Motto:

Zszedłem z miliona schodów poddając ci ramię

nie dlatego, że czworgiem oczu więcej można zobaczyć.

Schodziłem z tobą, bo przecież wiedziałem,

że prawdziwe źrenice, choć takie zaćmione,

z nas dwojga miałaś ty.

Eugenio Montale, przekł. Cezary Geroń

Roberto Di Costanzo urodził się w miasteczku Formia, ale upodobał sobie Rzym. W stolicy studiował w Akademii Sztuk Pięknych i Eksperymentalnym Centrum Kinematografii. Miał znakomitych nauczycieli, m.in. malarza i rzeźbiarza Pietro Rocchiego oraz kostiumologa Piero Tosiego, znanego ze współpracy z Luchino Viscontim. Już jako student prowadził działalność wystawienniczą i ilustrował książki dla renomowanych wydawnictw.

Federico Fellini i Bruno Zanin na planie filmu „Amarcord”, 1973 (źrodło: Wikimedia Commons/Bruno Zanin)

Federico Fellini i Bruno Zanin na planie filmu „Amarcord”, 1973 (źrodło: Wikimedia Commons/Bruno Zanin)

Chłopak urodzony na granicy morza i gór stał się rysownikiem Rzymu – miasta, które dla jednych jest wciąż centrum świata, dla innych ośrodkiem katolicyzmu i siedzibą papieży, dla jeszcze innych turystyczną atrakcją na mapie Europy.

Di Costanzo to twórca osobny i w pewnym sensie samotny, choćby dlatego, że pozostaje wierny klasycznej koncepcji piękna, prostej i czytelnej anegdocie, postawie szczerego, niewinnego i subtelnego poety.

Obcując na co dzień z miastem, turystami i jego mieszkańcami, patrzy na Rzym oczyma dziecka, które nie potrafi ukryć zachwytu ani maskować namiętności. Jest sumiennym portrecistą ludzi i miasta, a także samego siebie. Na przykład mówi, że lubi własne stopy, co zapewne znajduje jakieś interesujące wytłumaczenie w teoriach Freuda i Junga.

W najnowszym albumie Roberta Di Costanzo Roma (Nomades Edition, France 2012), na który składają się rysunki ukazujące piękno Wiecznego Miasta, pojawia się motyw czerwonego balonika. Pomyślałem sobie, że podobne intencje przyświecały Pasoliniemu, kiedy w krótkometrażowym filmie La sequenza del Fiore di Carta (1969) kazał aktorowi biegać ulicami z wielkim czerwonym makiem. Davoli Ninetto był wtedy takim „lewackim aniołem” ostrzegającym społeczeństwo przed katastrofą.

Czerwony balonik Di Costanzo nie służy celom ideologicznym, lecz estetycznym. Czerwień i róż to barwy wyrażające radość, afirmację i akceptację życia we wszystkich jego przejawach, zaś we współczesnym Rzymie szczególnie. To również najprostszy sposób ucieczki w świat fantazji, choćby po to, by przez chwilę poczuć się dzieckiem.

W czerwcu 2006 roku obejrzałem z Arkadiuszem Dereckim w Muzeum Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie wystawę rysunków i kostiumów Federico Felliniego (scenariusz: Valentina Sacchettino i Leszek Kazan). To była ważna i ciekawa ekspozycja. Po raz pierwszy w Polsce udostępniono tak pokaźny zbiór prac autora La dolce vita. I pamiętam, że zwłaszcza zwracały uwagę ornaty, które znaliśmy ze słynnej sceny „pokazu mody kościelnej” w filmie Rzym (1972).

Ornaty zaprojektowano dla niskich i drobnych aktorów, dlatego wzbudzały wesołość. Cieszyły oko rysunki Felliniego, jego charakterystyczna kreska. Oczywiście ta wystawa zorganizowana została z inicjatywy Włoskiego Instytutu Kultury w Warszawie, o czym przypominam nie tylko z kronikarskiego obowiązku.

Fellini zdominował moją wyobraźnię na wiele dziesięcioleci, powiem nawet, że im jestem starszy, tym chętniej powracam do jego twórczości. Filmowy Rzym jest dziełem absolutnie nadzwyczajnym, wciąż nietracącym blasku, jak proza Umberto Eco czy anegdoty teatralne Daria Fo.

Widok Rzymu z Pałacu Cezarów, 1890-1900 (źródło: Wikimedia Commons/Detroit Publishing Co.)

Widok Rzymu z Pałacu Cezarów, 1890-1900 (źródło: Wikimedia Commons/Detroit Publishing Co.)

To w Rzymie pojawia się po raz ostatni aktorka Anna Magnani, to tu o wyższości Rzymu nad innymi miastami mówi prozaik Gore Vidal, tu jest ta zabawna scena rodzinnej kolacji, podczas której rezolutna dziewczynka popisuje się obscenicznymi wierszykami w rodzaju: Pinokio nochal miał długi, u kolan dyndał mu drugi…

Tu wreszcie ukazano z całym dobrodziejstwem inwentarza świat rzymskich domów publicznych za czasów Benito Mussoliniego. Bez wątpienia kultowa jest scena „pokazu mody kościelnej”, zorganizowanego przez starą arystokratkę w podupadającej rzymskiej rezydencji. Arcydzieło! Do tej pory czuje się aromat likieru miętowego, który tak smakował księciu Kościoła. Przypominam o tym nie bez przyczyny, ponieważ Roberto Di Costanzo, uczeń Piero Tosiego, jest również projektantem ubrań i mebli wykorzystywanych w przemyśle filmowym.

Rzym Felliniego stanowi historię łączącą elementy rzeczywistości i fantazji, podobnie u Di Costanzo do świata realnego przenikają elementy baśni. Jednakże w tym artystycznym koktajlu jest miejsce i dla nas – czytelników i widzów. To od nas zależy jakość i poziom interpretacji, kształt subiektywnej prawdy, spełnienie w sensie estetycznym i poznawczym.

Na jednym z obrazów olejnych pt. Nascita di Atena (2011) Di Costanzo przedstawia boginię jako młodziutkiego legionistę trzymającego na wyciągniętej ręce sowę – symbol mądrości i śmierci. Androgyne jest ustawiony profilem i nieśmiało patrzy w przyszłość. Sowa wpatruje się w nas. Czas zatrzymuje się w miejscu, jakby to była chwila wyciszenia się żywiołów.

Jednakże każdy dojrzały mężczyzna, tym bardziej artysta, musi być świadomy sił, które w zatrważający sposób zmieniają życie. Żywioły tak naprawdę nie cichną, lecz nabierają mocy, by w nas znienacka uderzyć. Zwykle atak następuje w momencie, kiedy się go najmniej spodziewamy. Prognozy pogody mogą się nie sprawdzać, ale wyrocznie bogów zawsze…

Dla mnie ten symboliczny obraz niesie ważne, osobiste przesłanie, które nie pozwala mi spokojnie zasnąć, jakby za chwilę miało wydarzyć się coś nieobliczalnego – amore e rabbia.

 

Tekst ukazał się w Kwartalniku Akcent nr 4/2013

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Podróż do Edo

Japońskie drzeworyty ukiyo-e z kolekcji Jerzego Leskowicza

Od 25 lutego do 7 maja 2017 roku

Utagawa Hiroshige „Świątynia Gion w śniegu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Akcja Lublin! Rozdział 1

Od 24 lutego do 19 marca 2017 roku

Zdzisław Kwiatkowski, fot. Andrzej Polakowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR