Dawna moda dziecięca, 25.03-2.06.2013 r., Muzeum Narodowe we Wrocławiu

Jestem fanem wystaw, jakie Małgorzata Możdżyńska-Nawotka z rzadką u nas konsekwencją i regularnością prezentuje od lat we wrocławskim Muzeum Narodowym. Wystaw o modzie. O tyle jest to dziwne i zaskakujące mnie samego, że moda nigdy wcześniej mnie nie interesowała, a i dzisiaj dostrzegam ją ledwie kątem oka, mimochodem, nie angażując zbytnio emocji ani portfela. Jedynym miejscem, w którym reagowałem żywo na zjawiska niejako pochodne, było kino, a to za przyczyną tak zwanych „filmów kostiumowych”. Takich jak na przykład Trzej muszkieterowie, Garbus, Serce i szpada czy różne pirackie epopeje, bo to one jako pierwsze ilustrowały mi epokę romantycznych awantur ducha i ciała w sztafażu szczęśliwie odległym od współczesności. Potem przyszła kolej na znakomite angielskie dramaty historyczne, szczególnie te z epoki elżbietańskiej, a jeszcze później na wspaniałości filmów Polańskiego (Tess) i Stanleya Kubricka (Barry Lyndon), aż po takie arcydzieła Formana jak Amadeusz czy Valmont, gdzie „kostium” był już arcydziełem samym w sobie, przekonując urodą i autentycznością, jakie osiągano dzięki drobiazgowym, kosztownym rekonstrukcjom, nad którymi pracowali najlepsi w tej dziedzinie fachowcy – od historyków sztuki, przez kostiumografów, po mistrzów rękodzieła i krawiectwa. Myślę, że sposób podejścia do mody Małgorzaty Możdżyńskiej-Nawotki (historyka sztuki i kostiumologa, szefowej Działu Tkanin i Ubiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu) ma wiele wspólnego z tego rodzaju fascynacją, jakiej ulegali wielcy reżyserzy, wywołujący duchy minionego czasu gwoli wzbogacenia masowej wyobraźni o elementy estetyczne nieprzemijającej wartości, choć już, niestety, prawie w naszym życiu nieobecne. Analogii zresztą jest tutaj więcej, bo Możdżyńska-Nawotka potrafi wspaniale wykorzystywać instrumenty narracyjne, tak, by konkretna wiedza historyczna przybrała „kostium” wielowątkowej opowieści o ludziach, ich zwyczajach, godności i próżności, ich woli naznaczenia swojego czasu własną osobowością i odwrotnie. To nie są po prostu pokazy eksponatów, w większości przechowywanych przez lata w muzealnych magazynach i rzadko prezentowanych z uwagi na stan zachowania i łatwość uszkodzenia, to spektakle, gdzie publiczność bywa nieraz wciągnięta do gry i ma szansę znaleźć się przez chwilę „po drugiej stronie lustra” – jak zdarzyło się na wystawie Od zmierzchu do świtu. Historia mody balowejzorganizowanej w okresie karnawału. (Nawiązanie do tytułu kultowego filmu Rodriqueza i Tarantino też nie było tu przypadkowe, choć zdawałoby się odległe – tak się jednak buduje wspólnotę wyobraźni współcześnie!)

Dawna moda dziecięca XVII-XX w., MN we Wrocławiu (źródło: mat. prasowe Muzeum Narodowego)

Dawna moda dziecięca XVII-XX w., MN we Wrocławiu (źródło: mat. prasowe Muzeum Narodowego)

Małgorzata Możdżyńska-Nawotka jest nie tylko świetną znawczynią ubiorów historycznych, ale ma ten „nerw” nowoczesnego muzealnika, który pozwala jej na nawiązanie żywego kontaktu z widzem, co w Polsce jest wielką rzadkością, a wydaje się w naszych warunkach wręcz cechą niezbędną, by dotrzeć do rodaków nie zainteresowanych na co dzień sztuką i kulturą.

Mogłem się był zachwycić jej pierwszą wystawą Ubiory kobiece 1840-1939 sprzed kilkunastu lat, niewiele jednak bym z tego wszystkiego „zrozumiał” i zapamiętał, gdyby nie wydawnictwo towarzyszące temu pokazowi, bo kiedy oglądałem eksponaty i czytałem ich opisy na karteczkach umieszczonych nieopodal, a potem usiłowałem przeczytać tekst w katalogu, nie rozumiałem ponad połowy terminów odnoszących się do tkanin, zapięć i krawieckich sposobów osiągania założonych celów. Istna Atlantyda, zaginiona cywilizacja! A przecież jej widma miałem na wyciągnięcie ręki, kruche, ale konkretne, powabne, choć  mało zrozumiałe. Studiowałem zatem słowniczek egzotycznych dla mnie terminów z równą fascynacją, jak szczegóły pięknie zreprodukowanych strojów.

Każda z czterech dotychczasowych wystaw firmowanych przez Możdżyńską-Nawotkę (i jej znakomitych profesjonalnych współpracowników) zaopatrzona była w katalog, a właściwie w solidną, starannie od strony edytorskiej przygotowaną książkę, która spełniając wszystkie wymogi naukowe, cieszyła nie tylko oko barwnymi obrazami, ale doskonale „dając się czytać” wprowadzała niewinnego czytelnika w świat, w którym jednak to suknia zdobi człowieka. I bardzo wiele potrafi o nim powiedzieć, o czym już we wstępie do ostatniej książki, towarzyszącej wystawie Dawna moda dziecięca, tak pisze sama autorka: Historia mody to znacznie więcej niż inwentarz dawnych form ubioru czy obyczajowych ciekawostek. Stanowi ona klucz do zrozumienia wielu treści dawnego życia, finezyjnych znaczeń skrywających się w zachowanych ubiorach i wizualnych  świadectwach minionych czasów, jak dzieła sztuki wysokiej i popularnej – obrazy, grafiki czy dawne fotografie. To przemawiające do wyobraźni źródło wiedzy (…) o obyczajach, moralności i stosunkach społecznych odzwierciedlonych w zasadach odzieżowej etykiety. Ubiór okrywa ciało, ale odsłania postawy i motywacje.

Widać w tym fragmencie jasno, że podejście historyka sztuki i kostiumologa, jest wzbogacone o tak dzisiaj cenioną perspektywę, jaką przynosi antropologia kulturowa, a dalsza lektura tekstu przynosi na to znaczące dowody. Nie tylko poznajemy przykłady i zasady „noszenia się” dzieci w minionych kilku wiekach (przede wszystkim od XVII do XX), sięgamy wraz z autorką do ich historycznych wzorców i świadectw pisanych, między innymi do wielu znanych dzieł literackich, których autorzy nieraz w zaskakująco drobiazgowy sposób opisywali garderobę swoich bohaterów (podejrzewam jednak, że opisy te większość pomija, jak przysłowiowe już opisy przyrody). Uczymy się ponadto odczytywać wizualne przekazy – obrazy i fotografie, które nie zawsze prawidłowo interpretujemy nie znając konwencji epoki. Bo nie jest tak, co warto podkreślić, że zawsze widzimy to, co widzimy; czasem dobrze jest wiedzieć, co powinniśmy w tym widzeniu uwzględnić, żeby widzieć rzeczy tak, jak je widziano onegdaj.

Moda dziecięca miała i ma swoją specyfikę, chociaż oczywiście w znacznym stopniu odbijała świat ludzi dorosłych, czasem wprost, czasem w bardziej skomplikowany sposób, kiedy stawała się niejako ekranem dla projekcji psychospołecznych idei czy po prostu sentymentalnych wyobrażeń rodziców, opiekunów, przedstawicieli systemu edukacji oraz im podobnych instytucji państwowych.

Cennym dodatkiem do wystawy i towarzyszącej jej publikacji są zdjęcia z kolekcji znanego wrocławskiego fotografa i kolekcjonera Zenona Harasyma, oraz artykuł jego autorstwa, w którym znajdziemy bardzo interesujące informacje o tym, jak fotografowano w wieku XIX i na początku wieku XX dzieci. To nie tylko katalog konwencji fotografii atelierowej (przede wszystkim), ale i wymyślnych sposobów pozwalających „usidlić” w kadrze, przy wydłużonym czasie ekspozycji, ruchliwe, kapryśne i ciekawskie małoletnie stworzenia. O większości z nich nawet nie śni się dzisiejszym amatorom rodzinnych fotografii, wykonywanych szybkostrzelną „cyfrą”.

***

Dawna moda dziecięca. Wystawa i publikacja jej towarzysząca: Muzeum Narodowe we Wrocławiu, od 25 marca do czerwca. Małgorzata Możdżyńska-Nawotka (kurator i redaktorka katalogu), Zenon Harasym, Diana Jędrysek (konserwatorka zbiorów Muzeum Narodowego i Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu).

Tekst ukazał się w Miesięczniku Odra nr 6/2013.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR