Agata Leśniewska: Czym obecni członkowie MoMo zajmowali się przed powstaniem zespołu?

Anna Ołdak: Zajmowaliśmy się muzyką na różne sposoby. Ja oprócz tego, że śpiewam i komponuję jestem lektorem i pedagogiem. Muzyka jednak towarzyszyła mi od zawsze, czy to w chórkach, czy innych projektach.

MoMo (źródło: mat. prasowe)

MoMo (źródło: mat. prasowe)

Jak doszło do założenia zespołu i co spowodowało, że postanowiliście nagrać razem album?

Już dawno chciałam zrobić coś swojego, Michał jak się okazało też. Trafiliśmy na siebie podczas nagrywania moich chórków dla T. Love. Szybko okazało się, że się świetnie dogadujemy i mamy podobny sposób tworzenia. I tak od słowa do słowa zaczęliśmy komponować piosenki, a potem naturalnie pojawiła się potrzeba powstania zespołu. Stworzyli go ludzie, z którymi od dawna chcieliśmy coś zrobić i których bardzo lubimy.

Jak wyglądały etapy powstawania nowego, debiutanckiego albumu, który 17 września ukaże się na rynku? Ile czasu powstawała płyta MoMo?

To był długi proces. Komponowaliśmy w sumie dwa lata. Proces ten jest chyba zawsze najdłuższy, ale i najbardziej twórczy i przyjemny dla artysty. Później zaczynają się sytuacje, jak ja to nazywam, matematyczne, czyli nagrania w studio, dobór sprzętu, mixy i masteringi. A na końcu jest promocja. Jeśli chodzi o etap trzeci, to właśnie na nim jesteśmy. Marzymy o graniu na żywo, o koncertach i energii, którą dostajemy od ludzi. Bez ludzi chcących naszej muzyki, nie ma nic.

Osoby, które są odpowiedzialne za teksty na albumie to m. in. członkowie zespołu Pustki czy VaVaMuffin. Czy chcieliście, aby to właśnie oni byli autorami tekstów na płycie?

Zdecydowanie tak. Ania Saraniecka, Radek Łukasiewicz, Igor Spolski, PabloPavo to są ludzie, których bardzo cenimy i kochamy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, że wystąpili na naszej płycie i podzielili się swoją energią.

Wiemy, kto odpowiada za teksty, częściowo za aranżację, bas, gitary, klawisze, perkusję, akordeon. A kto jest autorem partii z saksofonem kończącej singiel?

To dobre pytanie. Właśnie wymyśliłam konkurs dla naszych fanów. Saksofon został nagrany na klawiszu i chodziło o puszczenie oka do estetyki końca lat 80. i fascynacji możliwościami ówczesnego sprzętu muzycznego.

Jak wspominasz udział w programie promującym młode talenty muzyczne? Czy to dzięki niemu znalazł się wydawca Waszego materiału, czy znalazł się już wcześniej? Jaki masz pogląd na programy typu talent show?

W Polsce pokutowało przekonanie, że talent show nie może wypromować prawdziwego artysty. Rynek muzyczny na świecie i w Polsce również pokazał już wiele razy, że jedno drugiemu nie przeszkadza, a służy do tego, żeby ktoś mógł to usłyszeć. Wiele piosenek zaistniało dzięki reklamie telewizyjnej i co w tym złego? Jeśli coś jest dobre to jakie znaczenie ma to, gdzie to usłyszałeś? Dla mnie żadne.

W Polsce koniecznie chce się oddzielić tak zwaną niszę od mainstreamu, a tu niespodzianka. Powoli zaczyna się tworzyć zespoły grające pop na wysokim poziomie, z dobrym tekstem, elegancki, którego, jak się okazuje, szukają i doceniają słuchacze wielu różnych rozgłośni. My poszliśmy tam dlatego, żeby zagrać swoje rzeczy, nie bardzo odnajdujemy się grając covery. Było to dla nas zupełnie naturalne, że chcemy pokazać to szerszej publiczności. Wspominamy to bardzo miło, bo nie było naszym zamiarem wygrać ten program, a jedynie pokazać Polsce, że jest MoMo i tak właśnie gra. Nie nadajemy się na wyścigi. Muzyka wymaga od słuchacza wrażliwości, dystansu, zaakceptowania, bawienia się konwencją, wsłuchania się w teksty.

Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni tak żywym odbiorem. Po programie otrzymaliśmy wiele sygnałów sympatii i kibicowania nam. A potem podpisaliśmy kontrakt z EMI i naprawdę nie wiem, czy to przez ten program, bo materiał na płytę był gotowy nieco wcześniej i już go pokazywaliśmy.

Gratuluję świetnego debiutanckiego klipu, zestawiającego obskurne złomowisko, z pociągającą i drobiazgową stylizacją. Kto odpowiada za pomysły i stylizacje?

Klip to dzieło Alana Kępskiego. Pomysł rodził się długo i w bólach. Młody, zdolny człowiek, nie bojący się wyzwań i zdolna młoda stylistka Alicja Saar. Polecamy.

Po wydaniu swojego singla zostaliście zauważeni przez komisję Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, dostaliście się do SuperPremier. Jaki był odzew po Opolu i czym był dla Was ten występ?

Opole to wielkie zaskoczenie i wyróżnienie. Przygoda, która zostanie w pamięci na bardzo długo. My nie do końca jesteśmy zespołem, który nadaje się na wyścigi, więc ten opolski wieczór traktowaliśmy jako koncert jednej piosenki, jak możliwość powiedzenia Polsce: witajcie, tu MoMo, bardzo byśmy chcieli, żebyście nas poznali i bardzo się cieszymy, że możemy dla Was dziś zaśpiewać.

Czy cała płyta utrzymana jest w stylistyce elektro-pop, podobnej do zaprezentowanego do tej pory utworu Od dzisiaj?

Część nawiązuje do stylistyki elektro, a cześć zawiera w sobie elektroniczne brzmienia klawiszowe, ale nie można nazwać tego stricte elektropopem. W każdym numerze usłyszymy coś elektro i to jest spójne nawet w walczyku, gdzie gra akordeon rodem z Paryża. Wkrada się niesforne brzmienie elektroniczne i chce rządzić.

Jaka muzyka ciekawi i inspiruje Ciebie i resztę zespołu? Czego słuchacie na co dzień, przy jakiej muzyce zatrzymaliście się ostatnio na dłużej?

Ponieważ są wakacje i przemierzamy samochodem Polskę, nadrabiamy zaległości. Lou Red, David Byrne są zawsze niezawodni w trasie. Z samych Bieszczad udaliśmy się na wyczekiwany koncert Katy B. W tym roku na letnich koncertach zaczarował nas również Nick Cave. Często wracamy do PJ.Harvey i Charlotte Gainsbourg. Nowości natomiast jest tyle, że nie sposób wymieniać wszystkich.

Większość z członów grupy na co dzień zajmuje się muzyką, tworzy muzykę, udziela się w różnych formacjach. Czy MoMo to taki eksperyment na chwilę, czy wybiegając już dalej macie w planach ewentualną dalszą współpracę, kolejne albumy?

MoMo absolutnie nie jest na chwilę, przynajmniej nie chcielibyśmy żeby tak było. Mamy w planach kolejne albumy, a materiał powstaje cały czas. To jest moment przed premierą naszego debiutanckiego albumu i cieszymy się, że w końcu pokażemy, co nam w duszy gra. Skupiamy się na obrazach ozdabiających naszą muzykę i ciężko pracujemy. Muzyka to coś, co cieszy nas najbardziej i nigdy nie myślimy o tym w kategorii na chwilę.

A jak prezentują się najbliższe plany koncertowe MoMo?

O planach koncertowych będzie można porozmawiać pod koniec września. Wszystko można obserwować na naszym profilu facebookowym i stronie internetowej momo.art.pl. We wrześniu również zapraszamy na nasz koncert premierowy w Warszawie. Termin pojawi się również na stronach.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR