Galeria Re:Medium w Łodzi: Wystawa rzeźby Barbary Falender, 10.10-9.11.2013 r.

Barbara Falender (rocznik 1947) to jedna z najoryginalniejszych polskich artystek współczesnych, od czterech dekad prowadząca intensywne i odważne poszukiwania w dziedzinie rzeźby, tak formalne, jak i treściowe. Ich efekty udostępnia odbiorcom poprzez wystawy, akcje artystyczne (najczęściej spontaniczne), ostatnio zaś także filmy, dokumentujące procesy jej twórczych poczynań. Kolejną okazją do spotkania z tą interesującą i niepokojącą zarazem sztuką jest ekspozycja otwarta 10 października br. w Galerii Re:Medium, oddziale Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi.

Barbara Falender, kadr z filmu „Manifesti”, realizacja Czesław Kałużny (źródło: materiały prasowe organizatora)

Barbara Falender, kadr z filmu „Manifesti”, realizacja Czesław Kałużny (źródło: materiały prasowe organizatora)

Miłość

Barbara Falender lubi szlachetne materiały (marmur, alabaster, brąz, stal, drewno) i wielkie formaty, stąd zdziwić może widza, dlaczego na miejsce prezentacji swoich prac wybrała kameralną i wąską przestrzeń Re:Medium, gdzie galeria wystawiennicza funkcjonuje od kwietnia 2012 roku, wcześniej mieściła się tam apteka. Istotna jest tu jednak lokalizacja: ulica Piotrkowska 113, główna arteria, a dawniej serce Łodzi. W witrynie innej galerii przy tejże Piotrkowskiej, na początku lat 80. minionego wieku, wystawiono jedną z najważniejszych i, zdaniem artystki, najlepszych jej rzeźb – wykonane z brązu i marmuru „Drzewo życia”, zakupione w 1981 roku przez ówczesnego dyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi, Ryszarda Stanisławskiego do słynnej Międzynarodowej Kolekcji Sztuki XX wieku. – Wtedy uwierzyłam, że jestem artystą, że coś znaczę, skoro zwrócił na mnie uwagę sam Stanisławski, szef najważniejszej wtedy instytucji sztuki w Polsce – wspominała na wernisażu Barbara Falender. Obecną ekspozycję traktować zatem można jako powrót sentymentalny – i do Łodzi i na Piotrkowską, choć artystka miała w międzyczasie indywidualną wystawę w Galerii Lidii Cankovej w 2004 roku (co ciekawe, także mieszczącą się przy ulicy Piotrkowskiej). Powrót to ważny i znaczący, gdyż rzeźbiarka w tak zwanym międzyczasie wypracowała własny język artystycznej wypowiedzi, poparty rzetelnym, tradycyjnym warsztatem. A ponieważ jej twórczość nacechowana jest osobistymi emocjami i refleksjami, ukazanymi najczęściej w kontekście spraw ogólnoludzkich lub ostatecznych, w odautorskim komentarzu na wernisażu określiła obecną ekspozycję jako twórcze pożegnanie, dedykowane miłości, śmierci i sztuce. Jak ma się to do zaprezentowanych prac? Zamiast monumentalnych realizacji z kamienia artystka przywiozła do Łodzi dzieła mniejszego i średniego formatu, szkice do rzeźb, instalacje z papieru oraz filmy. Wspólnie złożyły się one na obraz jej twórczych poczynań, wielowątkowych dosłownie i w przenośni. Do wspomnianej miłości odnieść można „Łoże Penelopy”, wyplecioną z drutu kulę, której połówki podwieszone zostały do sufitu. Artystka najpierw z mozołem utkała drucianą konstrukcję, następnie z wysiłkiem ją rozpołowiła, a na koniec spaliła, co obrazuje emitowany film video. Kluczowe dla sensu tej pracy są kolejne etapy jej powstawania, zmaganie się autorki z materią, poddaną ostatecznie unicestwieniu. Nic nie trwa wiecznie, wzniosłe uczucia także skazane są na upływ czasu, lecz mimo to warto kochać drugiego człowieka, warto na niego czekać i wystawiać się na próby – tak odczytałabym ten wątek wystawy.

Śmierć

Wielką traumą dla artystki było odejście jej najbliższych, matki i ojca. Przeżyciom z tym związanym dedykowana jest rzeźba „Sarkofag dla moich rodziców” z 2011 roku: kształty dwóch ułożonych antytetycznie postaci, spowitych wspólnym całunem wyłaniają się z jasnego marmuru. Barbarę Falender zawsze fascynowała fizyczność ludzkiego ciała, a związki seksu i śmierci badała już w swoich pierwszych pracach, „Poduszkach erotycznych” z lat 70. „Sarkofag” jest po części kontynuacją takiego myślenia, łączącego wzniosłość z przyziemnością, penetrującej najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy i obnażającej jej najgłębsze tajemnice, często mroczne i szokujące. Niesamowite wrażenie robi  druga część ekspozycji w Re:Medium, na którą składa się film nakręcony w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku oraz rzeźbiarskie szkice do wspomnianego „Sarkofagu”, umieszczone w sześciennych, aluminiowych konstrukcjach na cienkich linkach. Jak zachowałyby się wprawione w ruch, obrazuje projekcja filmowa: finalne dzieło, podwieszone w sieci na metalowej konstrukcji wahadłowo buja się w przestrzeni orońskiego pleneru, przywodząc na myśl kołyskę. Artystka zmierzyła się tu z opozycją ciężaru i lekkości, wprawiając marmurowy monument (o wymiarach: 400 na 200 na 150 cm!) w miarowe kołysanie. Jednocześnie odważnie podjęła temat fizyczności śmierci: czy ciała zmarłych są dla nas, żyjących, osobistą pamiątką, interaktywnym gadżetem? Czy mamy prawo nimi dowolnie dysponować, korzystając z duchowej nieobecności nieboszczyków? Granica między sacrum a profanum jest niezwykle cienka, zdaje się mówić artystka, po mistrzowsku wydobywając ze struktury marmuru wszelkie subtelności i delikatności ludzkiej fizjonomii, podkreślające kruchość i ulotność naszej egzystencji. Dodajmy, że motyw sarkofagu intryguje ją od lat 80., kiedy to wyrzeźbiła w marmurze i brązie „Sarkofag Romea i Julii”. Ten najnowszy, dedykowany rodzicom jest niewątpliwie dojrzalszy i formalnie, i mentalnie, zaś kontekst miejsca i ruchu nadaje mu kolejny ważny wymiar.

Barbara Falender, kadr z filmu „Łoże Penelopy”, 2006-2010, realizacja Czesław Kałużny (źródło: materiały prasowe organizatora)

Barbara Falender, kadr z filmu „Łoże Penelopy”, 2006-2010, realizacja Czesław Kałużny (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka, czyli… śmieci

Trzecia i ostatnia odsłona łódzkiej wystawy to osobisty komentarz Barbary Falender na temat kondycji współczesnej sztuki. Komentarz gorzki i pesymistyczny a przy tym atrakcyjny estetycznie. Instalacja „Papiery”, misternie „ugnieciona” z pomiętych plakatów do wystaw autorki, neguje wartości przypisywane aktualnym artystycznym propozycjom. Bliżej im do śmieci, wyrzucanych na makulaturę, niż do sztuki – tak rozumieć należałoby wielką konstrukcję papierów, umieszczonych w witrynie wejściowej galerii. Jednak, być może nieświadomie, kompozycja ta ciekawie wpisuje się w przestrzeń Re:Medium, nieoczekiwanie ujawniając walory dekoracyjne. Śmieć może zatem intrygować ciekawą formą, jednak niepoparty ideą, wyższą wartością jest jałowy i powinien ulec destrukcji, najlepiej… spaleniu. Tak jak sześcian z papierowych paneli, rzucony w płomienie i efektownie unicestwiony na tafli orońskiego jeziora – dokumentację tej akcji możemy obejrzeć na filmie „Manifesti”. Jaki jest zatem ratunek dla sztuki i kolejnych pokoleń artystów? W zmaganiach z materią, szacunku dla warsztatu, myśleniu czystą formą, zawsze wynikającą z wewnętrznej potrzeby, czyli przemyśleń, przeżyć, emocji autora. Taką konkluzję nasuwa ekspresyjna rzeźba „Morze” z 2009 roku, odlana w betonie i pomalowana intensywnymi kolorami, żółtym i błękitnym. Pomimo toporności i chropowatości użytego betonu, artystka odkryła przed widzem skalę wrażliwości i wielki rzeźbiarski temperament, realizujący się w dziełach dużego, średniego i małego formatu. Miejmy zatem nadzieję, że pomimo pesymistycznych deklaracji o śmierci sztuki i pożegnaniu z twórczością Barbara Falender nie raz jeszcze zaskoczy nas i formą i treścią swoich artefaktów.

MONIKA NOWAKOWSKA – historyk i krytyk sztuki, w latach 2008-2010 pracowała w Dziale Tkaniny Artystycznej Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, obecnie jest kuratorem Galerii Mistrzów Polskich w Muzeum Miasta Łodzi, zajmuje się sztuką nowoczesną i współczesną.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

2. Weekend Księgarń Kameralnych

Od 21 do 23 kwietnia 2017 roku

Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych 2016 (źródło: materiały prasowe)

11. IN OUT Festival

Od 22 do 23 kwietnia 2017 roku

Festival IN OUT (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zsolnay. Węgierska secesja

Od 20 kwietnia do 2 lipca 2017 roku

Dzban, 1898–1899, prawdopodobnie Tadeusz Sikorski, kamionka, eosyna, Janus Pannonius Múzeum (źródło: materiały prasowe)

Magdalena Dreścik. Ciepło, zimno. Nikogo tu nie ma

Od 18 kwietnia do 7 maja 2017 roku

Magdalena Dreścik, „Ciepło, zimno. Nikogo tu nie ma” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR