U progu jesieni, nad kieleckim placem Artystów, przez nieomal trzy tygodnie, rozpościerała się, a właściwie rozprzestrzeniała monumentalna, nieczytelna do końca amorficzna struktura. Równolegle z postępem prac tworzyła rodzaj zagęszczającego się optycznie zadaszenia tego miejskiego forum. Skomplikowany rysunek linii stwarzał złudzenie paraarchitektonicznej, samonośnej konstrukcji o wspierających się wzajemnie napięciach, poprzez które prześwitywał bezmiar nieba, stanowiący naturalne tło i – w jakimś sensie – punkt odniesienia dla powstającego artefaktu. Wykonywana żmudnie i własnoręcznie przez Ludwikę Ogorzelec „sieć”, w pełnym świetle, demonstrowała z każdym dniem narastającą materialność i ekspansywność. W zmieniających się warunkach oświetlenia, iskrzyła tysiącami refleksów rozszczepianego widma słonecznego, rzucając jednocześnie cień plątaniny nieskończonej ilości linii. To jednak był zaledwie proces, którego kulminacją miał być dopiero rodzaj spektaklu – zgodnie z lokalną, świętokrzyską tradycją zatytułowany Taniec czarownic. Miał on rozegrać się przy sztucznym, animowanym oświetleniu zmieniających się barw i nałożonych na nie efektów, po zmroku w dniu 6 września, czyli w porze wernisażu.

Instalacja Ludwiki Ogorzelec na kieleckim Placu Artystów, fot. K. Pęczalski (źródło: materiały Kwartalnika Orońsko)

Instalacja Ludwiki Ogorzelec na kieleckim Placu Artystów, fot. K. Pęczalski (źródło: materiały Kwartalnika Orońsko)

Ta reżyserowana iluminacja zsynchronizowana z oprawą muzyczną, której autorem był Dariusz Makaruk, miała wykrzesać dodatkowe walory tej z pozoru banalnej „pajęczyny”, o niepoliczalnej liczbie splotów, węzłów, formowanych jak quasi-stalaktyty i stalagmity. Można oczywiście było odbierać to zjawisko jako sugerowaną formę sklepienia unoszącego się ponad głowami przechodniów, rodzaj scenograficznych zabiegów, stanowiących zabawę z iluzją, lub imitację jakiegoś pawilonu dla tzw. eventu, tym bardziej, że robiła wrażenie niematerialnego, wirtualnego zamknięcia niby-sceny.

Wykonana z folii polipropylenowej, pospolicie nazywanego celofanem (o łącznej długości 30 kilometrów bieżących) była jednak solidną kompozycją rzeźbiarską, przemyślanym i konsekwentnie przeprowadzonym zamysłem twórczym i rzeźbą tout court.

Od połowy lat 80., czyli tuż po dyplomie we wrocławskiej PWSSP (dyplom w pracowni prof. Leona Podsiadłego – 1983 r., następnie pobyt w studiu Cesara w L’Ecole Nationale Superieure des Beaux-Arts, w latach 1985–1987, które otwierają okres emigracyjny), Ludwika Ogorzelec poświęciła się studiom nad przestrzenią par excellance. Jej program, początkowo określany jako kreacja „przedmiotów równoważnych”, którego efektem były rzeźby mobile, skonkretyzował się potem w pojęciu „krystalizacji przestrzeni”, które konsekwentnie realizuje w całej serii monumentalnych prac, które adaptują powierzone jej miejsca. Są to eksperymenty składające się na paradygmat przestrzeni, tak jak pojmuje ją intuicyjnie sama artystka, ale także w konfrontacji z pojęciami współczesnej fizyki i jej penetracji tego fenomenu rozważanego w kategoriach pojęć ścisłych.

Instalacja Ludwiki Ogorzelec na kieleckim Placu Artystów, fot. K. Pęczalski (źródło: materiały Kwartalnika Orońsko)

Instalacja Ludwiki Ogorzelec na kieleckim Placu Artystów, fot. K. Pęczalski (źródło: materiały Kwartalnika Orońsko)

Nie jest to bynajmniej sztuka efemeryczna, jak mogłoby się z pozoru wydawać, tylko poważne zmaganie się z zastanym kontekstem, którego parametry wchodzą w interakcję z jej wizją, z konieczności tylko krótkotrwałą. Poprzedza je zawsze studium i głęboka analiza. Następnie artystka usiłuje tymczasowo zawłaszczyć oddane jej miejsce, zgodnie z założeniami swojej koncepcji. Istotę zagadnienia krystalizacji przestrzeni stanowi energia jaką samo miejsce emanuje. Poniekąd jest ona upostaciowana w formie dzieła, w jego materialnej konkretyzacji, wtórnie ma oddziaływać na widza. Nie sprowadza się to tylko do wrażeń estetycznych, ale ma także wchodzić w dialog z całym repertuarem kulturowych i antropologicznych stereotypów, które są niejako wszczepione w percepcję odbiorcy, bądź z tym miejscem kojarzone. Każdorazowo więc dobiera odpowiednie materiały i projektuje rozległość swojej wizji, tak by zintegrować wszystkie impulsy, które z niebywałą intensywnością odbiera w sąsiedztwie swojej potencjalnej pracy, a których rodowody wywodzą się z cywilizacyjnych przemian sfery przestrzeni, jej historycznych konotacji, lub naturalnego piękna przyrody zachowanego w stanie dziewiczym. Tak powstające prace stanowią zawszę ramę spektaklu, który niekoniecznie ma wyraz parateatralnego przedstawienia, a jedynie stanowi przedmiot medytacji dla człowieka, który w tej nowej sytuacji przestrzennej się pojawia i ją odkrywa, czy przeżywa. Tu oczywiście zakładany jest zrównoważony balans miedzy psychicznym a zmysłowym doświadczeniem, poddanie się melodii/kadencji wykreślonych linii, płaszczyzn i brył, które oddziaływują na percepcję uczestnika. Założeniem artystki jest by refleksje wzmacniane były przez emocje, które jej wizja ewokuje i poniekąd wymusza wobec zaistniałego fenomenu czasoprzestrzennego, w który można wstąpić. Sama formułuje to następująco: W mojej kreacji dopuszczam do głosu w równej mierze intelekt, sumę doświadczeń, intuicję, temperament oraz stan psychiczny, w którym się znajduję. Kolejna ukończona rzeźba jest sumą doświadczeń oraz etapem na drodze w nowe, jeszcze niepoznane obszary, a nie dziełem zdążającym w kierunku doskonałości i piękna.

Przedsięwzięcie to, było kolejnym działaniem fundacji Nowa Przestrzeń Sztuki, którego założycielami są Dorota i Tomasz Tworkowie. Ich pasja jako animatorów kultury wprowadza w kielecki krajobraz kulturalny niecodzienne zjawiska, przeobrażające plac Artystów w miejsce magiczne, generujące energię sztuki.

Artykuł ukazał się w Kwartalniku Rzeźby Orońsko nr 4(89)/2012

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

JEMS Architekci. (RE)KOLEKCJE

Od 28 kwietnia do 20 sierpnia 2017 roku

Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Anna Przybył. Pragnienia

25 kwietnia 2017 roku

Anna Przybył, „Pragnienia” (źródło: materiały prasowe wydawcy)

14. Wiosna Jazzowa Zakopane 2017

Od 28 kwietna do 2 maja 2017 roku

Mateusz Gawęda Trio (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk. Niewidzialna ściana

Od 28 kwietnia do 1 czerwca 2017 roku

Zuza Golińska / Magdalena Łazarczyk, stopklatka z wideo „Niewidzialna Ściana”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sztuka w sztuce

Od 28 kwietnia do 1 października 2017 roku

Tezi Gabunia, „Włóż głowę do galerii (Luwr”), 2015–2016, instalacja, 50 × 82 × 50 cm, dzięki uprzejmości T. Gabunii, Popiashvili Gvaberidze Window Project, Tbilisi (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu jesteśmy

Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiała

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku

Henryk Stażewski, „Kompozycja nr 33”, 1975, akryl, płyta, fot. Agata Ciołek (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bratislava pro Wratislavia / Wratislavia pro Bratislava

Od 27 kwietnia do 3 czerwca 2017 roku

Martin Špirec, „Morze spokoju”, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Okupanci. Niemcy w Krakowie

Od 27 kwietnia do 29 października 2017 roku

Żołnierz niemiecki na moście Dębnickim pozujący do zdjęcia na tle Wawelu. Na rewersie odręczny podpis: „Przed wyruszeniem transportu z Krakowa do Berdyczowa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Presja istnienia

Od 21 kwietnia do 12 maja 2017 roku

Piotr Ambroziak, „Urban cave III”, akryl, spray, 2017 (źródło: materiały autora)

Henryk Stażewski. Kolekcja sztuki XX wieku

Od 21 kwietnia do 11 czerwca 2017 roku

Henryk Stażewski, bez tytułu, poł 70. XX ., fot. © Muzeum Narodowe w Gdańsku (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR