Rozmowę przeprowadzono w październiku 2012 w Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli. W rozmowie pośredniczyła pani Małgorzata Kryścińska-Janisz, tłumacz przysięgły języka francuskiego.

Wojciech Pestka: Krążą legendy o tym, jak pani poznała Witolda Gombrowicza. Podobno zaproponował, by zrezygnowała pani z pracy doktorskiej o Colette, a w zamian on napisze za panią pracę doktorską o sobie… Dlaczego praca o nim nie powstała?

Rita Gombrowicz: Myślałam o zmianie tematu, ale uniwersytet się na to nie zgodził. Ostatecznie, tak jak początkowo zamierzałam, napisałam rozprawę doktorską o pisarce francuskiej, Sidonie-Gabrielle Colette. Obroniłam ją w 1968 na Sorbonie. Trochę to trwało. W międzyczasie Witold pokpiwał ze mnie i nalegał, żebym napisała pracę o nim. Powiedział: przygotuję ci ją w dwa tygodnie. Ale w tamtym czasie praca doktorska mogła dotyczyć jedynie twórczości pisarza nieżyjącego. Witold napisał list protestacyjny do dziekana wydziału literatury na uniwersytecie, twierdząc, że podobne praktyki są skandaliczne i że nie powinno tak być, by rozprawa doktorska mogła dotyczyć tylko pisarzy zmarłych. Chcę powiedzieć, że wypełniam w jakiś sposób jego wolę i piszę pracę na temat Gombrowicza od czterdziestu lat.

Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli (źródło: materiały Miesięcznika Odra)

Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli (źródło: materiały Miesięcznika Odra)

Pytanie nieco prowokacyjne: kim zatem jest Rita Gombrowicz?

Drobiną pyłu w kosmosie.

A tak bardziej serio, jak odnajduje się pani w otaczającym nas świecie?

Jestem na zawsze związana z twórczością Witolda Gombrowicza. Przez dwadzieścia lat było mi bardzo trudno odnaleźć się w roli reprezentanta kogoś, kto jest wielkim pisarzem, a kogo językiem nie władam, kto nie mieszkał w swoim kraju, był za swego życia w tym kraju zakazany i egzystował na wygnaniu. Tak więc byłam związana z twórczością, która istniała i którą próbowałam zgłębić. Zachowywałam się jak osoba niewidoma poruszająca się po omacku, kierując się instynktem. Odnalazłam swoje miejsce dzięki książkom, które napisałam na temat jego życia.

W 1963 roku Witold Gombrowicz wrócił do Europy, do Berlina, po otrzymaniu stypendium Fundacji Forda, i wtedy w Polsce rozpętała się nagonka przeciw niemu. Patrząc z perspektywy czasu: był przemilczany, zakazany, oskarżony o zdradę, odkryty ponownie, a teraz jest wręcz wielbiony.

Witold swój pobyt w Berlinie traktował jako tragiczny, ponieważ tam się zaczęło wszystko, co doprowadziło do wojny i czego konsekwencją była socjalistyczna rzeczywistość. Żył w epoce, w której istniał Wschód i Zachód, funkcjonowała cenzura i działy się rzeczy straszne. Jego pobyt w Zachodnim Berlinie został potraktowany przez rząd polski jako zdrada. Mam świadomość, że Berlin stał się dla niego początkiem śmierci. Widzimy, jak bardzo ówczesne władze chciały go zniszczyć. Nie mogły mu darować, że odniósł sukces na Zachodzie. Dopiero gdy padł berliński mur, Witold stał się w Polsce pisarzem najwyższej rangi. Jest to symboliczne, bo stał się pisarzem, z którym przyszła wolność.

W 1965 roku państwa gościem był Sławomir Mrożek, który po wyjeździe napisał: Witold Gombrowicz to mój koszmar. Byłoby mi jednak przykro, gdyby ten koszmar nie istniał.

Trzeba to rozumieć w ten sposób, że Witold go przerastał, był jego idolem i Mrożek próbował mu dorównać. Traktował jego twórczość jak wyzwanie.

Przypominam sobie samochód, citroëna zakupionego we wrześniu 1965 roku, który często pojawia się na zdjęciach z tamtego okresu. Czy Witold Gombrowicz miał prawo jazdy, czy potrafił prowadzić samochód?

Szoferem byłam ja. Witold nie miał prawa jazdy. Pod tym względem miałam nad nim przewagę, ale groził mi, że zdobędzie dokumenty potrzebne do prowadzenia samochodu, jeśli nie będę mu posłuszna i nie będę wypełniała jego poleceń. Janusz, jego starszy brat, skonstruował pierwszy rower z silnikiem jeszcze przed wojną, w Potoczku i Witold korzystał z tego pojazdu, wywołując skandale, chociażby w czasie wielkich, snobistycznych polowań, na które przyjeżdżał, płosząc zwierzynę.

Rita Gombrowicz (źródło: materiały Miesięcznika Odra)

Rita Gombrowicz (źródło: materiały Miesięcznika Odra)

Jak reagował na panią w roli kierowcy?

Mówił, że jeżdżę bardzo spokojnie, jak zawodowy szofer, porównywał mnie do kierowcy ciężarówki. Ale czuł się bezpieczny, to było ważne.

Jak wyglądał pierwszy pani przyjazd do Polski, którą znała pani tylko z opowieści męża. Czy to był szok?

Byłam wtedy młoda i zauroczona komunizmem, dlatego Witold mnie zachęcał, bym pojechała zobaczyć, czym jest komunizm. I faktycznie, było to dosyć straszne przeżycie. Wszystko było szare, brakowało wielu rzeczy, nawet żywności w sklepach, a przede wszystkim wolności. To był rok 1966. Byłam już wtedy związana z Witoldem, ale ponieważ miałam kanadyjski paszport i francuskie nazwisko, dość łatwo dostałam wizę. Przemyciłam wtedy do Polski kilka egzemplarzy paryskiej „Kultury”, oczywiście bez okładek. Tym, co zrobiło na mnie największe wrażenie, była jego rodzina. Jego brat Janusz mieszkał bardzo biednie, wręcz ubogo, w kwaterunkowym mieszkaniu na Grochowie. To było bardzo małe mieszkanie. Do tego Janusz, który dużo palił, miał taką manierę, że niedopałki rzucał na podłogę. Przy tym doskonale mówił po francusku, a na jedynym ocalonym z wojny meblu leżały wszystkie dzieła Witolda. To robiło wrażenie, bo poza tymi książkami brata w zasadzie niczego więcej nie posiadał. A przecież nikt nie mógł się spodziewać, kiedy Witold był małym chłopcem, że zostanie takim znanym pisarzem.

Strony: 1 2 3

Rozmowa ukazała się w Miesięczniku Odra nr 2/2013

1 komentarz do artykułu “Drobina pyłu w Kosmosie”

  1. Gracja

    Bardzo ciekawy wywiad z pania Rita Gombrowicz.Pisarz
    przezyl duzo w ojczyznie i na wygnaniu.Pewnie dlatego
    tworzyl i to dobre rzeczy.Pani Rita jest dobrym Ambasadoren
    dzieki Niej dowiedziec sie mozna o wielu sprawach zwiazanych
    z zyciem prywatnym Autora.
    Dzieki za takie artykuly i prosze o jeszcze.
    Pozdrawiam cieplo Autora wywiadu.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR