14. Międzynarodowe Triennale Tkaniny, 6.05-3.11.2013 r., Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

Mamy zatem kolejną wystawę, już 14., o stażu przeszło czterdziestoletnim. Co pozostało? Co się zmieniło? Warto się nad tym zastanowić.

Triennale debiutowało z początkiem lat 70., o których się utarło się mówić, iż były– wraz z poprzedzającą dekadą – „złotym okresem” tkaniny artystycznej. Patrząc z polskiej perspektywy należałoby się przyjrzeć temu, co na ów złoty okres się składało. Jak w ówczesnym życiu artystycznym lokowała się tkanina, uprawiana przez profesjonalnych twórców?

Cindy Hickok „Café de Musée” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Cindy Hickok „Café de Musée” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wbrew skali „nagle” osiągniętych sukcesów, dyskontowanych od początku lat 60. ubiegłego stulecia w międzynarodowych przeglądach, grono zajmujących się tkaniną nie było wielkie. Działało na obrzeżach głównych zainteresowań plastycznych, wyrażanych w malarstwie, grafice, rzeźbie. Owe obrzeża były wszelako bardzo interesujące i silnie zróżnicowane. Opierały się z jednej strony na wypracowanej, eksperymentatorsko-badawczej tradycji sztuki dekoracyjnej (a nawet wcześniejszej sztuki stosowanej), z drugiej zaś były czymś zupełnie świeżym, doświadczalnym, angażującym bardzo młodych adeptów sztuki, poszukujących niekonwencjonalnych rozwiązań formalnych, w dziedzinie niezwykle bogatego i różnorodnego tekstylnego warsztatu.

W okresie, gdy naukę artystycznego rzemiosła pobierali polscy młodzi „zdobywcy” Lozanny i triumfatorzy pierwszych łódzkich triennale, zajęcie się tkaniną było, w jakiejś mierze, wyborem politycznym, ale à rebours. Znamienna jest tutaj wypowiedź Barbary Falkowskiej. Na zadane w 2012 pytanie: Co było impulsem/punktem zwrotnym decydującym o zajęciu się przez Panią tkaniną? Artystka (uczestniczka obu wystaw konkursowych) odpowiada: „W latach 50. XX w., czyli w czasie, kiedy studiowałam, tkanina była dziedziną plastyki najmniej uzależnioną od wpływów polityki i propagandy, a pracownia prof. Eleonory Plutyńskiej oferowała najwyższe umiejętności warsztatowe. Technika tkacka ze swojej natury wymaga od twórcy rzetelności i perfekcyjnego opanowania warsztatu, czyli tego, co w uprawianiu sztuki uważam za najważniejsze”.

Maria Teresa Chojnacka, inna wielka dama „polskiej szkoły tkaniny” (również uczestniczka wymienionych konkursowych ekspozycji) prof. Plutyńską tak wspomina: „serdecznie przyjmowała zainteresowanych tkaniną młodych. W tamtych czasach był wyraźny podział: ‘sztuka czysta’ – malarstwo, rzeźba i ‘sztuka użytkowa’ – tkanina, ceramika itd.”, poruszając przy tym w swojej relacji dwa podstawowe aspekty: problem środowiska ludzi tkaniny i miejsca, które im było wyznaczane.

Wraz ze wspomnianą Eleonorą Plutyńską, w środowisku warszawskim ważnymi postaciami, związanymi z Akademią Sztuk Pięknych, byli także: Mieczysław Szymański i Anna Śledziewska, zdobywająca tkackie ostrogi jeszcze przed 1939. Nie można również zapomnieć o Marii Łaszkiewicz, osobie i artystce niezależnej, twórczyni Pracowni Tkactwa Doświadczalnego na Bielanach, gdzie pierwsze swe eksperymentalne prace tkała Magdalena Abakanowicz (nb. kolejna studentka z pracowni Plutyńskiej). Swój zespół, wywodzący się z najstarszej w Polsce szkoły, w zakresie sztuki użytkowej, posiadał także Kraków, w osobach Zdzisława Gedliczki, Franciszka Walczowskiego oraz oczywiście Stefana Gałkowskiego. Zalążki artystycznych związków z tkaniną kiełkowały udatnie i w innych ośrodkach. Były spuścizną po przedwojennych, znakomicie prowadzonych, państwowych szkołach sztuk zdobniczych oraz szkołach przemysłu artystycznego (Lwów, Poznań, Łódź czy Zakopane). Ich uczniowie z łatwością stali się laureatami paryskiej wystawy sztuk dekoracyjnych i przemysłów luksusowych w 1925, w dziale szkół artystycznych. Istniała też scheda po szkołach zawodu oraz ogromnej rzeszy ateliers tkackich, standardowo posiłkujących się system „numerycznym” w doborze zestawów barwnych, by móc sprostać „szałowi kilimowej mody”. W pierwszych czterech dekadach XX wieku, kilim, starszy brat gobelinu, był nieodzownym elementem dekoracji polskich wnętrz, zarówno tych zamożnych, jak i skromnych. To oczywiście dość odległa i raczej znana historia, ale dla sztuki tkaniny, nie tylko polskiej, wielce znacząca.

Po 1945 wcześniejsza konfiguracja tkackiej geografii uległa pewnej dekompozycji, ale pojawiły się nowe ośrodki akademickie na Wybrzeżu i Dolnym Śląsku (acz nie tylko) oraz specjalistyczne licea plastyczne. Dawne samodzielne pracownie i spółdzielnie, zajmujące się tkactwem, zostały objęte państwowym zarządem; w ich nadzorze obowiązkowo znaleźli się absolwenci uczelni plastycznych.

W starych i nowych organizmach edukacyjnych przejęte zostały wcześniej wypracowane metody. Tworzyły je zasady rzetelnie opanowanych warsztatowych reguł, praktyczne poznanie bogactwa wszelkich odmian tekstylnych technik (kilim, gobelin, żakard, dywan, nicielnicowa, podwójna, ludowe radiuszki i werety oraz samodziały), prawdziwa znajomość właściwości surowców oraz farbiarskich receptur. W warstwie wykonawczej kontynuowano wcześniejsze doświadczenia, prowadzone z łączeniem w jednej pracy różnych rodzajów tworzyw (wełny, bawełny, jedwabiu, przędz i sznurków lnianych, słomy, rafii, metalowych nici) oraz rozmaitych technik tekstylnych (kilimowe, gobelinowe, kobiernicze, hafciarskie itp.). Do przejętych metod należał także zwyczaj stosowania pasm włókien, szeroko różnicowanych pod względem grubości i właściwości fakturalnych (w tym korzystano z ręcznie przędzionej wełny). Kultywowano niuansowanie szerokiej palety barwnej, będącej rezultatem własnoręcznych prac barwierskich oraz sięgano po naturalne, niebarwione tworzywa. I wreszcie, własnoręcznie formowano tkaniny na krośnie. Z wolna, projektowanie, jak rysunkowy szkic, było tylko jednym z elementów autorskiego dzieła. Kwestie techniczne stawały się elementem formy wyrazu.

Ta bogatą spuściznę doświadczeń wykorzystano w powojennej tkaninie artystycznej, zarówno w zespole prac „tradycyjnych”, jak i najbardziej nowatorskich. W tych ostatnich repertuar używanych materii właściwie nie miał granic, poszerzany o obce tkaninie materie. Faktury zyskały rzeźbiarską plastyczność. Struktura prac stała się niepowtarzalna, unikatowa. Uwydatniała sens materii, siłę oddziaływanie różnorodnych faktur – były demonstracją możliwości plastycznych kreacji.

Elementy iluzyjności zostały wyeliminowane. Obrazowanie mieściło się, co najwyżej w zamarkowanej figuracji, ale przede wszystkim w szerokim wachlarzu form abstrakcyjnych. Dekoracyjność, tak nierozerwalnie łącząca się z historią tkaniny, pozostała zachowana wśród realizacji bardziej zachowawczych. W nurcie nowatorskim, patrzącym przez okulary pożądanej awangardowości, głos tkanego „obrazu”, głos „kompozycji”, harmonijne brzmienie barwy ustąpiły na rzecz bezpośredniego działania materii i jej nieoczekiwanych zestawień. I choć dość głośno mówiono o zapożyczeniach z informelowego malarstwa czy – szerzej – o wpływach aktualnej sztuki, to były to raczej ogólne problemy sztuki oraz jej udział w aktualnym polu gry artystycznej.

Strony: 1 2 3

Tekst ukazał się w katalogu 14. Triennale Tkaniny w Łodzi

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Szostak

Rzeźba – Malarstwo 1988–2018

Od 20 stycznia do 25 marca 2018 roku

Karol Szostak „Kamienna głowa”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sergiei Tchoban. Kontrastowa harmonia miasta

Od 27 stycznia do 18 marca 2018 roku

Sergei Tchoban, „Kaprys architektoniczny. Forum Romanum albo Dwa Światy I”, projekt scenografii, piórko, pędzel, tusz chiński, akwarela, papier do akwareli na krośnie, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przemek Branas – GÓRA/KOSMOS/GŁOWA

Od 25 stycznia do 16 lutego 2018 roku

Przemek Branas, „GÓRA/KOSMOS/GŁOWA”, Galeria Labirynt w Lublinie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zakłócenia / UMWELT

Od 18 stycznia do 2 lutego 2018 roku

Karolina Kardas, „Let him kiss me…/ Niech mnie pocałuje”, video, 2 min 49 sek  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pejzaże antropocenu

Od 18 stycznia do 30 marca 2018 roku

Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Język jako Dźwięk. Tania Candiani

Od 19 stycznia do 4 marca 2018 roku

„Język jako Dźwięk” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Włóczęgi – malarstwo Majki Wójtowicz

Od 13 stycznia do 14 lutego 2018 roku

„Włóczęgi” – malarstwo Majki Wójtowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rosław Szaybo. Piękno użyteczne

Od 19 stycznia do 18 lutego 2018 roku

Proj. Rosław Szaybo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Sztwiertnia: Ustawienia domyślne / Default settings

Od 11 stycznia do 11 lutego 2018 roku

Grzegorz Sztwiertnia, „Polskie miasteczka, Łańcut”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Malując

Od 11 stycznia do 25 lutego 2018 roku

Urszula Wilk, Seria Bluemetrie nr 12, płótno, akryl, olej, 200 x 175 cm, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR