California City, trzecie największe miasto na terenie stanu Kalifornia, jedenaste w całych Stanach Zjednoczonych. Miało być konkurencją dla Los Angeles. Oficjalnie w rejestrach pojawiło się w 1965 roku, choć już pod koniec lat 50. XX wieku było obsesją jednego człowieka: Nathana Mendelsohna, socjologa, który stał się deweloperem, wizjonerem. Po II wojnie światowej wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i podjął pracę wykładowcy na Uniwersytecie Columbia. Jako pracownik naukowy zajmował się teorią rozwoju małych społeczności w budowanych od podstaw osadach, miastach. California City stało się jego polem doświadczalnym. Od początku lat 50. w zachodnich stanach, a szczególnie w Kalifornii, nastąpił boom gospodarczy, zwiększyła się populacja, ale niestety nie odpowiadał temu rozwój urbanistyczny, dlatego Mendelsohn idealnie się wpasował ze swoją ideą stworzenia miasta od podstaw. W jego zamierzeniu nowe miasto miało być mekką dla przechodzących na emeryturę Amerykanów, ale również miejscem sprzyjającym kształtowaniu się środowiska akademickiego. Kiedy w 1958 roku Mendelsohn zakupił na pustyni Mojave 82 tysiące akrów ziemi, wydawało się, że rozpocznie się nowy rozdział w historii stanu Kalifornia. Już wtedy miał kompleksową wizję rozwoju California City. Całe to przedsięwzięcie należy postrzegać jako współczesną próbę urzeczywistnienia mitu o pionierskich możliwościach zbudowania od podstaw całkiem nowego miasta[1].

Rys. Katarzyna Krakowiak, plan miasta przedstawiający pierwotne założenia California City, 2010–2013 (źródło: materiały Dwumiesięcznika Czas Kultury)

Rys. Katarzyna Krakowiak, plan miasta przedstawiający pierwotne założenia California City, 2010–2013 (źródło: materiały Dwumiesięcznika Czas Kultury)

Niestety dziś, ponad pół wieku później, trudno jest określić California City mianem miasta, a tym bardziej metropolii. Marzenie okazało się koszmarem. Pomysł kształtowania metropolii pośrodku pustyni, daleko od autostrad i innego ośrodka miejskiego, nosi w sobie znamiona utopii. Atrakcyjność lokalizacji miasta tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, jest wątpliwa. Coś poszło nie tak czy zawiódł system, a może czynnik ludzki? Pytania można mnożyć, pewne jest to, że zamiast tętniącej życiem metropolii na pustyni istnieje tylko siatka ulic, system świateł drogowych, latarni ulicznych, a jedyną sposobnością podziwiania skali założenia jest przelot samolotem nad pustynią Mojave albo wirtualna podróż wraz z Google Earth. To, co ukaże się naszym oczom, to abstrakcyjny i geometryczny rysunek na pustyni – geoglif z przypadku. Trudno się dziwić, że takie miejsce na Ziemi wzbudza zainteresowanie zarówno poszukiwaczy miast duchów, jak i miłośników spekulacyjnej architektury czy amatorów miejskich ekspedycji[2].

Powoduje to, z jednej strony, że jedyna wiedza na temat California City istnieje na marginesie tradycyjnych badań akademickich. Z drugiej jednak strony, daje możliwość do nierygorystycznego spojrzenia na takie miasto-niemiasto.

Próbę taką podjęła Katarzyna Krakowiak, która w swojej praktyce artystycznej sięga do obiektywnych naukowych metod badawczych, ale stosuje je do analizy często ulotnych, metafizycznych zagadnień. W 2010 roku artystka udała się do California City w ramach projektu Gone to Croatan, współtworzonego przez Daniela Muzyczuka i Roberta Rumasa. Zwiedziona jego historią i materialną niesamowitością, postanowiła odpowiedzieć na pytanie, dlaczego miasto, któremu sprzyjały warunki ekonomiczne, pasja założyciela oraz silny w amerykańskiej świadomości mit pionierów, nigdy nie powstało? Swoje badania rozpoczęła od analizy podstawowej siatki Jeffersona, według której zostały zbudowane Stany Zjednoczone[3]. Do tego idealnego planu zagospodarowania ziemią wdarł się jednak błąd. Potrzeba korekty zaistniała w momencie przeniesienia mapy na realny grunt. Katarzyna Krakowiak wyjaśnia to w scenariuszu projektu: „[...] Relacja płaskiego przedstawienia siatki Jeffersona na kształty Ziemi spowodowała potrzebę zmiany – kilkustopniowe odchylenia od oryginalnego planu. To drobne odchylenie generuje niezgodność z mapą, a miejsca te osiągają status nieistniejących na mapie. Jednym z takich miejsc jest teren, na którym miało powstać California City”[4]. Dla Krakowiak niemal każdy element historii tego widmowego miasta jest istotny. Wpierw przygląda się osobie ojca założyciela Nathana Mendelsohna, początkowo optymistycznego głównego orędownika zasiedlania pustynnego pustkowia, który stopniowo wyhamowuje swoją aktywność, by ostatecznie osiąść w Teksasie. Następnie artystkę interesuje pomysł idealnego amerykańskiego miasta wraz z jego specyficznym kodem urbanistycznym. Przygotowując się do realizacji projektu na temat California City, Katarzyna Krakowiak postanawia posłużyć się pomiarami przy użyciu systemu GPS oraz zapisem wideo z kamery zamontowanej do balonu meteorologicznego, który po wysłaniu w powietrze miał być sterowany za pomocą danych z nadajnika GPS. W ten sposób miał być pozyskany obiektywny materiał badawczy.

Kolejnym etapem  projektu miała być publikacja przygotowywana we współpracy z Moniką Wejchert-Waluszko, zawierająca opowiadanie Łukasza Orbitowskiego. Katarzyna Krakowiak chciała ożywić miasto-niemiasto zarówno konkretnymi danymi, jak i stwarzając subiektywną narrację, fikcyjną historię. W obu wypadkach chodziło artystce o odkrycie przyczyn tak spektakularnego niepowodzenia. I choć California City jest wciąż pustkowiem, to przypisuje mu się tożsamość miasta widma. Jest tak, ale nie całkiem, ponieważ oficjalne dane mówią, że zamieszkuje je około 15 tysięcy stałych rezydentów. Mer miasta Tom Weil, który podobnie jak ojciec założyciel pozostaje optymistą, głęboko wierzy w to, że czas wielkiego California City nadejdzie. Jest to tylko częściowy obraz szczęśliwości, jedyny zaludniony teren leży w południowo-zachodniej części. Każda z ulokowanych tam działek budowlanych posiada pełną infrastrukturę, poprowadzone przewody elektryczne, rurociąg gazowy oraz wodny. W granicach tego widmowego miasta znajdują się również: więzienie o zaostrzonym rygorze i wojskowa baza lotnicza. W bliskim sąsiedztwie japoński koncern samochodowy Honda ulokował na pustyni centrum samochodowe z potężnym torem do jazd testowych. Pozostała rozległa połać ziemi należącej do California City to nic innego, jak rozgrzane słońcem pustkowie poorane asfaltowymi drogami.

Założenia projektu Katarzyny Krakowiak były jasne i możliwe do zrealizowania, ale w ciągu przeprowadzania działań badawczych wysłany w niebo balon z kamerą, jedynym nośnikiem całego zapisu, stracił łączność GPS i stopniowo zaczął schodzić z zaprogramowanego kursu. Niestety, nie udało się namierzyć urządzenia, balon wraz z kamerą zaginął. W kilkanaście miesięcy później stworzono mapę, która w pewnym przybliżeniu lokalizowała położenie samego balonu, po kamerze ślad zaginął. Pierwszej fazy projektu nie udało się w pełni przeprowadzić, jedyne pozostałości zapisu wideo sprzed awarii systemu nie oddają zamierzeń artystki. Pozostaje faza druga, historia alternatywna, subiektywna perspektywa literacka. Katarzyna Krakowiak, sama ponosząc pewną porażkę, czyni z niej atut swojego projektu. Pozbawiona obiektywnych danych, które mogłyby pomóc jej zanalizować kategorię błędu oraz znaleźć odpowiedź na pytanie o fiasko całego założenia, zmuszona jest uciec się do nieortodoksyjnych metod. Wraz z nimi uwolniony zostaje bogaty potencjał kreatywnej interpretacji, jaki skrywa California City. Kategoria błędu, jakiej poszukuje Katarzyna Krakowiak, może się objawić zarówno poprzez skorzystanie z krytyki kryzysu, jak i w odniesieniu do tak radykalnych metod, jak psychogeografia, radykalna geografia czy kulturowa analiza architektonicznych i urbanistycznych utopii lat 60. i 70. XX wieku.

Kiedy obserwuje się zarówno zdjęcia, jak i zapis z Google Earth, można odnieść wrażenie, że terytorium na pustyni Mojave bardziej przypomina postapokaliptyczną rzeczywistość wyniesioną z filmów i książek science fiction niż amerykańską propagandę sukcesu. California City idealnie odpowiada scenariuszowi, jaki śmiało promują niektórzy współcześni filozofowie. Twierdzą oni, że czas, w którym żyjemy, należy nazwać postapokaliptycznym, ponieważ koniec świata miał już miejsce, natomiast my to przegapiliśmy[5]. Niewątpliwie do konstruowania takich sądów skłania aktualna globalna sytuacja ekonomiczna i polityczna. Skutki finansowego tsunami zostały zażegnane jedynie doraźnie, a rozczarowanie współczesnym światem pogłębia się. Taka postawa znajduje swoje wyraźne odbicie w podejmowaniu tematu California City. Uznając uwarunkowania ekonomiczne za jedną z podstawowych przyczyn niepowodzenia w stworzeniu i dokończeniu budowy tego miasta, należy skorzystać z doświadczenia krytyki kapitalizmu, uwzględniając szczególnie perspektywę przemian architektonicznych i urbanistycznych.

  1. Więcej na temat Nathana Mendelsohna i początków California City patrz: D. Colker, California City. A Dream in Progress, „Los Angeles Times” 11/1990, http://articles.latimes.com/1990-02-11/local/me-939_1_california-city (17.05.2013).
  2. Dla zobrazowania popularności alternatywnego doświadczania urbanistyki i architektury odsyłam do dwóch największych w Stanach Zjednoczonych portali internetowych o tej tematyce: BLDGBLOG, bloga prowadzonego przez architektów i teoretyków architektury. Współpracują oni regularnie z takimi placówkami naukowymi, jak Architectural Association School for Architects w Londynie, zob. California City, http://bldgblog.blogspot.com/2009/11/california-city.html (17.05.2013). Kolejną stroną jest Atlas Obscura, której autorzy podejmują tematykę związaną z radykalną geografią i kartografią i zajmują się opracowywaniem wirtualnego atlasu opuszczonych miast oraz historycznych, a nieistniejących już współcześnie miejsc w USA, zob.: California City: The Unbuilt Suburb, http://www.atlasobscura.com/places/california-city-unbuilt-suburb (17.05.2013).
  3. Siatka Jeffersona współcześnie funkcjonuje jako Public Land Survey System. Według wskazań Jeffersona, ziemia miałabyć dzielona pod kątem prostym. Zakładane na tych terenach miasta miały być kształtowane według ścisłych geometrycznych wyliczeń. W 1785 roku Kongres uchwalił ordynację podziału ziemi. Podział był geometryczny, a granice działek miały odpowiadać granicom zakładanych kolonii. Więcej na temat zastosowania siatki Jeffersona i jej modyfikacji patrz: J.W. Reps, Thomas Jefferson’s Checkerboard Towns, „Journal of the Society of Architectural Historians” 3(20)/1961, s. 108–114.
  4. Fragment scenariusza projektu dotyczącego California City, przygotowanego przez Katarzynę Krakowiak. Materiał nie publikowany, dzięki uprzejmości artystki.
  5. S. Žižek, First as Tragedy, Then as Farce, London 2009, tłumaczenie autora, s.150–151.
Strony: 1 2

Tekst ukazał się w Dwumiesięczniku Czas Kultury nr 2/2013

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR