Żadna z dwóch części Trylogii Theo Angelopoulosa nie trafiła do Polski, wypełniając chyba niepisaną umowę dystrybutorów, że nad Wisłą filmów tego reżysera się nie pokazuje. A szkoda, bo nawet w Płaczącej łące i Kurzu czasu jawi się on jako jeden z największych filmowców ostatnich dekad – poeta obrazu, mistrz filmowej melancholii i niezrównany inscenizator subtelnie zrytmizowanych ujęć-sekwencji, w których cięcie montażowe jest uznawane za akt barbarzyństwa i reżyserskiej bezradności.

„Płacząca łąka”, dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

„Płacząca łąka”, dystr. Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Niemal wszystkie filmy Theo Angelopoulosa układają się w trylogie. Tylko debiutancka Rekonstrukcja (1970) i późniejsze opus magnum reżysera, Megaleksandros (1980), projektowane były jako osobne dzieła. Pozostałe stworzyły: „trylogię historyczną”, „milczenia” i „granic” – choć należące do nich filmy nie stanowiły prostej kontynuacji losów bohaterów, lecz proponowały wyrafinowaną grę motywów i nawiązań. Poszczególne odsłony tryptyków czasem wprowadzały więc dodatkową perspektywę i alternatywną puentę, niekiedy zawężały lub rozszerzały marginalizowany wcześniej kontekst, często zaś przenosiły postaci w inną przestrzeń historycznych doświadczeń bądź odmiennie zakomponowanych metafor.

Taka narracja była dla Angelopoulosa naturalną formą wypowiedzi. Korespondowała bowiem z fundamentalnym dlań odczuciem powtarzalności dziejów i niezmienności historycznych procesów, wiązała się z przekonaniem o inwariantności doświadczeń, opisanych już przed wiekami w mitach i aktualizowanych w nowych konfiguracjach politycznych lub kulturowych. Człowiek u Angelopoulosa był zawsze zakładnikiem historii, ofiarą polityki i męczennikiem zwalczających się idei, które go głodziły i więziły, mordowały najbliższych i zmuszały do rozłąki, a w końcu wysyłały na poniewierkę lub wewnętrzną emigrację. W dziejach światowego kina nie było reżysera, który z taką konsekwencją opisałby doświadczenie XX wieku: okupacji, wojen domowych, totalitaryzmów, obozów, upokorzeń i uchodźstwa. Przedstawił je poprzez losy własnego narodu, ale uniwersalizował opowieści tak, by stanowiły one świadectwo całej udręczonej XX wiekiem Europy.

Ostatnia trylogia

Gdy na początku nowego stulecia Angelopoulos ogłosił, że zamierza zrealizować kolejną trylogię (zatytułowaną po prostu Trylogia), nikogo tym nie zdziwił. Nie zaskoczył również zakres tematyczny dzieła, zaprojektowanego jako opowieść o losach narodu greckiego od końca I wojny światowej aż po współczesność. Można było co najwyżej powątpiewać, po co raz jeszcze opisywać coś, co już nieraz zostało opisane. Z drugiej strony, Angelopoulos zawsze znajdował dla swych historiozoficznych peregrynacji fascynującą formę, a Trylogia miała te wszystkie doświadczenia – zarówno fabularne, jak i estetyczne – połączyć w najbardziej widowiskowym spektaklu, ozdobionym bogatą scenografią i gwiazdami światowego kina.

Tym razem jednak nie wyszło. Pierwsza część, Płacząca łąka (2004), choć w wielu scenach zachwyca, nie spotkała się z zainteresowaniem dystrybutorów i była pokazywana ledwie w kilku krajach – często w kinach studyjnych i w trakcie specjalnych projekcji. Jeszcze gorzej los obszedł się z Kurzem czasu (2008, niekiedy tłumaczonym jako Pył czasu), który po lodowatym przyjęciu na festiwalu w Berlinie na jakiś czas ponownie trafił na stół montażowy, po czym w zasadzie nie zaistniał w filmowym świecie. Koniec końców, dramat pierwszych części trylogii i tak nie mógł się równać z losem ostatniej odsłony – Innym morzem, które najpewniej już nie powstanie. Angelopoulos zginął bowiem na planie filmu, potrącony przez motocyklistę, i trudno sobie wyobrazić, by ktoś zamiast niego mógł dzieło dokończyć.

Odsłona pierwsza

Angelopoulos postanowił uwieść publiczność, przygotował więc Trylogię jako epicki melodramat, wykorzystujący dwie fundamentalne dlań konwencje fabularne: rozłąki zakochanych i trójkąta małżeńskiego. W Płaczącej łące opowiedział o miłości skażonej kazirodczą namiętnością. Eleni i Aleksisa poznajemy w 1919 roku, gdy jako dzieci przybywają wraz z rzeszą greckich uchodźców z Odessy. Wprawdzie bohaterów nie łączą więzy krwi (Eleni jest adoptowanym dzieckiem Spyrosa i Danae), ale zakwitająca miłość przybranego rodzeństwa musi być skrywana przed resztą rodziny. Nie na długo: wkrótce jej owocem jest ciąża i przyjście na świat bliźniąt Jannisa i Jorgosa, którzy chronieni przed gniewem niezdającego sobie sprawy z sytuacji Spyrosa zostają cichcem oddani rodzinie zastępczej. Miłość między Eleni i Aleksisem nie gaśnie. Nie niszczy jej nawet nagła namiętność Spyrosa do przybranej córki, która po śmierci Danae zostaje zaciągnięta przez ojca na ślubny kobierzec. W trakcie wesela panna młoda, ubrana już w suknię ślubną, ucieka przed ojcem/mężem i odtąd zaczyna wieść żywot banity i wędrownego komedianta, wraz z Aleksisem (a potem też odzyskanym potomstwem) uciekając przed żądnym zemsty, upokorzonym Spyrosem.

Angelopoulos nigdy nie tworzył banalnych fabuł, zawsze wzbogacał je kroplą tragizmu i melancholii, zawsze szukał dla nich kunsztownych rozwiązań narracyjnych. Nade wszystko naznaczał melodramatyczny wątek natchnioną metaforyką przepięknych plastycznie obrazów. Fascynująca jest więc środkowa część Płaczącej łąki, gdy Angelopoulos po opisie losów bohaterów mógł stać się sobą, projektując wizje pełne artystycznej siły. Taki jest obraz teatru miejskiego w Salonikach, w którym eleganckie loże zostały zamienione na kwatery uchodźców z Anatolii; taka jest zalana przez powódź wioska, której mieszkańcy żyją na tratwach przekształconych w domy i szkolne sale; takie jest wreszcie drzewo, na którego gałęziach rozgoryczony Spyros powiesił martwe owce (źródło swego utrzymania), z daleka wyglądające jak dorodne, białe gruszki.

Angelopoulos zawsze był mistrzem filmowych metafor, ponoć realizację każdego filmu zaczynał od naszkicowania poematu oddającego klimat późniejszego dzieła. Z rzadka operował dialogiem, nie wyjaśniał do końca znaczenia scen, szukał poetyckich puent zamiast jasnych punktów kulminacyjnych. Jego filmy miały się rozgrywać nie w konkretnym miejscu i czasie (choć zawsze kontekst historyczny stanowił dla reżysera ważny punkt odniesienia), lecz w przestrzeni o alegorycznym wymiarze, w którym dokonywały się zdarzenia o sile archetypu. Tak jest też w Płaczącej łące – już w pierwszym ujęciu – gdy widzimy zbliżającą się do kamery grupkę wędrowców, strudzonych, opatulonych płaszczami, ciągnących za sobą zmarznięte dzieci, walizki i kufry. Przystają na chwilę, wpatrują się w kamerę z wyrzutem i rezygnacją, tworząc archetypiczną figurę greckiego ksenitis – emigranta doświadczonego bólem wygnania nie w jakimś konkretnym miejscu, ale zawsze i wszędzie.

W drugiej połowie Płaczącej łąki Spyros odstępuje od dokonania zemsty na dzieciach – zbyt zmęczony i przegrany, by czuć z niej jakąkolwiek satysfakcję. W pięknej scenie zrealizowanej w jednym ujęciu pojawia się na przyjęciu zorganizowanym przez córkę, bierze ją do tańca, a potem odchodzi i umiera na progu „ich szczęścia”. Jego pogrzeb z konduktem żałobnym ulokowanym na tratwach płynących przez zalaną wioskę to jedna z najpiękniejszych scen w karierze Angelopoulosa. Gdy umiera Spyros, rodzi się historia – zimna, brutalna i pozbawiona gorących namiętności, które jeszcze budziły współczucie. Przed historią już nie da się uciec: najpierw pra-wicowy reżim Metaksasa, potem okupacja niemiecka, wreszcie krwawa wojna domowa między zwolennikami Moskwy a Londynu sukcesywnie odbierały bohaterom szczęście. Początkiem tragicznych zdarzeń stała się rozłąka: Aleksis opuścił ojczyznę i udał się do Stanów Zjednoczonych (w pięknej scenie Eleni wręcza ukochanemu nić, której koniec trzyma sama, jakby w ten sposób chciała podtrzymać więź na zawsze urwaną). Najstraszliwsza okazała się wojna domowa: Jannis i Jorgos trafiają do zwalczających się oddziałów i giną wspólnie – połączeni braterską miłością, choć rozdzieleni linią frontu. Krzyk rozpaczy samotnej matki, opłakującej martwe ciała swych dzieci, stanowił kodę Płaczącej łąki.

Strony: 1 2

Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku EKRANy numer 1(11)/2013

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Anna Przybył. Pragnienia

25 kwietnia 2017 roku

Anna Przybył, „Pragnienia” (źródło: materiały prasowe wydawcy)

14. Wiosna Jazzowa Zakopane 2017

Od 28 kwietna do 2 maja 2017 roku

Mateusz Gawęda Trio (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk. Niewidzialna ściana

Od 28 kwietnia do 1 czerwca 2017 roku

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk, stopklatka z wideo „Niewidzialna Ściana”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

2. Weekend Księgarń Kameralnych

Od 21 do 23 kwietnia 2017 roku

Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych 2016 (źródło: materiały prasowe)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR