Wilhelm von Blandowski, 1822-1878. Niespokojne odbicie, 17.05-31.07.2013 r., Czytelnia Sztuki w Gliwicach

Najnowsza wystawa w gliwickiej Czytelni Sztuki „Niespokojne odbicie” przywraca pamięć o jednym z najwybitniejszych śląskich fotografów, którym bez wątpienia był Wilhelm von Blandowski. Jego życiorys, utkany z permanentnej niezgody na zastany świat i odwiecznej walki z własnymi słabościami, został przypieczętowany śmiercią w szpitalu dla obłąkanych. Blandowski był z jednej strony typem nadwrażliwca, którego przygniatała własna egzystencja. Z drugiej – był prawdziwym człowiekiem renesansu, poświęcającym się studiowaniu fizyki eksperymentalnej, meteorologii, historii naturalnej, algebry, matematyki i chemii analitycznej[1]. Odkrycie tej arcyciekawej postaci zawdzięcza się innemu, wybitnemu artyście, Jerzemu Lewczyńskiemu. Jak pisze Marika Kuźmicz, Lewczyński odnalazł w Muzeum w Gliwicach albumy zapełnione fotografiami Blandowskiego. Zainteresowany swoim odkryciem, postanowił zrekonstruować losy fotografa , który urodził się w Gliwicach w 1822 roku, a następnie, po długiej nieobecności powrócił do nich, by prowadzić w domu należącym do jego matki zakład fotograficzny[2]. „Starania Lewczyńskiego względem Blandowskiego są konsekwencją i materią realizowanej przez niego koncepcji archeologii fotografii[3] – podkreśla Kuźmicz. Odkrycie artysty jest naprawdę niezwykłe – to dzięki niemu została odkurzona historia Gliwic i samej fotografii, jak również charakter czasów, w których żył Blandowski. Prezentowane na wystawie prace robią niesamowite wrażenie. Atmosfera ówczesnych Gliwic, która wyłania się z fotografii Blandowskiego, posiada coś z aury sennego, leniwego miasteczka gdzieś na końcu świata, choć budzą one także trudny do zdefiniowania, podskórny niepokój.

Wilhelm von Blandowski, Archiwum Muzeum w Gliwicach (źródło: materiały Czytelni Sztuki w Gliwicach)

Wilhelm von Blandowski, Archiwum Muzeum w Gliwicach (źródło: materiały Czytelni Sztuki w Gliwicach)

Droga Blandowskiego do fotografii była dość długa. Po raz pierwszy zetknął się z nią podczas swojego pobytu w Australii, gdzie zajmował się badaniami nad fauną i florą tego regionu[4]. Po burzliwym powrocie do Gliwic, który był spowodowany niesłusznymi oskarżeniami o defraudację przyrodniczych eksponatów, przyszły artysta otworzył zakład fotograficzny i zaczął pracować na swój rachunek. Blandowski podczas swojej działalności, fotografował mieszkańców Gliwic i Śląska, przyrodę, przedstawicieli różnorakich zawodów – szewców, murarzy, kominiarzy, a nawet krowy, które stanowią często przewijający się motyw w jego twórczości. Wykonując zlecenia dla niezbyt zamożnych ludzi, portrety jego autorstwa były przeważnie w formacie carte de visite. Był to rodzaj fotografii niewielkich rozmiarów, przeważnie w formacie 6×9 centymetrów i był on najpopularniejszy w XIX wieku.. Carte de visite została opatentowana w Paryżu przez fotografa André Adolphe’a Eugène’a Disdériego w 1854 roku[5]. Taki rodzaj zdjęcia, przedstawiał przeważnie jednego modela na tle specjalnie zaaranżowanego tła, na które składały się meble albo kolumna. Portrety te wykonywano po kilka na jednej kliszy podczas jednego seansu, dzięki czemu cena jednej fotografii była stosunkowo niska[6]. Jak zauważa Kuźmicz, odnalezione fotografie Blandowskiego pokazują, czym była wtedy fotografia portretowa i jaki miała wpływ na kształtowanie się kultury wizualnej[7]. A miała spory, dlatego, że niska cena wykonania między innymi carte de visite spowodowała, że tego rodzaju zdjęcia stały się produktem masowym. Nie trzeba już było wydawać fortuny na drogie malowidła, aby móc utrwalić swój wizerunek.

Co ciekawe,  prezentowane na wystawie carte de visite autorstwa Blandowskiego są niezwykle przygnębiające. Upozowane konwencjonalnie postaci patrzą tępo w obiektyw, nie wyrażając praktycznie żadnych emocji. Bohaterowie zdjęć, którymi stali się głównie kominiarze czy murarze, wydają się być wycofani z rzeczywistości, zawieszeni pomiędzy życiem, a codziennym umieraniem, poczuciem trudnej do jasnego zdefiniowania klęski a rozczarowaniem. Nie wydają się być w ogóle zadowoleni z powodu przyłapania ich w kadrze. Fotografie te posiadają także filozoficzny potencjał, ukazujący ludzi sprowadzonych do egzystencjalnego minimum, czyli pracy.

Wilhelm von Blandowski, Archiwum Muzeum w Gliwicach (źródło: materiały Czytelni Sztuki w Gliwicach)

Wilhelm von Blandowski, Archiwum Muzeum w Gliwicach (źródło: materiały Czytelni Sztuki w Gliwicach)

Więcej życiowej energii wydają się mieć zwierzęta sfotografowane na zamówienie hodowcy rasowych krów. Dumnie zajmują one większość kadru, a ludzie, mniej lub bardziej przypadkowo uwiecznieni na zdjęciach, wstydliwie spuszczają wzrok, nie starając się nawiązać kontaktu wzrokowego z aparatem. Widz przemierzający powoli wystawę i zawieszający wzrok na fotografiach Blandowskiego może odnieść wrażenie, że stają się one także wizualnym pamiętnikiem nastrojów artysty, uwikłanego pomiędzy naukowymi zainteresowaniami i badaniami otaczającego świata, a nieodpartą chęcią ukrycia się za aparatem. To pewnego rodzaju forma protestu, jak i zapis intelektualnego zmagania się z własnym ego, przytłoczonym przez zbyt aktywny umysł, próbujący swoją wrażliwość umiejscowić w fotografii. Jest to zapis niezwykle interesujący, ale także ciężki i przejmujący, jak podmuch gorącego powietrza na wilgotnej skórze. Nieprzypadkowa wydaje się być nazwa ekspozycji, której  tytułowe „niespokojne odbicie” w zwierciadle dawnej historii, naznaczone jest  przez niepokój  zbliżającej się śmierci, zarejestrowanej przez czujne oko tego wybitnego artysty. Blandowski bez wątpienia był fotograficznym mistrzem niepocieszenia i rozczarowania rzeczywistością, w której nigdy nie mógł odnaleźć bezpiecznego miejsca, co doskonale pokazuje gliwicka wystawa, która jest pierwszą, tak pełną prezentacją jego twórczości.

  1. M. Kuźmicz, Wilhelm von Blandowski – australijski traper, fotograf gliwicki, [dostęp: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: www.czytelniasztuki.pl/wp-content/…/02/M.Kuzmicz_Blandowski.doc
  2. Tamże.
  3. Tamże.
  4. Tamże.
  5. Carte de visite, [dostęp: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Carte_de_visite
  6. Tamże.
  7. M. Kuźmicz, Wilhelm von Blandowski – australijski traper, fotograf gliwicki, [dostęp: 20.06.2013]. Dostępny w Internecie: www.czytelniasztuki.pl/wp-content/…/02/M.Kuzmicz_Blandowski.doc

ZUZANNA SOKOŁOWSKA (1982) – absolwentka historii i filozofii, wykładowca akademicki. Publikowała na łamach Arteonu, Polskiego Portalu Kultury O.pl, Rity Baum, artPapieru oraz czasopisma kulturalnego Fragile.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR