Właśnie rozpoczął się nowy – drugi sezon Marka Fiedora we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Za nami pierwsza premiera – spektakl Natalii Sołtysik według rozdziału z książki „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”, laureatki Angelusa Swietłany Aleksijewicz. Kronika przeszłości, czyli poprzedniego sezonu Współczesnego, skłania do kilku refleksji.

„Kotlina”, reż. Agnieszka Olsten - spektakl, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: materiały prasowe)

„Kotlina”, reż. Agnieszka Olsten – spektakl, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: materiały prasowe)

SŁABOŚCI NA POCZĄTEK

Fiedor zaczął swój czas przy Rzeźniczej od audytu (teatr był zadłużony) i negocjacji z miejskimi władzami w sprawie finansów. Wywalczył 6 milionów dotacji, czego nie udawało się poprzedniczce Krystynie Meissner. Na późną, dopiero styczniową, inaugurację artystyczną zaproponował przedstawienie w reżyserii Lecha Raczaka „Życie jest snem”. Zamiast mocnego uderzenia zaczęło się nierównym, w sumie zaledwie przyzwoitym spektaklem, w którym udało się trochę scen, parę napięć i ról. Po raz kolejny objawiła się zauważana od pewnego czasu przez obserwatorów i komentatorów (a także reżyserów pracujących we Wrocławskim Teatrze Współczesnym) słabość tutejszego zespołu. Nie ma dziś na tej scenie (albo się nie ujawniają) choćby kilku wyrazistych osobowości artystycznych w rozwoju. Zostali mistrzowie drugiego planu lub wyjadacze powtarzający własne grepsy. Aż strach pomyśleć, co się stanie, jeśli Marta Malikowska pójdzie drogą byłych kolegów, Szymona Czackiego czy Bartosza Woźnego, i wybierze którąś z odważniejszych artystycznie krajowych scen. Energii, ryzyka brakuje Współczesnemu najbardziej, przydałaby się zapalna, pobudzająca iskra, by rozbić rutynę tzw. garderoby, przyciągnąć i progresywnych twórców, i młodych (także duchem) widzów.

ODWAŻNA „KOTLINA”

Drugą premierę na głównej scenie widzowie przyjęli również z mieszanymi uczuciami, choć do mnie akurat „Kotlina” wg powieści Olgi Tokarczuk o przypadkach dziwacznej lokalnej ekoaktywistki Janiny Duszejko, trafiła. Adaptacja Agnieszki Olsten i Igora Stokfiszewskiego to właśnie przykład bezkompromisowego medytacyjnego performansu. W ten intrygujący, chwilami irytujący, ułożony z etiud-epizodów pozornie nielogiczny ciąg zdarzeń trzeba wejść, dać się mu porwać, chłodny racjonalny odbiór chowając pod fotel. Niespiesznie rozgrywająca się „Kotlina” to wizualnie atrakcyjna (scenografia Olafa Brzeskiego), intelektualnie angażująca propozycja wizji świata rozumianego holistycznie, jako jeden wielki organizm składający się z równoprawnych cząstek. Oczywistą prawdą wydaje się troska o inne stworzenia: ludzi, psy, nawet komary, drzewa. Co znaczące, wiodącą rolę zagrała tu gościnnie Renate Jett, potwierdzając tezę o brakach w zespole. Zresztą podobnie zdarzyło się przy okazji „Zamku”, najmocniej wyczekiwanej premiery sezonu, autorstwa samego Fiedora. Do scenicznego przekładu jednej z najważniejszych powieści wszech czasów reżyser zaprosił Przemysława Bluszcza, aktora równie charyzmatycznego co Jett, kiedyś gwiazdę z Legnicy, dziś ze stołecznego Ateneum.

„Kotlina”, reż. Agnieszka Olsten - spektakl, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: materiały prasowe)

„Kotlina”, reż. Agnieszka Olsten – spektakl, fot. Krzysztof Bieliński (źródło: materiały prasowe)

MACHO NIE NA ZAMKU

W „Zamku” Kafki w wersji Fiedora K. przyjeżdża do nowego dla siebie miejsca, aby zmienić swoje życie, zacząć je od nowa, zrealizować jakiś inny od dotychczasowego plan. Jest pełen wigoru, pewności siebie, to fachowiec i samiec, drapieżnik z rysą. Nie wiadomo, co zostawił za sobą: jakieś dziecko, jakąś kobietę, co jeszcze? Szybko spada z piedestału macho, nie mogąc umówić się na osobistą rozmowę z szefem. To wytrąca mu z ręki życiową broń. Próbuje więc nie tylko butą, lecz sprytem i urokiem – bez powodzenia. Chcą go tutaj czy nie? Zawieszony pomiędzy miastem a wsią, między przeszłością i przyszłością, ponosi nieuchronną porażkę. W końcu wiek męski – wiek klęski, jak pisał poeta. „Zamek” Fiedora skupia się na relacjach K. z kobietami, które mają mężczyźnie pomóc osiągnąć sukces. Westernowa muzyka Tomasza Hynka ironicznie komentuje to, co widać na scenie. Nie jest K. bohaterem w stylu Johna W., bliżej mu do współcześnie zagubionego w meandrach społecznie i biologicznie pomieszanej płci. Stabilność czarnego-białego, dobrego-złego znika w przenikliwie przepowiedzianym przez Franza Kafkę świecie. Kobiety? One też nie mają łatwo, wszystkie zależą od kogoś i czegoś. Mogą zostać oberżystką, bufetową, klezmerką, pokojówką, urzędniczką. Na ziemi stoją silniej od niego, trzeźwo oceniając szanse, nie marzą – jak K. – o wolności. Wiedzą, jaka władza rządzi.

Strony: 1 2

Grzegorz Chojnowski – z wykształcenia anglista i polonista, od prawie 20 lat dziennikarz radiowy, telewizyjny i prasowy. Uczy dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim.

1 komentarz do artykułu “Udany, bez fajerwerków”

  1. mira

    Trudno się z autorem artykułu nie zgodzić. Bardzo trafnie ocenił to, co działo się we wrocławskim teatrze. Marek Fiedor próbuje po latach Krystyny Meissner jakos znaleźć kierunek dla Współczesnego. Będzie musiał cos zrobić z zespołem aktorskim, bo tu rzeczywiście braki największe. Świeża krew by się przydała.

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Otwarcie Muzeum Podgórza

Od 26 do 29 kwietnia 2018 roku

Muzeum Podgórza, fot. Andrzej Janikowski, MHK (źródło: materiały prasowe organizatora)

Moc Natury. Henry Moore w Polsce

Od 21 kwietnia do 9 września 2018 roku

Henry Moore w swoim studiu z rzeźbą „Upright Internal/ External Form”, 1954 (źródło: materiały prasowe organizatora)

IV Międzynarodowy Festiwal Sztuki i Muzyki Incident / Accident

Od 21 kwietnia do 27 maja 2018 roku

Franz Sattler, Weiz, Austria (źródło: materiały prasowe organizatora)

Barwny świat wielu form – szkło artystyczne i użytkowe z huty w Ząbkowicach

Od 27 kwietnia do 30 września 2018 roku

Popielnica z zestawu „Asteroid”, Jan Sylwester Drost, Ząbkowice, 1960–1966, ze zbiorów Muzeum w Gliwicach, fot. B. Kubska (źródło: materiały prasowe organizatora)

Mykola Ridnyi. Twarzą do ściany

Od 20 kwietnia do 15 czerwca 2018 roku

Mykola Ridnyi, „Blind Spot” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jarosław Kukowski i uczniowie

Od 5 do 30 kwietnia 2018 roku

Piotr Lemke, „No. 1”, akryl i olej na płycie, 100x80 cm (źródło: materiały prasowe organizatora)

Tu strzyka, tam łupie, ale rży. A sumienie kąsa. Tadeusz Brzozowski – inspiracje, konteksty, ślady

Od 22 kwietnia do 29 lipca 2018 roku

Tadeusz Brzozowski, „Spisa”, 1984, olej, płótno, własność prywatna (źródło: materiały prasowe organizatora)

12. IN OUT Festival Taniec/Obraz

Od 20 do 22 kwietnia 2018 roku

César Brodermann „Are you holding me, or am I holding myself?”, USA 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Weekend Księgarń Kameralnych

Od 20 do 23 kwietnia 2018 roku

Warszawski Weekend Księgarń Kameralnych (źródło: materiały prasowe organizatora)

Projekt wystawienniczy Buddyzm

Od 15 kwietnia do 26 sierpnia 2018 roku

„Fudō Myōō”, Yamada Goro (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR