Ziemowit Szczerek, Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian, premiera: maj 2013 r., Korporacja Ha!art

Podróż na mityczny wschód, na dzikie kresy, w miejsce, gdzie wódka jest bogiem, a wiara nałogiem, jest okazją do zgłębienia najmroczniejszych żądz, do posunięcia się za daleko, a nawet jeszcze dalej. Zakrapiana balsamem Wigor wiwisekcja, eksperyment poznawczy: ile Słowianina jest w Polaku, ile Polaka jest w Ukraińcu, ile Ukraińca w Polaku, ale też czy Ukrainiec to gatunek Polaka, Ruskiego, może na odwrót, a może jeszcze coś zupełnie innego – taka jest błyskawiczna niczym kozacka szarża, próba syntezy narracji książki Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian.

Ziemowit Szczerek, „Przyjdzie Mordor i nas zje”, Korporacja Ha!art – fragment okładki (źródło: materiały prasowe)

Ziemowit Szczerek, „Przyjdzie Mordor i nas zje”, Korporacja Ha!art – fragment okładki (źródło: materiały prasowe)

Każdy kto zna z własnego doświadczenia smak podróży na Ukrainę, wie że książka ta jest prawdziwa. I nie chodzi tutaj o wierność faktom – wszystkie te historie, sprzedawane nam przez autora, mogą być od początku do końca zmyślone, ale mimo to doskonale oddają całokształt naszego wyobrażenia o kraju wschodnich sąsiadów. Bo nie jest to książka o Ukrainie, ale o naszym postrzeganiu Ukrainy, a więc o całym zestawie sentymentów, resentymentów, lęków, rojeń, uprzedzeń, fascynacji, fantazji i kompleksów.

Być może w powyższym zestawieniu najbardziej kontrowersyjne są właśnie kompleksy, bo wydawać by się mogło, że Polacy po to jeżdżą na Wschód, żeby się z kompleksów leczyć. Osobiście uważam jednak, że symbolem skrywanego kompleksu niższości jest przelewający się w ilościach przemysłowych na kartkach książki tajemniczy lek na potencję, którym upijają się nieustannie goszczący na Ukrainie Polacy. Balsam Wigor symbolizuje lęk przed zachodnią impotencją i podziw dla wschodniej witalności. Bo nawet jeśli ukraińskie piękności postrzegane są głównie jako prostytutki i żony na eksport, a ukraińskie osiłki jako mafia i dresy, to jednak gdzieś głęboko Polak czuje się wobec tego żywiołu onieśmielony, mało słowiański, mało prawdziwy. Mało męski.

Ziemowit Szczerek bierze nas w podróż po Ukrainie przejaskrawionej. Próżno szukać u niego rzetelnych opisów odwiedzanych miejsc. Szczerek uprawia bowiem gonzo, czyli gatunek pseudoreportażu, w którym nie liczy się prawda, ale akcja, nie liczą się fakty, ale poziom hardcoru. Jeśli szukasz przewodnika po lokalnych specjałach, dostaniesz przewodnik po bimbrowniach i kanałach przemytu kokainy. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o lokalnym kolorycie, obejrzysz obskurne podwórka i rozpadające się kwatery bez ciepłej wody. Zamiast wycieczki do muzeum, będzie mordobicie. Innymi słowy bród, smród i metaamfetamina.

Czy właśnie taka jest Ukraina? Trochę tak, trochę nie. A dokładniej – jest na tyle, na ile Polska jest taka w przekonaniu statystycznego Niemca. Kwestia punktu widzenia, obycia i tego, co kto robił podczas pobytu u wschodniego sąsiada. Ale nie o to chodzi. W Przyjdzie Mordor i nas zje… dostajemy gotowy zestaw opowieści, które chcielibyśmy opowiedzieć naszym znajomym po powrocie z wycieczki na Ukrainę. Wschodni hardcore – picie z Ruskami, łapówkarstwo na każdym szczeblu funkcjonowania państwa od milicjanta począwszy na sprzątaczce w hotelu skończywszy, bieda, rudery, mafia, bezwzględność. Polak, który wrócił z Ukrainy, potrzebuje tych historii. Potrzebuje, żeby pokazać jak bardzo jest fajny i kozak, i w ogóle że ma jaja, bo przeżył i wrócił. A tam jest Wild, Wild East…

Ale czy w takim razie jest to książka do czegokolwiek potrzebna? Skoro dostajemy w niej tylko zestaw klisz z własnych stereotypów i utartych przekonań, to może jest to czytadło bez sensu? A jednak nie, bo w słodkim sosie absurdu i groteski, dostajemy gorzką prawdę o naszym polskim prowincjonalizmie, kompleksach i małostkowości. O tym że dalej „Polska od morza do morza” i że wciąż gdyby nie „sto dwadzieścia lat zaborów”. I jeszcze: „Jedna bomba atomowa i wrócimy znów do Lwowa”.

Jest to książka, którą czyta się świetnie. Od początku jest zabawnie, kolejne rozdziały są ekscytujące, śmiech, zaskoczenie, wypieki na twarzy. Ale kiedy kończymy czytać, robi się człowiekowi niedobrze. Czujemy niesmak, mamy moralniaka. Bo to wszystko, co się wydarzyło jest prawdą, pijackie niemal zamroczenie mija i okazuje się, że my to my i nawet w odległych zakątkach Ukrainy pozostaliśmy tak samo śmieszni i godni pożałowania. Śmialiśmy się z siebie samych, jakkolwiek by to banalnie nie brzmiało. Myśleliśmy, że bawimy się kosztem Ukraińców, ale to naszym kosztem się zabawiono.

P.S. Po tej książce miałem flashback, podłe zejście i kaca. Bo też byłem kiedyś jednym z tych przemierzających książkę i ukraińskie bezkresy plecakowców – żądnych wrażeń i ukraińskiego hardcoru. I też całowałem polską ziemię po przekroczeniu granicy w Medyce… Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa!

Paweł Brzeżek jest krytykiem literackim, absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego na kierunku filologia polska, stypendystą Uniwersytetu Florenckiego (Facoltá di Lettere e Filosofia). Zajmuje się dziennikarstwem kulturalnym, krytyką literacką, a także prowadzeniem zajęć kreatywnego pisania.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Balkan Playground. Michał Korta

Od 25 października do 3 grudnia 2017 roku

Michał Korta, cykl „Balkan Playground” (Randa, egipska reprezentacja karate, Sutomore, Czarnogóra), 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kino-oko. Wokół Wiertowa i konstruktywizmu

Od 20 października do 30 listopada 2017 roku

Józef Robakowski, „Ćwiczenia na 2 ręce” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Cukiernia Europa

Od 19 października 2017 do 25 listopada 2017 roku

Aleksandar Stankoski, Ostatnia wyprawa, 100 x 70, olej na kartonie, 1992 (źródło: materiały prasowe organizatora)

8. Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja

Od 19 do 22 października 2017 roku

 Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal im. Macieja Berbeki Inspirowane Górami

Od 19 października do 21 października 2017 roku

Festiwal im. Macieja Berbeki Inspirowane Górami (źródło: materiały prasowe organizatora)

Inwencja i naśladownictwo. Dawna grafika włoska

Od 17 października do 17 grudnia 2017 roku

Gaetano Cottafavi, „Wodospad na rzece Aniene koło Tivoli”, 1835 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Dziekanka artystyczna

Od 16 października do 24 listopada 2017 roku

Mirosław Bałka, „Good God” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal Tradycji Literackich

Rozdział I: Mickiewicz / Różewicz

Od 14 października do 16 listopada 2017 roku

Ballady i Romanse (źródło: materiały prasowe organizatora)

Modernizm udomowiony

Współczesna architektura chińska

Od 13 października 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Projekt: Warsztat wyrobu cukru trzcinowego w gminie Zhangxi, powiat Songyang, Studio: DnA _Design and Architecture (źródło: materiały prasowe organizatora)

Centralna, Środkowo-Wschodnia

Od 13 października do 23 listopada 2017 roku

Ivars Gravlejs, „FUCK” (Early Works), 1994 źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR