Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha: Max Ernst - Kochanek wyobraźni, 22.10.2013-07.01.2014.

Wystawa Kochanek wyobraźni w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha jest prezentacją ilustracji i grafik Maxa Ernsta. W pierwszej sali odnajdujemy głównie charakterystyczne, surrealistyczne kolaże wykorzystujące stare sztychowane ilustracje. W kolejnych salach możemy zaobserwować przesunięcie zainteresowań artysty w kierunku grafiki.

Widok wystawy „Max Ernst – Kochanek wyobraźni”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, 2013, fot. Gregory Michenaud (źródło: dzięki uprzejmości organizatorówDomu Norymberskiego)

Widok wystawy „Max Ernst – Kochanek wyobraźni”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, 2013, fot. Gregory Michenaud (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów/Domu Norymberskiego)

Ernst na pytanie „Co lubisz robić najbardziej? odpowiadał zawsze: Patrzeć!”[1]. Było to jednak spojrzenie niezwykłe. Patrzenie nie było bowiem dla niego bezsensownym wpatrywaniem się. Stanowiło akt kreacji. Pod wpływem intensywnego spojrzenia obiekty zmieniały swoje kształty – wystarczyło jedynie użyć wyobraźni. Kiedy w 1897 roku artysta zachorował na odrę, gorączka wywołała halucynacje – słoje na boazerii zaczęły przypominać różne kształty. Mały Ernst bardzo polubił ten stan – później „sam wywoływał podobne halucynacje wpatrując się w drewniane boazerie, chmury, tapety, niemalowane ściany i puszczając wodze wyobraźni”[2]. Intensywne spojrzenie połączone z siłą imaginacji pozwalało na odkrywanie nowego świata, który do tej pory pozostawał ukryty. Znajome i codzienne przedmioty mogły stać się czymkolwiek chciał, wystarczyło jedynie otworzyć się na – czasem zaskakujące – skojarzenia. Spojrzenie nie było jedynie rejestracją rzeczywistości, pozwalało na jej kształtowanie według własnej imaginacji. Kiedy w wieku 6 lat odkrył tą szczególną właściwość wyobraźni, wtedy właśnie stał się surrealistą. Surrealizm jest bowiem przede wszystkim spojrzeniem, które pozwala wyizolowywać przedmioty z ich codziennego otoczenia, odkształcać je i umieszczać w zaskakujących zestawieniach i kontekstach. Ernst opanował ową, niemalże magiczną, zdolność do perfekcji. Przedmioty i obiekty z jego kolaży są jakby w nieustającym procesie przemiany. Niczym w Metamorfozach Owidiusza, ludzie, zwierzęta i rośliny nie mają jednej, określonej postaci, łączą się ze sobą i przenikają. Wyobraźnia artysty przepełniona jest dziwnymi, ludzko-zwierzęcymi hybrydami.

Chociaż pierwsze kolaże Ernsta określane są jako dadaistyczne, to jednak widoczny jest ich odmienny charakter. Owa odmienność związana była z ich literacko-intelektualnym wyrazem. Brak im charakterystycznego dla dada buntowniczo-prześmiewczego rysu. Zamiast tego, widoczne jest zainteresowanie podświadomością oraz pewna doza poetyckości. Jego kolaże tworzą narracje, są przepełnione tajemnicą i nieokreślonym niepokojem. Zaanektowanie twórczości artysty przez surrealizm nie stworzyło żadnych problemów – jak już zaznaczyłam, sama jego wyobraźnia miała „surrealistyczny” charakter. Dlatego też, pomimo tego, że w jego twórczości nie nastąpiła żadna znacząca zmiana, możliwe stało się włączenie go w krąg surrealistów.

W latach trzydziestych XX wieku Ernst tworzy cykle kolaży, które następnie wydawane są w albumach. Na wystawie możemy zobaczyć ilustracje powstałe w tej technice, w tym te pochodzące ze znanych cyklów, takich jak Stugłowa kobieta, Tydzień dobroci lub siedem grzechów głównych i Sen dziewczynki, która chciała wstąpić do Karmelu. Powstała na gruncie dadaizmu technika kolażu stała się jednym z ulubionych narzędzi surrealistów. Pozwalała na dowolne zestawianie fragmentów rzeczywistości i tworzenie nowych powiązań pomiędzy nimi. Ernst poprzez zestawianie ze sobą dwóch, nieprzystających do siebie realności uzyskuje efekt „wyobcowania”. Wrażenie dziwności i niesamowitości budowane jest poprzez zaskakujące asocjacje. Jego kolaże prezentują się odbiorcy jako zaszyfrowane teksty, które należy odczytać. Aby jednak to uczynić, konieczne okazuje się odnalezienie zasady, według której połączone zostały poszczególne elementy. Zasada ta tkwi jednak poza racjonalną logiką, zbudowana jest w oparciu o skojarzenia i wyobrażenia artysty. „Wyobcowywanie” było dla surrealistów czymś więcej niż tylko zabiegiem estetycznym. Jak zauważała Krystyna Janicka, miało także za zadanie wytrącić odbiorcę z automatyzmów codziennego funkcjonowania. Naruszanie przyzwyczajeń i rutynowych wyobrażeń otwierało widza na nowy typ spojrzenia na rzeczywistość. Charakteryzowała je kreacyjność, a także zdolność ujawniania przypadkowości, chaotyczności rzeczywistości. Nic nie jest takim jak się wydaje, a to co jest naprawdę istotne, skrywa się pod powierzchnią.

Widok wystawy „Max Ernst – Kochanek wyobraźni”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, 2013, fot. Gregory Michenaud (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów/Domu Norymberskiego)

Widok wystawy „Max Ernst – Kochanek wyobraźni”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, 2013, fot. Gregory Michenaud (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów/Domu Norymberskiego)

Jean Marcel określał cykle kolaży Ernsta „wielkimi księgami obrazów poetycko-rewolucyjnej myśli”[3], zwracając uwagę na fakt, że posiadały one także wymiar krytyczny, skierowany przeciwko instytucjom, takim jak kościół czy rodzina. Widoczne jest to przykładowo w prezentowanym na wystawie kolażu Rome z cyklu Stugłowa kobieta, ukazującym papieża u stóp tajemniczej postaci. Jak zauważała Janicka, pomimo tego, że ideologiczno-krytyczne ostrze kolaży stępiło się, siła ich poetyckiej ekspresji nie zmalała.

Oprócz ilustracji opartych na kolażach, na wystawie możemy zobaczyć także późniejsze grafiki Ernsta. Wydaje się jednak, że brakuje im lekkości i specyficznego, oniryczno-poetyckiego nastroju, tak charakterystycznego dla kolaży artysty. Widoczna jest w nich tendencja do geometryzacji lub specyficznej „prymitywizującej” stylizacji. Wyobraźnia Ernsta bez wątpienia najpełniej wyrażała się w kolażach i malarstwie. Jego twórczość graficzna pozbawiona jest spójności oraz charakterystycznego stylu – tylko w niektórych przypadkach jego ręka pozostaje wyraźnie rozpoznawalna.

Widok wystawy „Max Ernst – Kochanek wyobraźni”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, 2013, fot. Gregory Michenaud (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów/Domu Norymberskiego)

Widok wystawy „Max Ernst – Kochanek wyobraźni”, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie, 2013, fot. Gregory Michenaud (źródło: dzięki uprzejmości organizatorów/Domu Norymberskiego)

Na ekspozycji możemy zobaczyć także cykl ilustracji Pan nóż, Panna widelec wykonane według frotaży. Frotaż jest autorską techniką Maxa Ernsta polegającą na uzyskiwaniu rysunku poprzez przyłożenie kartki do wybranej powierzchni i pocieranie jej grafitem. To kolejny przejaw zainteresowania artysty powierzchniami i fakturami. Odkrycie tej techniki miało być związane z fascynacją fakturą drewnianej podłogi, w której, jak zwykle, zaczął doszukiwać się fantastycznych kształtów. Ernst zaczyna eksperymentować ze swoją techniką odbijając różne powierzchnie: liście, płócienny worek, nitki. W efekcie powstaje, prezentowana także na wystawie, Historia naturalna. W cyklu tym w pełni ujawnia się siła jego pomysłowości i wyobraźni. Karty Historii naturalnej zamieszkują fantastyczne zwierzęta i hybrydyczne stwory. Artysta za pomocą prostej techniki frotażu stwarza cały wszechświat z dziwnymi krajobrazami i tajemniczymi postaciami. Niczym mag wyczarowuje z powierzchni zwyczajnych, codziennych przedmiotów całe uniwersum zrodzone w jego wyobraźni. Jak pisała Janicka, jego frotaże odsłaniają wrażliwemu odbiorcy „niewidoczne dla wzroku strony rzeczywistości materialnej, którym, dzięki trafnemu użytkowi tego prostego sposobu tworzenia, artysta potrafi nadać duchowy wyraz”[4]. Kawałki drewna, niewielkie kamyki, sznurki, wszystkie codzienne elementy pobudzają wyobraźnię artysty. Pod wpływem jego spojrzenia przekształcają się w fantastyczne istoty i krajobrazy. Tajemnica twórczości Ernsta zdaje się więc tkwić w spojrzeniu, które przenika powierzchnię rzeczy i dociera do tego, co niewidoczne. Dlatego też jedyne, co jest potrzebne artyście, to otworzyć się na wyobraźnię i patrzeć.

  1. H. Richter, Dadaizm, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986, s. 266.
  2. Tamże.
  3. Za: K. Janicka, Surrealizm, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1976, s. 96.
  4. Tamże, s. 101.

Agata Stronciwilk - doktorantka w Zakładzie Estetyki Uniwersytetu Śląskiego, studiowała kulturoznawstwo i filozofię w ramach Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych oraz historię sztuki na UŚ. Studia z historii sztuki kontynuuje na Uniwersytecie Wrocławskim. Zajmuje się także edukacją artystyczną. Publikowała w „artPapierze”, „Opcjach”, „Fragile” oraz „Kulturze Współczesnej”. Jest redaktorką międzyuczelnianego magazynu o sztuce „kARTki”.

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR