Monika Mizera: Zacznijmy może od projektu 365 drzew. Polegał on na tym, że wchodziła pani przez rok każdego dnia na inne drzewo. Inspiracją tej akcji była książka Baron Drzewołaz Italo Calvino, w której 12-letni Cosimo wchodzi na drzewo i postanawia już nigdy nie zejść. Odtąd właśnie tam chłopiec przeżywa wspaniałe przygody. Jakie przygody przytrafiły się pani podczas zdobywania krakowskich drzew?

Cecylia Malik: Oj, na to pytanie jest trudno odpowiedzieć, bo cały ten rok łażenia po drzewach był jedną wielką przygodą. Chodziłam zawsze z kimś, z fotografem – którąś z sióstr, z mężem, dzieciakami albo kimś z przyjaciół… i zawsze było bardzo wesoło. Na przykład: siedzę na wysokim buku na Plantach w spódnicy, a pod drzewo podchodzi dobrze zbudowany strażnik miejski i krzyczy:

– Proszę natychmiast schodzić z tego drzewa!

– Ale ja świetnie umiem chodzić po drzewach! – krzyczę z góry.

Cecylia Malik, 365 drzew, 332. drzewo, Jesion, 22.08.2010, Pecs, z arch. artystki

Cecylia Malik, 365 drzew, 332. drzewo, Jesion, 22.08.2010, Pecs, z arch. artystki

Cała ta sytuacja była bardzo zabawna, bo nie można mówić o poważnej sytuacji, gdy ktoś siedzi na drzewie. Dzisiaj przydarzyła mi się zabawna sytuacja: otwieram Facebooka, a tu ktoś wrzuca mi na mój profil zdjęcie. Zdjęcie jest chyba zrobione w ruchu komórką, a przedstawia mnie w czerwonej sukience i turkusowych rajstopach, jak wchodzę na brzozę na Krakowskich Alejach. Zdjęcie było zrobione w czerwcu 2010, bo wtedy tam byłam. Skomentowałam to zdjęcie i dowiedziałam się, że ów fotograf jechał przez Aleje skuterem i zareagował na nietypową sytuację. W ogóle nie miał pojęcia, kim jestem i że właśnie robię jakiś projekt artystyczny. Dziś po tak długim czasie może zobaczył inne zdjęcia z 365 drzew i przypomniał sobie, że przecież mnie już kiedyś spotkał.

A zdarzyło się, że ktoś posądził panią o wandalizm?

Raczej nie, często widzowie krzyczeli, że spadnę i będzie wypadek. Nawet strażnik w ogrodzie botanicznym uśmiechnął się, jak mnie zobaczył na magnolii. Nawet z szacunku dla tej magnolii weszłam na nią boso.

Będąc przez rok drzewołazem, połączyła pani baśniowość i rzeczywistość. Czy sztuka to taki kompromis między tymi dwoma światami?

Dla mnie tak. Bardzo pasuje mi takie rozumienie sztuki. W naszym dzieciństwie (bo mam pięć sióstr) było mnóstwo bajek, żyłyśmy bajkami. Tato grał w operze i zabierał nas na próby, przedstawienia. Mama nam bardzo dużo czytała i opowiadała bajki, babcia też… A my często całymi dniami wymyślałyśmy swoje bajki i bawiłyśmy się w nie. Teraz na stare lata coraz bardziej te światy do mnie wracają.

Co jeszcze panią inspiruje?

Piękna przyroda, ale i miasto, po prostu – moje najbliższe otoczenie. Nie przychodzą mi żadne pomysły, kiedy siedzę w domu, w pracowni – muszę wyjść, iść przed siebie i na pewno coś wtedy samo przyjdzie. Bardzo potrzebuję do sztuki przygody, dlatego nie szukam inspiracji w sobie, ale na zewnątrz.

Wróćmy do Drzew. Co było dla pani najważniejsze podczas zdobywania krakowskich „wierzchołków”?

Wytrwałość, konsekwencja, znalezienie pięknych miejsc i ujęć, pokazanie drzew. Starałam się, aby każde zdjęcie było obrazem, a w trakcie projektu okazało się, że najcudowniejsze było przeżywanie zmian pór roku oraz wszystkich niewygód i cudowności z tym związanych. Najpierw złote liście, potem lodowate deszcze i mgły, szadź, śnieg, lód, aż w końcu kwiaty, ale i mrówki, i gniazda pszczół. Także przyroda nie była tylko oglądana, ale przeżyta wszystkimi zmysłami na własnej skórze – to było dla mnie najfajniejsze.

Jak na mieszkankę dużego miasta jest pani bardzo związana z przyrodą. Kontakt z naturą może być przeżyciem artystycznym?

Wrażliwości na piękno nasi rodzice uczyli nas właśnie przez podziwianie piękna przyrody. Spędziliśmy mnóstwo czasu w górach, a jak już musiałyśmy być w mieście, to codzienne spacery były obowiązkowe. Tato zabierał nas na nocne wędrówki po to, żebyśmy mogły podziwiać księżyc. Miarą pięknej pogody było dla mamy to, czy widać Tatry, nawet z Krakowa… Takie wychowanie. Przyroda jest dla mnie szalenie ważna.

Jak wygląda Kraków z perspektywy drzewa? Skąd roztaczał się najbardziej spektakularny widok?

Bardzo fajnie było huśtać się na czubku brzozy między dwoma pasami najruchliwszych alei w mieście. Byłam w zupełnie innym świecie, a gdzieś daleko pode mną uliczne korki i normalne życie. Albo siedziałam nad kolorową chmurą balonów podczas odpustu Emaus w drugi dzień świąt wielkanocnych. A jak ładnie było na świerku rosnącym na Gęsiej Szyi w Tatrach!

Czy któreś z drzew było dla pani w jakiś sposób wyjątkowe, ważniejsze niż inne?

Wiele z nich, ale na pewno ważnym drzewem był Dąb Wolności rosnący pod Uniwersytetem Jagiellońskim. To drzewo jest pomnikiem. Posadzono je, gdy Polska odzyskała niepodległość po pierwszej wojnie światowej. Pod dębem, głęboko w ziemi, znajdują się też prochy profesorów straconych w Oświęcimiu. Ta roślina była moim 365. drzewem. Pod nim odbyło się też zakończenie mojego projektu. Zaprosiłam ludzi i to ostatnie wejście było performansem. Miałam na sobie sukienkę z lampkami choinkowymi, które po wejściu na górę zaświeciłam i otworzyłam na górze szampana. Nie dość, że siedziałam na pomniku, to jeszcze piłam alkohol w przestrzeni publicznej. Wszyscy goście pili szampana, a pod dębem zaczął się bardzo miły piknik.

Czy pani projekt wpłynął na mieszkańców Krakowa?

Nie wiem, może tak… Myślę, że bardzo mi pomógł w nagłośnieniu i znalezieniu sprzymierzeńców dla kolejnego projektu, którym był Modraszek Kolektyw.

Strony: 1 2

MONIKA MIZERA – historyk sztuki, krytyk sztuki i designu. Interesuje się sztuką współczesną, designem i wzornictwem przemysłowym. Od kilu lat związana z czasopismem literacko-artystycznym „Rita Baum”, publikuje również w O.pl.

Wywiad ukazał się w piśmie literacko-artystycznym Rita Baum nr 23

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Martwa Natura

Od 15 lutego do 14 marca 2017 roku

Katarzyna Makieła-Organisty, „Czaszka jelonka”, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarby baroku. Między Bratysławą a Krakowem

Od 10 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

„Widok Krakowa”, 1652, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Superorganizm. Awangarda i doświadczenie przyrody

Od 10 lutego do 21 maja 2017 roku

Marek Włodarski, „Pejzaż biologiczny”, 1930 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Zbierski. Push the sky away

Od 10 lutego do 3 marca 2017 roku

„Push the sky away”, fot. Piotr Zbierski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Rogulus Rogulski. Mu(e)seum. Dwie strzałki czasu

Od 4 lutego do 3 maja 2017 roku

Marek Rogulski (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR