The Deep Blue Sea, reżyseria: Terence Davies, scenariusz: Terence Davies, na podstawie sztuki Terence’a Rattigana, zdjęcia: Florian Hoffmeister, 98 min, Wielka Brytania/USA 2012

Między młotem a kowadłem. Chyba tak należałoby przetłumaczyć ten idiom, który w oryginale odnosi się zarówno do diabła jak i odmętów morskich. Nasza wersja brzmi mniej melodramatycznie, i bliżej jej do stylu Głębokiego błękitnego morza – matowości i precyzji najnowszego filmu Terence’a Daviesa. Pokazywany na tegorocznej edycji festiwalu Off Plus Camera, w sekcji dla chcących nadrobić zaległości, był jednym z mocniejszych punktów przeglądu. Optymalnym wyborem, o jakim bohaterka filmu może tylko marzyć w obliczu marnych alternatyw.

„Głębokie błękitne morze” reż. Terence Davies (źródło: materiały prasowe festiwalu Off Plus Camera)

„Głębokie błękitne morze” reż. Terence Davies (źródło: materiały prasowe festiwalu Off Plus Camera)

Adaptacja sztuki Terence’a Rattigana jest zaledwie trzecim nieautorskim projektem Liverpoolczyka na przestrzeni ponad trzydziestoletniej kariery. Jak na ciało obce, sięga ono do powojennych wspomnień reżysera i maluje obyczajowy krajobraz Wielkiej Brytanii lat 50., niemal w takim samym stopniu co poprzednie dzieła reżysera: Dalekie odgłosy, spokojne życie i Koniec długiego dnia. Anatol Litwak i Karel Reisz sięgnęli po sztukę Rattigana przed Daviesem. Ich adaptacje nie były jednak zbyt pomocne. W odróżnieniu od tamtych, autor scenariusza filmu z 2011 roku zdecydował się na perspektywę bohaterki. Wciąż trudno jest się z Hester identyfikować. Może dlatego, że powojenna mentalność dąży raczej do zacierania śladów po namiętnościach i heroicznych porywach. Woli je wyryte na tablicach pamiątkowych bądź oglądane w kinie. Bohaterka grana przez Rachel Weisz je rozbudza. Usiłuje sprostać implikowanemu przez tytuł dylematowi. Młot bądź kowadło? Nie przypadkowo (aczkolwiek reżyser tłumaczy swój wybór podświadomym przywołaniem sceny z filmu Young at Heart Gordona Douglasa) Głębokie błękitne morze rozpoczyna się ujęciem z żurawia, w którym kamera pozostawia pogrążony w mroku, zrujnowany koniec ulicy i wspina się do okna bohaterki. Wzrok Hester wlepiony jest w horyzont. Świadomość ruin poprzedniego związku pozostaje. Autor Neonowej biblii przenosi też akcenty. W dramacie Rattigana pierwszy akt jest w zasadzie relacją. Zaniepokojeni sąsiedzi forsują drzwi i odratowują dziewczynę. Później, plotkując i szepcąc między sobą, streszczają historię kochanków i pozamałżeńskiego romansu. Inaczej w filmie. Davies tnie chronologię i wplata nacechowane emocjonalnie impresje w przedśmiertne halucynacje Hester. Obraz całości jeszcze poznamy.. ale w swoim czasie.

Co zatem leży pomiędzy diabłem a głębokim błękitnym morzem? W tym miejscu należałoby  przyjąć sugestywny klucz Terence’a Daviesa i nie streszczać historii, lecz jedynie nakreślić przy pomocy ciągu scen. Kobieta (Hester Collyer – Rachel Weisz) wygląda przez okno. Uszczelnia szparę pod wejściem, odkręca gaz. Powoli, przy muzyce Samuela Barbera, zapada w sen, z którego wybudzi ją dopiero właścicielka mieszkania i reszta lokatorów, wyważając drzwi. Hester pozostaje w stanie odurzenia. Wspomnienia napływają żywszymi falami niż na jawie. Spotkanie na patio. Wysoki mężczyzna (grany przez Toma Hiddlestona Freddie Page), były lotnik RAFu – prawi jej komplementy. Wkrótce oboje leżą pośród rozrzuconej pościeli, kamera wolno kaligrafuje linie ich ciał. Później, siwy już mężczyzna (Sir William Collyer, grany przez Simona Russella Beale’a) rozmawia z Hester przy nakrytym do śniadania stole. Jego matka pilnuje by konwersacja się tliła. Właśnie ona nalegała aby małżonkowie spali w oddzielnych łóżkach. Jeszcze później, w swoim pokoju, Hester sięga po słuchawkę i oczekuje na połączenie. Wspomnienie zmiętej pościeli. Jeszcze nie czuć ulatniającego się gazu.

Film Daviesa jest niespotykanie delikatny. Nie krępuje tematem. Głębokie błękitne morze sprawia wrażenie, jakby zakonserwowano je w latach 50. (no może poza scenami łóżkowymi), odstawiono na półkę i dopiero teraz zwrócono historii kina. Po otwarciu puszki z taśmą, film wciąż jeszcze wydaje z siebie woń takich dzieł jak Spotkanie Davida Leana – pozbawionych ironii, subtelnych, autentycznych wehikułów czasu. Przecież współcześnie podobny materiał nadawałby się na bulwarową komedię; pełną omyłek i gmatwaniny wynikającej z geometrii trójkąta miłosnego. Najlepiej komedii opatrzonej tytułem Mayday 3.

„Głębokie błękitne morze” reż. Terence Davies (źródło: materiały prasowe festiwalu Off Plus Camera)

„Głębokie błękitne morze” reż. Terence Davies (źródło: materiały prasowe festiwalu Off Plus Camera)

W Głębokim błękitnym morzu zamiast zwrotów akcji są długo wybrzmiewające sceny. W najciekawszej z nich, ukazującej (jak u Theo Angelopoulosa czy Carlosa Saury) w jednej przestrzeni dwa porządki czasowe, Hester pragnie rzucić się pod koła pociągu. Biegnie ulicą, schodzi na stację metra i zatrzymuje się na krawędzi peronu – tuż za żółtą linią. Następuje tąpnięcie, i fragmenty gruzu sypią się z sufitu. Ciszę mąci echo męskiego śpiewu. Odjazd kamery po tych samych co kolejka torach, odsłania tłumy przechodniów zaskoczonych przez syrenę alarmową. Lata wojenne powracają. Ludzie stoją blisko siebie, czekają i słuchają w skupieniu. Wsłuchani w tradycyjną pieśń Molly Malone, nasłuchują niemieckich bombowców. Davies należy do pokolenia kołysanego do snu przez Verę Lynn i jej piosenki obiecujące spotkanie po latach, w jakiś „ciepły, słoneczny dzień”. Z pewnością nie tu i nie teraz. Z przeszłości „wynurzamy” się powoli – obserwując refleksy przejeżdżającego blisko pociągu na twarzy Hester.

Głębokie błękitne morze opowiadając o czasach powojennych, przedstawia czasy dalekie od bezpieczeństwa i stabilizacji. Czasy, w których bohaterów zastąpili zwykli obywatele. Wielu z nich pozostaje w gotowości bojowej, jak tęskniący za przygodą i zagrożeniem w  trakcie służby w RAF, Freddie. Inni – popadają w obłęd od rutyny i zwyczajności. W przystosowaniu się do nowych warunków pomóc może oprawa wizualna, gdyż to jej półtony równoważą dramaturgię tematu. Florian Hoffmeister – operator filmu – zamiast epatować olśniewającymi zdjęciami, tworzy niebywały, lekko rozmyty obraz, zdominowany przez cienie i paletę morskich głębin.

Można potępić czyny bohaterki, bądź podziwiać emocjonalną determinację. Umożliwia to kontekst czasów – zdradzenie męża, próba samobójcza z perspektywy prawnej stanowiąca przestępstwo, ale i romantyczny etos bohatera wojennego. Film nie daje już takich podstaw. Problematycznym staje się nawet nazwanie zmiany, która zaszła. W rozmowie Hester z mężem, padają odmienne określenia: niewierność, oddanie się prymitywnym instynktom, skrywane przez lata kłamstwo. „Nie” – słyszy w odpowiedzi sir Collyer – „to raczej naturalna kolej rzeczy”. W jednym z wywiadów, autor Końca długiego dnia mówi, że „…twórca filmowy musi być wierny dwóm rzeczom: sobie samemu i podtekstowi adaptowanego materiału”. Właśnie tak jest z Głębokim błękitnym morzem, w którym wspomnienia wspólnego śpiewania przy półkwarcie piwa są jak oddech wobec klaustrofobicznego dramatu Rattigana. Davies odświeżył tą historię w paradoksalny sposób – pokrywając ją patyną klasyków i umieszczając diabła w szczegółach. Wziął więc głęboki oddech przed zanurzeniem się w jej toń.

MACIEJ STASIOWSKI – doktorant na Uniwersytecie Jagiellońskim, przygotowujący rozprawę na temat architektury i filmu. Pisze do EKRAnów, Dwutygodnika, O.pl. Zainteresowany tendencjami w muzyce współczesnej i animacją.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Martwa Natura

Od 15 lutego do 14 marca 2017 roku

Katarzyna Makieła-Organisty, „Czaszka jelonka”, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarby baroku. Między Bratysławą a Krakowem

Od 10 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

„Widok Krakowa”, 1652, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR