Polska szkoła reportażu to trzy razy K: Kapuściński, Kąkolewski, Krall. Te trzy legendy dziennikarstwa stworzyły kanon, który stał się podstawą polskiej sztuki reportażu. Co jednak ostało się z tego we współczesnej literaturze? Czy nazwiska te funkcjonują już jedynie jako niedościgniony wzór, czy też może nie wytrzymały próby czasu? Jedno jest pewne – literatura faktu przeżywa obecnie swój renesans – przynajmniej w sensie ilościowym. Mamy bowiem do czynienia z prawdziwym wysypem publikacji, które zaklasyfikować można do gatunku literatury faktu, a więc literatury, która stawia sobie za zadanie rzetelny opis rzeczywistości takiej, jaka ona jest. Ale co z jakością? Co z warsztatem?

Ziemowit Szczerek, „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian”, Ha!art, 2013 (źródło: materiały wydawnictwa)

Ziemowit Szczerek, „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian”, Ha!art, 2013 (źródło: materiały wydawnictwa)

Legendy rdzewieją. Współczesność ma tendencję do odnajdywania w pomnikach z brązu ich prototypu w postaci prawdziwych ludzi, z ich słabościami i ułomnościami. Spadek po postmodernizmie – dekonstrukcja. Nic więc dziwnego, że krytycznie podchodzimy do wszelkich autorytetów. Tak stało się w ostatnich latach z papieżem polskiego dziennikarstwa – Ryszardem Kapuścińskim. Biografia Kapuściński non fiction Artura Domosławskiego stała się okazją do rewizji reguł rządzących sztuką dziennikarstwa. Podstawowa jej zasada – a więc obiektywizm, została podważona. Kapuściński jako dziennikarz został posądzony o konfabulację, koloryzowanie rzeczywistości, tworzenie fikcji. Zawód: reporter? Mit został bezpowrotnie obalony, a książki Kapuścińskiego powędrowały na półkę z beletrystyką.

Czy to jednak źle? Okazuje się, że sama twórczość niewiele z tego powodu ucierpiała. Nastąpiło jedynie przesunięcie akcentu w pojęciu literatury reportażowej. Z reportażu na literaturę właśnie. Wbrew pozorom taka zmiana okazała się bardzo odświeżająca. Nie musimy już łudzić się, okłamywać abstrakcyjną obiektywnością. Możemy dzięki temu podziwiać kunszt pisarski Kapuścińskiego, jego umiejętność tworzenia z siermiężnej i w gruncie rzeczy wszędzie tak samo prozaicznej rzeczywistości, narracji bogatej w barwy, smaki i wartką akcję.

Po tym, kiedy dziennikarz wyszedł ze swojej roli abstrakcyjnego punktu odbijającego rzeczywistość, powstała zupełnie nowa jakość. Powstała literatura. O tym, że postrzeganie nie jest neutralne wiemy już od dawna, tym bardziej brak neutralności reportażu nie powinno nikogo dziwić. W klasycznej już koncepcji Barthsa (R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii), dzielącej obraz na studium i punctum, obraz rzeczywistości jest już jej interpretacją. A interpretacja ta uzależniona jest od sposobu wykadrowania, od tego, co jest wyeksponowane na pierwszym planie (punctum), a także od tego, co ten pierwszy plan uzupełnia, co stanowi tło i kontekst. Patrząc dokonujemy wyboru, utrwalając obraz, utrwalamy przede wszystkim swój punkt widzenia. Patrzenie jest więc aktem politycznym.

Wojciech Tochman, „Eli, Eli”, fotografie: Grzegorz Wełnicki, Wydawnictwo Czarne, 2013 (źródło: materiały wydawnictwa)

Wojciech Tochman, „Eli, Eli”, fotografie: Grzegorz Wełnicki, Wydawnictwo Czarne, 2013 (źródło: materiały wydawnictwa)

W tym miejscu warto już przejść do pierwszego przykładu współczesnej polskiej literatury reportażowej. Jednym z najgorętszych nazwisk tego nurtu jest obecnie Wojciech Tochman, autor tak popularnych książek jak Córeńka (o poszukiwaniu zaginionej na Bali polskiej dziennikarki), Dzisiaj narysujemy śmierć (o ludobójstwie w Rwandzie), czy mający premierę w październiku tego roku reportaż Eli Eli, zabierający nas w podróż po slumsach Filipin. To, co czyni Tochmana godnym następcą Kapuścińskiego, jest właśnie jego umiejętność doskonałego kadrowania rzeczywistości. Pozwolę sobie zaprezentować fragment, a właściwie obraz, ujęcie, pojedynczy kadr utrwalony w reportażu z Filipin:

„Koło targu boisko do koszykówki, jakiś brezent, pod którym ktoś mieszka, dalej wędrujący posąg czarnego Chrystusa, Ciebie Boga wysławiamy, figura czarnej Maryi, dalej burdel, dalej biała trumna, to tu, to tam, jedna, druga, trzecia, większa, mniejsza. Wszędzie ciężarówki załadowane plastikowymi butelkami, kartonami, wszystko to zebrali ludzie i przynieśli do skupu, wszędzie złom, sterty złomu, tony. Stuk-stuk, stuk-stuk, młotki w dłoniach oddzielają w starych sprzętach domowych metal od plastiku. Wszędzie obudowy po telewizorach, radiach, lodówkach, wszędzie druty, puszki, szprychy, opony, kanapy ze starych samochodów na samym środku ulicy. Siedzą na nich stare niestare kobiety, blisko siebie, ciasno, chyba nigdzie na świecie nie ma tylu prababek na kilometr kwadratowy. Siedzą i młode, nastolatki, z brzuchami. Wszędzie te brzuchy, wszędzie małe dzieci. Biegają po ulicy bez żadnej opieki. Co dzisiaj jadły? Co piły? Nagie, brudne, usmarkane, podrapane, owrzodzone, poranione, bawią się między samochodami, motorami, rikszami. Kierowcy jeżdżą wolno, muszą uważać. Nie daj Bóg przejechać dzieciaka, natychmiast pojawią się te wszystkie babki, matki, ojcowie, ciotki, wujowie, kuzyni. Wyrosną spod ziemi i wymierzą karę”[1].

Poddając ten obraz barthesowskiej analizie, widzimy na pierwszym planie wędrujący posąg czarnego Chrystusa (zaakcentowany dodatkowo w tym fragmencie dwukrotnym wezwaniem Boga), stanowiący punctum obrazu. Studium, a więc kontekst stanowi filipińska bieda, a więc przykłady nędzy, brudu, demoralizacji i zezwierzęcenia, jakich spodziewamy się w zaułkach slumsów. Czy jest to obraz neutralny? Apolityczny? Obiektywny? Nie – ponieważ byłby wtedy bezbarwny. A trzeba przyznać, że jest to elektryzujący fragment dobrej literatury. Co nas w tym obrazie pociąga? Co się nam w nim podoba? Gdyby była to tylko orientalność biedy, musielibyśmy sobie wytknąć hipokryzję. Obraz ten aż nadto przypomina realia polskiej wsi popegeerowskiej, żebyśmy mogli wykpić się takim argumentem. Otóż porywająca jest kompozycja.

Wojciech Tochman, „Dzisiaj narysujemy śmierć”, Wydawnictwo Czarne, 2010 (źródło: materiały wydawnictwa)

Wojciech Tochman, „Dzisiaj narysujemy śmierć”, Wydawnictwo Czarne, 2010 (źródło: materiały wydawnictwa)

Specjaliści od muzyki wiedzą doskonale, że największe emocje w człowieku budzi mieszanie wysokich i niskich rejestrów. Kiedy słuchamy piosenek Adele z ich zmiennym rytmem – od spokojnej ballady, do pełnego uniesienia hymnu, czujemy wzruszenie. Podobnie w powyższym fragmencie – nic tak do siebie nie pasuje jak sacrum i profanum, figura Czarnej Madonny i burdel, Chrystus i sterty plastikowych butelek, brzuchata nastolatka, usmarkane dziecko – i znowu – nie daj Bóg! Przyjdzie kara! Taką kompozycją tworzy się doskonały estetycznie obraz, składający się z zwyczajnych przecież elementów.

Czy jest to obraz neutralny politycznie? Zupełnie nie. Można nawet poddać go analizie pod tym kątem, dopuścić się pewnej celowej nadinterpretacji. Reporter odwiedza slumsy, obserwuje i stawia diagnozy. Nędza i zacofanie to wina otępiającej siły religii (figury Chrystusa i Madonny), ale także postkolonialnej działalności konsumpcyjnego Zachodu, zalewającego kraje Trzeciego Świata tanim badziewiem i śmieciami (tony śmieci zalegające ulice, ludzie demontujący zużyty sprzęt, co jest częstym źródłem utrzymania ludzi w biednych rejonach świata). Choćby odrobina złej woli pozwoliłaby nie bez zasadności nazwać Tochmana lewakiem.

  1. W. Tochman, Eli Eli, Wydawnictwo Czarne 2013.
Strony: 1 2

Paweł Brzeżek jest krytykiem literackim, absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego na kierunku filologia polska, stypendystą Uniwersytetu Florenckiego (Facoltá di Lettere e Filosofia). Zajmuje się dziennikarstwem kulturalnym, krytyką literacką, a także prowadzeniem zajęć kreatywnego pisania.

1 komentarz do artykułu “Zawód: reporter, zawód: literat”

  1. blanche

    Ciekawy tekst – dziennikarstwo czy bycie reporterem to zawody dla osób otwartych, które nie boją się wyzwań. Polecam też lekturę tego tekstu: http://www.policealna.blog.gowork.pl/dziennikarstwo-to-cos-dla-mnie/

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Wschód Kultury / Inny Wymiar

Od 30 sierpnia do 2 września 2018 roku

Hubert Czerepok, „Początek III”, 2017, instalacja trzykanałowa, 22 min 30 s, Galeria Arsenał (źródło: materiały prasowe organizatora)

XLIII Muzyka w Starym Krakowie

Od 15 do 31 sierpnia 2018 roku

Sinfonietta Cracovia, fot. Michał Mąsior (źródło: materiały prasowe organizatora)

Literacki Sopot 2018

Od 16 do 19 sierpnia 2018 roku

„Literacki Sopot 2018” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krakow Live Festival

17, 18 sierpnia 2018 roku

Kendrick Lamar (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wiatr czasu Retrospektywa Eimutisa Markunasa

Od 17 sierpnia do 7 października 2018 roku

Eimutis Markunas, „Pełnia księżyca”, 2012 (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Przychodzimy...Odchodzimy... – Wystawa zbiorowa

Od 11 do 31 sierpnia 2018 roku

Piotr Krzymowski Wyszukiwarki

Od 14 sierpnia do 2 października 2018 roku

Piotr Krzymowski, „Wyszukiwarki”, CSW Znaki Czasu w Toruniu (źródło: materiały prasowe organizatorów)

Kinga Popiela (promocjantka): Hylemorfizm

Od 10 sierpnia do 2 września 2018 roku

Kinga Popiela, „Hylemorfizm”, Galeria Ring w Legnicy (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wiktor Stribog. Sny o byciu zjedzonym

Od 28 lipca do 7 września 2018 roku

Wiktor Stribog, „Sny o byciu zjedzonym” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krakowski Hejnał Wolności: Kopiec pamięci

Od 5 sierpnia 2018 roku do 27 stycznia 2019 roku

„Sypanie Kopca Piłsudskiego”, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatorów)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR