Eustachy Kossakowski, 6 metrów przed Paryżem/ 6 mètres avant Paris, Wydawnictwo Nous, Caen 2012

Zrealizowany latem 1971 roku we Francji zapis fotograficzny Eustachego Kossakowskiego zatytułowany 6 mètres avant Paris okazał się spektakularnym sukcesem. Nieznanemu fotografowi z Polski, całkiem świeżemu imigrantowi starającemu się o przedłużenie wizy pobytowej, zorganizowano indywidualną wystawę w Musée des Arts Decoratifs, która objechała potem galerie europejskie, w tym miejsca tak prestiżowe jak Moderna Museet w Sztokholmie. Od razu trzeba zaznaczyć, że Kossakowski był w kraju postacią rozpoznawalną, pracował nie tylko dla ilustrowanych pism w rodzaju tygodnika „Stolica”, a później dla miesięcznika „Polska”, ale też dokumentował wystawy i wernisaże w warszawskich galeriach, portretował pisarzy, kompozytorów, muzyków, artystów awangardowych galerii Foksal oraz ich akcje; słowem – fotografował (jak dzisiaj byśmy powiedzieli) celebrytów kultury i sam też po części był takim celebrytą.

Eustachy Kossakowski, „6 metrów przed Paryżem/ 6 mètres avant Paris”, Wydawnictwo Nous, Cean 2012 – fragment książki (źródło: materiały Kwartalnika Herito)

Eustachy Kossakowski, „6 metrów przed Paryżem/ 6 mètres avant Paris”, Wydawnictwo Nous, Cean 2012 – fragment książki (źródło: materiały Kwartalnika Herito)

Na pomysł serii 6 metrów przed Paryżem wpadł podobno przypadkiem. Według relacji Anki Ptaszkowskiej Kossakowski podczas jednego ze wspólnych spacerów na widok kolejnej tabliczki z nazwą stolicy Francji zareagował stwierdzeniem, że „może warto byłoby to sfotografować”, co zaowocowało najpierw poszukiwaniem kolejnego znaku, a potem całym procederem systematycznego szukania tablic z napisem „Paris” oraz ich fotografowania. Trzeba od razu wspomnieć o specyfice topografii tego miasta. Otóż tylko centralna jego część, otoczona autostradową obwodnicą (nietrudno się domyślić, że w ciągu dnia całkowicie zakorkowaną) Boulevard périphérique de Paris, to administracyjny Paryż. Przylegające ściśle do bulwaru peryferyjnego dzielnice tworzą wprawdzie tak zwany Wielki Paryż, ale nominalnie Paryżem już nie są. Jednak w miejskiej przestrzeni, w kształcie i specyfice zabudowy nie ma właściwie żadnych sygnałów świadczących o momencie transgresji przedmieść w miasto. Informują o tym oczywiście tablice z napisem „Paris”, których lokalizacja może się czasem wydawać mocno absurdalna, co szczęśliwie dostrzegł Kossakowski i stworzył jeden z najlepszych i najważniejszych rodzimych projektów dokumentalnych.

Zgodnie z nazwą serii fotograf stawał przed każdą ze stu pięćdziesięciu dziewięciu znalezionych tablic w odległości około sześciu metrów, kadrował centralnie znak drogowy i… wykonywał zdjęcie. Rozpoznawalna niemal od razu metoda działania (wystarczy obejrzeć w dowolnej kolejności kilka fotografii z projektu), sposób budowania kadrów oraz niepozostawiający żadnych wątpliwości napis „Paris” zapewniają temu przedsięwzięciu wizualną spójność. Zwykle anonimowy, do bólu banalny, zastawiony zaparkowanymi w każdym wolnym miejscu samochodami i najczęściej po prostu byle jaki miejski krajobraz, który znajduje się przed i za sfotografowanymi tablicami, to właściwie sceneria dobrze nam znana ze współczesnych polskich miast… A jednak album Kossakowskiego (wydany jesienią 2012 r. przez wydawnictwo Nous i dostępny w polskich księgarniach fotograficznych), zawierający pełny zestaw zdjęć z serii 6 mètres avant Paris, nie doczekał się do tej pory żadnego krytycznego komentarza. Podobny los spotkał wystawę towarzyszącą tej publikacji, eksponowaną najpierw w berlińskim Freies Museum, a później w galerii Fundacji Arton na terenie Soho Factory w Warszawie.

Skąd to milczenie? – można by zapytać. Retrospektywny pokaz zdjęć Kossakowskiego w warszawskiej Zachęcie w 2004 roku nie przeszedł przecież bez echa i był dość powszechnie komentowany. Owszem, sporo rozgłosu narobił też sam proces odbarwiania się i żółknięcia ekspozycyjnych barytowych odbitek (był to efekt złego doboru materiałów zastosowanych do oprawy prac). Na warszawskiej wystawie pokazano spory zestaw fotografii z serii 6 metrów przed Paryżem, przez co chyba każdy oglądający tę ekspozycję mógł poczuć apetyt na więcej obrazów z tablicą „Paris” w centrum kadru. Kiedy jednak po ośmiu latach owo „więcej” nastąpiło i wreszcie możemy oglądać pełny zestaw zdjęć z projektu (tym razem są to wydruki sporządzone ze zeskanowanych i cyfrowo wyedytowanych negatywów) w perfekcyjnie wydanym albumie, nikt właściwie nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Zapewne w jakiejś mierze odpowiedzialny jest za to sam autor, traktujący swój paryski projekt w kategorii wizualnego żartu i nazywający go w wywiadach… „fotoreportażem”. We wspomnianej wcześniej retrospektywie w Zachęcie widać było też wyraźnie, że Kossakowski nie bardzo próbował rozwinąć metodę zastosowaną podczas tworzenia omawianego przedsięwzięcia, a pokrewne projekty w rodzaju serii zdjęć płotów ogradzających paryskie budowy (cykl Palissades, 1972–1977) czy fotografie połamanych słupów telegraficznych (seria Złamane słupy, Warszawa – Białystok, 1999), nie mają już takiej siły rażenia. Wynika to zarówno z mniejszego potencjału semantycznego wybranych tematów, jak i nie do końca konsekwentnego sposobu ich prezentacji.

Nie sposób omawiać 6 mètres avant Paris, nie odnosząc się do portretów Paryża, które powstawały od momentu wynalezienia przez Niépce’a i Daguerre’a metody fotograficznej rejestracji obrazu. Gdy przypomnimy sobie fotografie zabytkowych budynków wykonane w połowie XIX wieku w ramach Mission Héliographique, nieco późniejsze „widoki administracyjne” zarejestrowane w czasie przebudowy miasta przez Georges’a Haussmanna, tworzoną przez prawie cztery dekady dokumentację Eugène’a Atgeta, nocne zdjęcia Brassaïa czy uliczne kadry Henriego Cartier-Bressona i André Kertésza (by poprzestać na autorach najbardziej znanych czy też popularnych widoków miasta na rzeką Seine), widzimy, jak odmienne i nowatorskie było spojrzenie oraz działanie Kossakowskiego. Oczywiście – w jego podejściu sporo jest też ironii czy sarkazmu świeżego imigranta, niepewnego przedłużenia wizy pobytowej i poruszającego się po mieście najtańszą metodą per pedes. Sfotografowany przez Kossakowskiego w 1971 roku Paryż, otoczony wówczas jeszcze nimbem „kulturalnej stolicy świata”, ukazuje nam swe dojmująco banalne oblicze.

Eustachy Kossakowski, „6 metrów przed Paryżem/ 6 mètres avant Paris”, Wydawnictwo Nous, Cean 2012 – fragment książki (źródło: materiały Kwartalnika Herito)

Eustachy Kossakowski, „6 metrów przed Paryżem/ 6 mètres avant Paris”, Wydawnictwo Nous, Cean 2012 – fragment książki (źródło: materiały Kwartalnika Herito)

Wróćmy jednak do samej metody pracy autora 6 mètres avant Paris. Jeżeli jego zdjęcia zestawić z fotografiami pokazanymi na słynnej i wpływowej ekspozycji New Topographics: Photographs of a Man-Altered Landscape Williama Jenkinsa, gdzie oglądać można było prace takich autorów jak (między innymi) Robert Adams, Lewis Baltz, Bernd i Hilla Becher, Frank Gohlke czy Stephen Shore, to dostrzeżemy zadziwiające podobieństwa w wyborze motywów i sposobie prezentacji zurbanizowanego krajobrazu. Jednak wystawa Jenkinsa zaprezentowana została w Muzeum Fotografii George Eastman House w styczniu 1975 roku, czyli niespełna cztery lata po 6 metrów przed Paryżem w Musée des Arts Decoratifs. Kierując się własną wizualną intuicją, podrasowaną zapewne przez obserwacje konceptualnych działań artystów Galerii Foksal (których akcje dokumentował przed wyjazdem z kraju) oraz widoczną przekorą wobec „artystycznych” – w popularnym odbiorze – konwencji obrazowania, Kossakowski w swoim sposobie prezentacji tematu „Paryż” zdecydował się na weryzm mogący nasuwać skojarzenia z dadaistycznym ready made z lat dwudziestych XX wieku lub pokrewnymi mu i późniejszymi o trzy dekady serigrafiami, na których możemy oglądać wypadek ambulansu pogotowia ratunkowego lub (bez specjalnej różnicy) puszkę z zupą pomidorową.

Wystawa New Topographics przez długi czas nie miała w Polsce należnej recepcji, ale w ostatnich kilku latach sytuacja zaczęła się zmieniać i także w naszym kraju pojawiły się projekty, starające się przedstawiać tutejszy zurbanizowany krajobraz w „nowotopograficzny” sposób. Wyrazem tej tendencji są z pewnością także dwa wydania niskonakładowego fotograficznego almanachu „Normalizm”, pod redakcją Jana Rogały. Paradoksalnie jednak te rodzime działania odnoszą się bardziej do „wyróżników estetycznych” (nazwijmy je tak, choć określenie to jest w sprzeczności z programową bezstylowością nowej topografii, deklarowaną przez Williama Jenkinsa w kuratorskim tekście do wystawy) niż wizualnego weryzmu o konceptualnej, popartowej czy dadaistycznej proweniencji.

Wspomniane „estetyczne” czy „estetyzujące” podejście dało się zauważyć już podczas wystawy Nowi dokumentaliści pokazywanej w CSW Zamek Ujazdowski w 2006 roku. Po tej ekspozycji (kurator: Adam Mazur), która miała być (i była) prezentacją wyraźnego „dokumentalnego zwrotu” w rodzimej fotografii, owo podejście jeszcze się wzmocniło. Najlepszym wyrazem opisywanego zjawiska są chyba projekty firmowane przez fotografów kolektywu Sputnik Photos oraz używane przez komentatorów ich działań pojęcie „realizmu magicznego”. I tu być może tkwi właśnie odpowiedź na milczenie fotograficznej krytyki (zachwyconej zwykle Sputnikami), z którym spotkał się album 6 mètres avant Paris Eustachego Kossakowskiego oraz prezentacja wszystkich stu pięćdziesięciu dziewięciu fotografii z tej serii.

WOJCIECH WILCZYK – fotograf, poeta, autor esejów oraz tekstów krytycznych o sztuce, kurator wystaw, wykładowca dokumentu w Akademii Fotografii w Krakowie. Autor dokumentalnych projektów fotograficznych: Czarno-biały Śląsk (1999–2003), Życie po życiu (2004–2006), Postindustrial (2003–2007) oraz Niewinne oko nie istnieje (2006–2008), za który w 2010 r. otrzymał nominację do Deutsche Börse Photography Prize. Od 2009 r. prowadzi blog hiperrealizm.blogspot.com. Tematem projektu Inne Miasto, rozpoczętego w 2011 r. we współpracy z Elżbietą Janicką, jest współczesna Warszawa.

Tekst ukazał się w Kwartalniku Herito nr 11/2013

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Karol Szostak

Rzeźba – Malarstwo 1988–2018

Od 20 stycznia do 25 marca 2018 roku

Karol Szostak „Kamienna głowa”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sergiei Tchoban. Kontrastowa harmonia miasta

Od 27 stycznia do 18 marca 2018 roku

Sergei Tchoban, „Kaprys architektoniczny. Forum Romanum albo Dwa Światy I”, projekt scenografii, piórko, pędzel, tusz chiński, akwarela, papier do akwareli na krośnie, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przemek Branas – GÓRA/KOSMOS/GŁOWA

Od 25 stycznia do 16 lutego 2018 roku

Przemek Branas, „GÓRA/KOSMOS/GŁOWA”, Galeria Labirynt w Lublinie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zakłócenia / UMWELT

Od 18 stycznia do 2 lutego 2018 roku

Karolina Kardas, „Let him kiss me…/ Niech mnie pocałuje”, video, 2 min 49 sek  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pejzaże antropocenu

Od 18 stycznia do 30 marca 2018 roku

Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Język jako Dźwięk. Tania Candiani

Od 19 stycznia do 4 marca 2018 roku

„Język jako Dźwięk” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Włóczęgi – malarstwo Majki Wójtowicz

Od 13 stycznia do 14 lutego 2018 roku

„Włóczęgi” – malarstwo Majki Wójtowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rosław Szaybo. Piękno użyteczne

Od 19 stycznia do 18 lutego 2018 roku

Proj. Rosław Szaybo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Sztwiertnia: Ustawienia domyślne / Default settings

Od 11 stycznia do 11 lutego 2018 roku

Grzegorz Sztwiertnia, „Polskie miasteczka, Łańcut”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Malując

Od 11 stycznia do 25 lutego 2018 roku

Urszula Wilk, Seria Bluemetrie nr 12, płótno, akryl, olej, 200 x 175 cm, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR