Jest taka dzielnica Limy, w której prawie wszyscy zakochują się od razu i której urok jest prawie zawsze zaskoczeniem dla przybywających do peruwiańskiej stolicy – przeszło 8 milionowego molocha zwanego Miastem Królów. I wcale nie jest to zachwalana przez większość turystów „sypialnia snobów”, czyli Miraflores. Barranco, najmniejsza dzielnica całej Lima Metropolitana, jest położone na samym wybrzeżu spoglądającym na Pacyfik i graniczy z dzielnicami Miraflores oraz Chorillos. W porównaniu do chaotycznej, głośnej i wściekle żywej przestrzeni megamiasta, Barranco jest oazą, w której można złapać oddech i chociaż na chwilę zadumać się w refleksji. Zwłaszcza, że cała okolica temu sprzyja, słynna magia barranquina naprawdę działa, a ta niepowtarzalna atmosfera dzielnicy to coś więcej niż suma tworzących ją namacalnych i obserwowanych elementów. Barranco jest tradycyjnym miejscem spotkań artystów i intelektualistów, którzy od zawsze darzyli tę dzielnicę szczególną sympatią ze względu na jej urok i nocne życie. Dzisiaj znowu staje się popularna, jest odwiedzana przez zakochanych w tym miejscu Peruwiańczyków i przyjezdnych, którzy często remontują stare i zniszczone domy, po to żeby zamieszkać tu na stałe. Ale także coraz więcej zaglądających tutaj turystów, przyciąganych zaklęciami i magią tego miejsca.

Street art Barranco, fot. Katarzyna Górska

Street art Barranco, fot. Katarzyna Górska

W swej dawnej przeszłości Barranco było wioską rybacką zamieszkiwaną przez rdzennych mieszkańców pacyficznego wybrzeża. Dzisiejsza elegancka alejka prowadząca wprost na plażę i brzegi Oceanu Spokojnego – Bajada de los Baños, była właśnie zejściem portowym przez naturalny wąwóz, z którego rybacy odpływali na połów. Rozrastająca się jednak kolonialna Lima zaczęła pochłaniać to miejsce w obręb swych granic i w XVIII w. grupa Hiszpanów, bogatych właścicieli ziemskich z pobliskiej dzielnicy założyła tutaj kąpielisko. W okresie republikańskim stało się ono jednym z ulubionych kąpielisk limeńskiej arystokracji, która na jakiś czas sprowadziła się tutaj budując piękne domy, zwane casonas. Dziś sama Bajada de los Baños jest ozdobiona kolorowymi kwiatami admirała de Bougainville’a, a wzdłuż rosną fikusy, po obydwu stronach znajdują się małe restauracje i kawiarnie oferujące spacerującym delicje kuchni peruwiańskiej. Przechodniów do kulinarnego postoju przekonują restauracyjni naganiacze, kusząc różnymi specjałami, głównie namawiając do spróbowania ceviche, jak na nadbrzeżną dzielnicę przystało przysmak musi być iście morski. W ogóle w całym Barranco znajdują się liczne restauracje serwujące najlepsze dania z ogromnej oferty, jaką prezentuje peruwiańska gastronomia. A kuchnia jest bardzo istotnym elementem kultury dla Peruwiańczyków, uwielbiają jeść dobrze i smacznie, co sami podkreślają bardzo często. Można więc w Barranco spróbować jednego z najbardziej tradycyjnych i peruwiańskich dań – anticuchos,  najczęściej w formie szaszłyczków z byczych serc. Potrawa ta wywodzi się jeszcze z okresu Wicekrólestwa i związana jest również z obchodami i procesją Señor de los Milagros (Pan Cudów) – chyba najważniejszej ikony religijnej Limy. Ale wracając do finezyjnych smaków i skarbów sztuki kulinarnej, bo przecież kulturę poznaje się też podniebieniem, można tu spróbować kolejnego symbolu Peru, czyli chicha morada, napoju z fioletowej odmiany kukurydzy. Peru jest jedynym krajem na świecie, gdzie występuje ta odmiana, a chicha morada obok Inca Kola jest najchętniej pitym narodowym napojem.

Jedną z głównych atrakcji Barranco jest okupowany przez zakochane pary Puente de los Suspiros, czyli most westchnień. Legenda mówi, że kto będąc tu pierwszy raz przekroczy most wstrzymując oddech, a jednocześnie pomyśli życzenie, będzie mógł oczekiwać, iż to wkrótce się spełni. Ten w całości drewniany most znajduje się tuż nad Bajada de los Baños, nieopodal słynnej La Eremita i ścieżki prowadzącej do widokowego balkonu, z którego podziwiać można pacyficzne nabrzeże Limy. Le Eremita to kościół powstały w miejscu dawnej kaplicy wybudowanej jeszcze przez zamieszkującą tę okolicę społeczność rybaków. Według legendy, która nadaje całej dzielnicy boską proweniencję, w miejscu gdzie dziś znajduje się świątynia oraz otaczający ją park miał miejsce cud. Pojawił się tam bowiem lśniący krzyż, który ocalił grupę miejscowych rybaków, zagubionych w dobrze znanej mgle, spowijającej przez większa część roku tutejsze wybrzeże, i doprowadził ich bezpiecznie do brzegu. Eremita dotknięta była różnymi klęskami na przestrzeni dziejów, to klęskami naturalnymi,  to celowym aktem podpalenia przez oddziały wojsk Chile podczas wojny o Pacyfik. Od 40 lat jest całkowicie zamknięta, na skutek trzęsienia ziemi z 1974 r., które doprowadziło do zapaści dachu, choć obecnie przystąpiono do projektu jej odnowy. Ostatecznie to właśnie to miejsce stanowiło niegdyś serce całej dzielnicy, a dziś to, co pozostało z dachu obsiada zazwyczaj stado najmniejszego z kondorowatych, padlinożernego sępnika czarnego.

Puente de los Suspiros, fot. Katarzyna Górska

Puente de los Suspiros, fot. Katarzyna Górska

Tuż obok Eremity znajduje się park, w którym postawiono pomnik słynnej kreolskiej śpiewaczce, dla której kościół ten podobno był źródłem inspiracji. Chabuca Granda, bo jej właśnie dotyczą te słowa, jest kolejnym kamieniem milowym peruwiańskiej kultury. Tworzyła muzykę głównie kreolską z gatunku zwanego walcem kreolskim, ale też rozwijała bogate brzmienia afro-peruwiańskie. Jej najbardziej znanym utworem jest La flor de la canela (Kwiat cynamonu), ale też inne jak José Antonio, czy też El Puente de los suspiros, co tym bardziej podkreśla jej natchnienie właśnie tą dzielnicą.

Strony: 1 2

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR