S. I. Witkiewicz, Listy I, opracował i przypisami opatrzył Tomasz Pawlak, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2013.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na kolejny niepiękny rys osobowości Witkacego. Lubił plotki, co być może stanowiło lokalny fenomen Zakopanego, gdzie – jak skądinąd wiadomo – wszyscy się wtedy znali i obgadywali na potęgę. Witkacy też powtarzał o innych różne rzeczy – najchętniej te brzydkie. Kobiety nie stanowiły tu wyjątku – nie był dyskretny nawet gdy chodziło o te, którym składał miłosne wyznania. Gdybyż jednak tylko brak dyskrecji można mu było zarzucić! Tymczasem Witkiewicz zdradzał intymne szczegóły z życia kobiet po to, by wmanewrować je w najwyraźniej bardziej go podniecające miłosne układy trójkowe: Malinowski był tym trzecim w relacji z Heleną Czerwijowską i Marią Dembowską, Karol Szymanowski w relacji z Jadwigą Janczewską. Malinowskiego wprowadzał Witkacy we wszystkie swoje problemy z płcią piękną, nie zmieniło się to nawet po zerwaniu przyjaźni w 1914 roku. Gdy odeszła od niego Oknińska, to Malinowskiemu oczywiście zlecił misję mediacyjną. Oknińska – nawiasem mówiąc – uciekała od Witkacego kilkakrotnie, a on zawsze prosił o pomoc swych przyjaciół i ci apelowali o jej powrót. Panowie z najbliższego kręgu Witkacego byli dokładnie poinformowani o jego sprawach z kobietami i – jak już zostało powiedziane – sami mieli w nich udział. Witkacy w takim przedziwnym układzie bez wątpienia mniej się nudził, a w dodatku zawsze łatwiej mógł się wycofać pod pozorem ustąpienia miejsca temu drugiemu, jakoby bardziej godnemu uczucia. „Z nim będzie Pani szczęśliwa” – taki teatralny gest, poczytywany za wyjątkową szlachetność, uwalniał od odpowiedzialności.

Nina Witkiewiczowa uważała swego męża za erotomana, na pewno nie bez racji. W listach znajdujemy dowody, że zdobywanie kobiet Witkacy traktował jak grę towarzyską, w której osiągnął biegłość i odnosił sukcesy. Nie sprawiało mu to trudu, bo był mężczyzną bardzo przystojnym, wysportowanym i – dopóki się nie upił – atrakcyjnym towarzysko. Panie pociągała także ciemna strona jego osobowości, co jak najbardziej świadomie wykorzystywał. Rozpierała go duma, że mając 52 lata, potrafił odbić zakopiańskiemu fryzjerowi piękną 17-letnią narzeczoną – Marię Zarotyńską, o czym pisał do różnych osób. Uczuciami dziewczyny, której zapewne zwichnął życie, w ogóle się nie przejmował. Lektura listów do owej panienki jest jeszcze przed nami, gdyż znajdą się one dopiero w drugim tomie korespondencji Witkiewicza.

Tak jak Helena Czerwijowska, w Witkacym zakochana była i Jadwiga Janczewska. Z jednego z listów, jakie autor Nienasycenia pisał w 1914 roku, dowiadujemy się, że na dzień przed desperackim czynem Jadwigi poróżnili się ze sobą. Witkiewicz uważał, że właśnie to popchnęło ją do samobójstwa i tylko z tego powodu miał jakieś wyrzuty sumienia. Co jednak zdarzyło się konkretnie, nie sposób stwierdzić, bo nieznane są inne okoliczności jej śmierci. Jakieś listy od niej Witkacy miał, ale je zniszczył. Wiele pisać do siebie nie musieli – Jadwiga przebywała w Zakopanem, zamieszkała zresztą w pensjonacie prowadzonym przez matkę Witkiewicza, do czego on sam ją namówił. Nieopodal był jego pokój, w tymże domu pokój wynajął także Karol Szymanowski. Między nimi trojgiem rozegrało się coś strasznego, ale co – nie wiadomo. Karola ze Stanisławem łączyła przyjaźń, muzyk w 1904 roku zadedykował Witkacemu sonatę, potem odbyli wspólnie miesięczną podróż do Włoch. Zabawili się razem uczuciami Janczewskiej? Pisarz zarzucał jej, że zdradza go z Karolem.

Tylko na podstawie listów do Heleny możemy sobie wyrobić pojęcie, jak zawiązana została owa tragiczna historia miłosna. Jak zwykle ze strony Witkacego uczucia nie było – wciągnął Jadwigę w tryby intrygi, bo znalazła się niejako na podorędziu. Posłużył się nią, by zaszachować Helenę. Jaki konkretnie był w tym udział Szymanowskiego? A Tadeusza Micińskiego? Przecież nie bez powodu tak enigmatycznie sugerował to szukający winnych Witkacy w listach przeznaczonych do wysłania dopiero po swej samobójczej śmierci. O Karolu pisał: „kanalia urodzona” i „zwykła świnia bez pretensji”, a o Micińskim – „plugawy kabotyn”, który był „aranżerem wielu rzeczy” i „bardzo winien wszystkiemu”. Siebie winił także, ale relatywnie mniej, bo tak oto: „w takiej chwili kiedy faktycznie byłem dla Niej biednej niedobry, takich ludzi wpuściłem do domu”.

Pewny w tej historii jest w zasadzie tylko tragiczny finał krótkiego narzeczeństwa Witkacego oraz reakcja Janczewskich, którzy jednoznacznie odpowiedzialnością za tragedię obciążyli tylko jego. Najwięcej wiadomo, co przeżywał po śmierci Jadwigi sam Witkacy, a właściwie – jak przeżycia te przedstawiał licznym adresatom. Warto rzucić okiem jeszcze i na ten materiał, bo znajdziemy w nim naprawdę sporo danych do szkicowanego portretu.

Z Szymanowskim i Micińskim Witkacy przyjaźń zerwał, sam pogrążył się w nastrojach samobójczych, ale kiedy z pomocą pospieszył Malinowski, proponując egzotyczną podróż na Malezję, plany odebrania sobie życia Witkiewicz odsunął na później. Jeszcze na statku nie wyrzekł się jednak dręczących myśli, bo i też wyrzuty sumienia nie dawały się całkowicie zagłuszyć: „Jestem człowiekiem kompletnie złamanym, którego jedynie śmierć uleczyć może”. Pisarz miał cyjanek, dostarczony mu na usilne prośby przez „Bronia”, ale zwlekał z ostatecznym krokiem. Rodzaj autoterapii stanowiły listy, będące zarazem zapisem ostatniej woli – na szczęście zachowały się, mimo że do samobójstwa wtedy nie doszło. W korespondencji Witkacy dokonuje mitologizacji tragicznej historii i przekształca ją w tragedię miłosną (choć w istocie kompletnie nią nie była). Pisze o swoim cierpieniu, ale cierpi nie po stracie ukochanej, lecz dlatego, że czuje się winny. Krętactwo jego jest grubymi nićmi szyte, chyba nawet przed samym sobą nie potrafiłby się przyznać, że dręczył Jadwigę. Z tego, jak swe wyznania wystylizował, wynika, że zawinił – trochę: „czułem się bardzo źle, ona brała to do siebie i wynikły stąd rzeczy, które przy fatalnym zbiegu okoliczności doprowadziły Ją do tego”. Fakt zerwania zaręczyn przedstawia Witkacy jako ich wspólny pomysł ukrywania „narzeczeństwa”, dopóki on nie poweźmie „decyzji ostatecznej”. W groteskowo koślawą formułę słowną ubiera swą winę: „wskutek tego niezdecydowania i niezamknięcia się w tej jednej miłości postępowanie moje było niegodne Jej”. Przez owo „niezamknięcie się w jednej miłości” należy rozumieć, że zdradzał narzeczoną.

Listy Witkacego z pierwszych miesięcy po tragedii pełne są zapowiedzi samobójstwa, gdy się je czyta jeden po drugim, jest to wprost nużące. Stają się niewiarygodne i jako potwierdzenie uczuć żywionych do zmarłej. W świetle tego, co wiemy o emocjonalnych defektach Witkacego, jego miłosne westchnienia pod adresem nieżyjącej Jadwigi brzmią teatralnie: „tylko Ją teraz kocham”, „czemu tu z Nią nie jestem”, „żebyśmy wzięli ślub… byłaby na pewno ze mną szczęśliwa”, „dla Niej tylko coś robiłem w sztuce”. Ileż w tym mistyfikacji!

Jeszcze bardziej przerażające oblicze Witkacego ujawniają jego listy do żony, ale nie będę się nimi w tym momencie zajmowała. Krzywdy wyrządzone Ninie na pewno bardzo dokładnie zostaną rozliczone przez feministki.

Witkacy miał wiele twarzy i na niektórych jego epistolarnych „portretach” znaleźć można także podziwu godne rysy, choćby świadectwa niezwykłych wprost możliwości pracy twórczej. Z listów dowiedzieć się możemy na przykład, jak owocne dla jego działalności artystycznej było pierwszych kilka lat po powrocie z Rosji w 1918 roku. Trudno byłoby wskazać inny tego rodzaju przykład wydajności pisarskiej. Sprawy związane z twórczością to niezwykle obszerny i bardzo ciekawy wątek listów Witkiewicza. Mnie zainteresował jednak „Witkacy potwór”, a to dlatego, że gdyby nie dokument w postaci korespondencji, nie mogłabym uwierzyć, iż ktoś taki nie jest wyłącznie tworem literackiej wyobraźni.

 

Strony: 1 2 3 4 5

Tekst ukazał się w kwartalniku "Akcent" nr 3/2014

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Wyspiański. Nieznany

Od 16 stycznia do 5 maja 2019 roku

Stanisław Wyspiański, Zadumana. Życie. tygodnik ilustrowany, literacko-artystyczny, Rok 2, 1898, nr 50

Prawem naszym – zmartwychwstanie

Od 11 grudnia 2018 roku do 24 marca 2019 roku

Pierwodruk "Było to pod Jeną" Walerego Przyborowskiego, Warszawa 1904; ZNiO (źródło: materiały prasowe organizatora)

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Od 8 do 16 grudnia 2018 roku

11. Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia (źródło:materiały prasowe organizatora)

Veronica Taussig. Red Black and Yellow

Od 14 grudnia 2018 roku do 3 lutego 2019 roku

Veronica Taussig, fot. Urszula Tarasiewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Janusz Mielczarek – W poszukiwaniu różnych stanów piękna

Od 16 grudnia 2018 roku do 20 stycznia 2019 roku

Janusz Mielczarek, fot. Tomasz Sętowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krzysztof Mańczyński. Malarstwo. 50 lat pracy twórczej

Od 14 grudnia 2018 roku do 24 lutego 2019 roku

„Przystanek IV”, 1984/1985, olej, płyta pilśniowa, Fot. Marcin Kucewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marcin Płonka. Topiel

Od 7 grudnia 2018 do 11 lutego 2019 roku

Marcin Płonka, „Topiel”, Muzeum Współczesne we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Joanna Concejo. Concetto

Od 6 grudnia 2018 roku do 31 stycznia 2019 roku

Joanna Concejo, „Studnia” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grupa Krakowska 1932–1937

Od 2 grudnia 2018 roku do 31 marca 2019 roku

„Kompozycja”, Bolesław Stawiński, ok. 1934, fot. Wojciech Rogowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego

Od 28 listopada 2018 roku do 22 kwietnia 2019 roku

„Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR