczynań. Jako licealista wymyśla, że wydrukuje klepsydry informujące o swoim pogrzebie. Większość znajomych czuje się urażona. Złości ich jego brak empatii oraz to, że ostentacyjnie nie chce dorosnąć i – jak wyznaje jeden z jego przyjaciół – „wciąż strzela z odpustowego pistoletu”[3].

Tomasz Beksiński już jako nastolatek ma wszystko to, co powinien mieć artysta: bogatą wyobraźnię, talent i dużo zapału. Niemal cały wolny czas poświęca na tworzenie okładek i recenzji nieistniejących płyt. Tworzy logo wydawnictwa, które jest odpowiedzialne za ich wydawanie. Fascynuje go groza. Staje się kolekcjonerem intensywnych wrażeń.

  1. M. Grzebałkowska, Beksińscy. Portret podwójny, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014, s. 14.
  2. Tamże, s. 89.
  3. Tamże, s. 217.
Strony: 1 2

Daria Bruszewska-Przytuła – absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz filologii polskiej na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Przygotowuje rozprawę doktorską o prozie roczników osiemdziesiątych. Interesuje się kulturą fanowską oraz przejawami konsumpcjonizmu subkulturowego. Współzałożycielka Dyskusyjnego Klubu Serialowego. Z uwagą (i przyjemnością!) przygląda się popkulturze.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR