Piotr Czerkawski: Twój najnowszy film Na głębinie jest oparty na prawdziwej historii islandzkiego rybaka. Na początku lat 80. Friðþórsson „Gulli” Guðlaugur wytrwał sześć godzin w wodzie o temperaturze 5 stopni i jako jedyny członek załogi przetrwał katastrofę rybackiego kutra. Jak szerokim echem te wydarzenia odbiły się na Islandii?

Baltasar Kormákur: Kiedy byłem nastolatkiem, historia Gulliego była na ustach wszystkich. Islandczycy traktowali go wręcz jak mitycznego herosa. Z biegiem czasu zdążyli jednak zapomnieć o swoim bohaterze. Jestem pewien, że ludzie znacznie młodsi ode mnie nigdy o Gullim nie słyszeli.

Baltasar Kormákur (źródło: Aurora Films – materiały dystrybutora)

Baltasar Kormákur (źródło: Aurora Films – materiały dystrybutora)

Pamiętasz własną reakcję na wyczyn Gulliego?

Tak jak większość rodaków, byłem nim zafascynowany. Czułem się jakbym słyszał nową wersję klasycznej, islandzkiej sagi o ludziach zdolnych do czynów nadprzyrodzonych. Tyle tylko, że tutaj nie mieliśmy do czynienia z legendą, lecz z historią, która ponad wszelką wątpliwość wydarzyła się naprawdę. Dzięki Gulliemu jeszcze mocniej zbliżyłem się do islandzkiej tradycji, poczułem z nią silniejszą więź. Kilka lat później miałem zresztą okazję poznać bohatera mojego filmu osobiście, gdy przypadkiem natknąłem się na niego w barze.

Jak wspominasz to spotkanie?

Gulli był bardzo nieśmiały, starał się nie zwracać na siebie uwagi, siedział w kącie sali. Mimo wszystko rozpoznałem go i podszedłem z dwiema szklankami whisky. Na Islandii – tak jak zresztą chyba w Polsce – nikt nie odmówi ci whisky. Po szklankach przyszedł czas na butelkę i w efekcie przegadaliśmy całą noc. Od czasu tamtego spotkania nie mogłem przestać myśleć o Gullim i jego wyczynie. Wiedziałem, że prędzej czy później zrobię o tym film. Przed kilku laty uznałem, że opowieść o jego wytrwałości idealnie nada się na czasy kryzysu finansowego.

Na czym polega uniwersalność tej historii?

Islandzka ekonomia od zawsze była uzależniona od morza. W naszym kraju ludzie nieustannie muszą ryzykować życie w starciu z żywiołem. Nigdy nie mieliśmy tu wojen, z wyjątkiem „wojen dorszowych” z Wielką Brytanią. Jestem za to pewien, że każda islandzka rodzina ma kogoś, kto zginął na morzu. Z niejasnych przyczyn nasze kino zdaje się zupełnie przemilczać ten problem. Chciałem to zmienić, a równocześnie uniknąć ostentacyjnego patosu. Uznałem, że historia opowiedziana w Na głębinie idealnie wpisze się w moje założenia.

Gulli może być dla nas wzorem do naśladowania?

Jego losy kryją w sobie świetną metaforę. Wprawdzie statek bohatera tonie, ale on sam nie poddaje się histerii, przyjmuje postawę stoicką i dzięki temu jest w stanie przetrwać. W swoim podejściu do życia Gulli nie jest osamotniony. W Na głębinie wykorzystałem także fragment autentycznego wywiadu z kobietą, która mieszka w sąsiedztwie wybuchającego wulkanu. Staruszka mówi tylko: „Och tak, trochę kamieni wali się na mój dach. Wygląda na to, że będziemy musieli niedługo opuścić wyspę”. Tymczasem mamy do czynienia z pieprzonym wulkanem, który lada chwila wybuchnie! Spokój tej kobiety bardzo mi zaimponował.

„Na głębinie”, reż. Baltasar Kormákur, 2012 (źródło: Aurora Films – materiały dystrybutora)

„Na głębinie”, reż. Baltasar Kormákur, 2012 (źródło: Aurora Films – materiały dystrybutora)

Jak to wszystko ma się do gospodarczej sytuacji Islandii?

W ostatnich latach straciliśmy nasz charakter. Najpierw daliśmy się ponieść chciwości, a potem zaczęliśmy panikować i obwiniać za nasze nieszczęścia wszystkich dookoła. Tymczasem lepiej było wyciągnąć z gospodarczego krachu jakąś naukę i zjednoczyć się w obliczu zagrożenia. Oczywiście, posługuję się teraz uproszczeniami, ale odnoszę wrażenie, że potrzebowaliśmy wreszcie w naszym kinie postaci heroicznej. Nie da się przecież ukryć, że większość islandzkich filmów opowiada o antybohaterach.

Mimo wszystko w swoim filmie nie składasz Gulliemu patetycznego hołdu. Choć łatwo mógłbyś grać na emocjach widzów, Na głębinie okazuje się zaskakująco powściągliwe.

Niektórzy mogliby powiedzieć, że wręcz beznamiętne. Taki jednak był mój cel. Uważam, że sama historia jest na tyle mocna, że nie trzeba jej dodatkowo dramatyzować. Temperament filmu oddaje zresztą temperament jego bohatera. Oczywiście można było opowiedzieć historię z Na głębinie przy udziale efektów specjalnych i montażowych trików, ale chciałem odejść od tego na rzecz jak najgłębszego realizmu. W polemice z konwencją filmu survivalowego poszedłem zresztą jeszcze dalej. Większość podobnych opowieści kończy się euforią z powodu trafienia rozbitka na ląd. Tymczasem u mnie to dopiero początek kolejnego etapu w życiu Gulliego. Równie ważne jak czyny bohatera okażą się ich konsekwencje.

Strony: 1 2 3

Piotr Czerkawski – krytyk filmowy, dziennikarz kulturalny, festiwalowy obieżyświat, kinofil z powołania. Regularnie publikuje m.in. w „Dzienniku. Gazecie Prawnej”, „Kinie” i „Ekranach". Współautor książek „Lenartowicz – twórca osobny” , „W drodze do sąsiada. Polsko-niemieckie spotkania filmowe” oraz „Zanussi – przewodnik Krytyki Politycznej” (w przygotowaniu). Wierzy, ze w poprzednim wcieleniu był różowym flamingiem. Mieszka i pracuje we Wrocławiu.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR