Izabella Gustowska, Przypadek Antoniny L., Galeria Sztuki Wozownia w Toruniu, 23.11-9.12.2012

Zdarzają się takie wystawy, które spadają na odbiorcę niczym otulający, zmysłowy obłok. Tak właśnie zadziałał na mnie “Przypadek Antoniny L.” Izabelli Gustowskiej, prezentowany w toruńskiej Galerii Sztuki Wozownia. Dotknął mnie różową kolorystyką, migającymi, zmiennymi obrazami, fascynującą i tajemniczą “narracją”, filmowością, dźwiękami płynącymi ze wszystkich stron i nakładającymi się na siebie w całej przestrzeni, którą z kolei zaczynało rezonować moje ciało. Pulsujące, synestezyjne prace Gustowskiej wnikały we mnie, powodowały dreszcze, przywoływały wspomnienia, jakby muskały mnie po skórze, zacierając granice między moim wnętrzem a przestrzenią wystawy. Paradoksalnie zarazem poruszałam się w brzuchu jakiejś wszechogarniającej zmysłowości, jak i doznawałam jej we własnych trzewiach. Czułam się połknięta przez tę osobliwą, frywolną aurę, która sączyła się wokół mnie niczym nieustannie przeobrażająca się chmura.

Izabella Gustowska, „Przypadek Antoniny L.”, fragment ekspozycji w dolnej sali galerii Wozownia, fot. M. Smolińska

Izabella Gustowska, „Przypadek Antoniny L.”, fragment ekspozycji w dolnej sali galerii Wozownia, fot. M. Smolińska

“Ale co możemy wiedzieć o chmurze, skoro tylko z g a d u j e m y, czym jest, nigdy zaś nie możemy jej uchwycić?”[1] – to pytanie, postawione już przez Georgesa Didi-Hubermana, nieodparcie mi się nasuwało. Wystawa Gustowskiej uzmysławiała mi, że w swojej praktyce badawczej mogę nagle napotkać prace, wobec których tradycyjne narzędzia metodologiczne nie wystarczą, by oddać istotę postrzeganego i doznawanego zjawiska. Jak zauważa David Freedberg, “[o]brazy i rzeźby mogą podniecać seksualnie”[2]. Badacz deklaruje dalej zainteresowanie takimi reakcjami, które ulegają stłumieniu, ponieważ budzą zakłopotanie: “W większości nasze zawiłe dywagacje o sztuce to po prostu unik. Szukamy w nich ucieczki, rozprawiając o wartościach formalnych albo stosując rygorystyczne metody badań historycznych, bo lękamy się stanąć twarzą w twarz z własnymi reakcjami czy też przynajmniej z ich znaczną częścią.”[3] Poruszając się w tej chmurze, jaką prace Gustowskiej powołały do efemerycznego, ale jakże intensywnego życia w salach Wozowni, nie chciałam uchylić się od opisania własnych zmysłowych doznań czy zrobić unik, lecz jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że “soczystość” tych wrażeń jest wypadkową świetnej formy całości wystawy, celnego doboru mediów, środków wyrazu, kolorystyki, ustawienia dźwięków, niesamowitych przekształceń obrazów, jakie dokonywały się w przestrzeni ekspozycji.

“Przypadek Antoniny L.” otworzył więc przede mną sferę pytań o sposób uprawiania historii sztuki i krytyki artystycznej, która z jednej strony powinna zdać sprawę z połechtań, dotknięć, muśnięć i gęsiej skórki, a z drugiej strony wskazać, na jakiej zasadzie dzieło sztuki może generować tak silne afekty, głęboko absorbując i ekscytując zarówno oko odbiorcy, jak i jej/jego cielesność. Połknięta bowiem przez tę wystawę, moja tożsamość oscylowała pomiędzy “myślę więc jestem” a “czuję więc jestem”, ustawicznie pozostając na progu między analizą perfekcyjnej konstrukcji całości pokazu a jego zmysłowym doznawaniem. Szukałam dwóch różnych punktów widzenia: “punktu widzenia struktury oraz punktu widzenia wydarzenia, to jest otwarcia struktury”[4]. W owym otwarciu struktury, tej osobliwej szczelinie, chciałam dopuścić do głosu własną “nienaukowość” i opisać te reakcje, które zwykle ulegają stłumieniu. Nie mogłam oprzeć się odczuciu, że płynę wraz z kolorami i dźwiękami, a jednocześnie zadawałam sobie pytanie, co sprawia, że moje trzewia wchodzą – jakby powiedział Gilles Deleuze – w haptyczny rezonans[5], pragnąć dotyku, tętniąc w rytmie zmieniających się obrazów i chłonąc zmysłowe szepty, chichoty, westchnienia i piosenki unoszące się w powietrzu. Owo wrażenie płynięcia czy znalezienia się w jakimś “organicznym” środowisku, gdzie wszystko skąpane jest w barwie i dźwięku, potwierdziło się dodatkowo w zabawny sposób, gdy okazało się, że najlepsza dokumentacja fotograficzna prac Gustowskiej powstaje dopiero wówczas, gdy w aparacie uruchomiłam opcję wykonywania zdjęć pod wodą.

Izabella Gustowska, „Przypadek Antoniny L.”, fragment ekspozycji w dolnej sali galerii Wozownia, fot. M. Smolińska

Izabella Gustowska, „Przypadek Antoniny L.”, fragment ekspozycji w dolnej sali galerii Wozownia, fot. M. Smolińska

W kontekście tych rozważań kluczowe wydaje mi się pojęcie sieci wizualności[6], którą wystawa Gustowskiej rozsnuła w poszczególnych salach Wozowni, zarazem dopasowując się do ich specyfiki, jak i tę specyfikę całkowicie przełamując. Ową wizualnością Didi-Huberman określa wszystko to, co mieści się pomiędzy widzialnym a niewidzialnym. Według francuskiego historyka sztuki wizualność “[j]est materią. Jest przepływem świetlnych cząstek (…). Jest istotowym komponentem pikturalnej prezentacji dzieła.”[7] Wystawa Gustowskiej, podobnie jak opisane przez Didi-Hubermana działanie średniowiecznych witraży w katedrze, obecnych na posadzce jako wielokolorowa chmura światła[8], osnuwa odbiorcę siecią wizualności, uruchamiając fenomenologię spojrzeń i dotyków, “fenomenologię zawsze pojedynczą, mającą pewną strukturę symboliczną, którą jednak nieustannie przerywa lub przestawia.”[9] Owo przerywanie czy przestawianie struktury symbolicznej można w wypadku wystawy Gustowskiej odnieść do pytania o tytułową postać Antoniny L., która – mimo że wymieniona z imienia i inicjału nazwiska – pozostaje nierozpoznawalna i nieuchwytna. Jawi się jako permanentna tajemnica nawet dla wyjątkowo przenikliwego odbiorcy, który pragnie wytropić ją w poszczególnych projekcjach, wyłuskać spośród pojawiających się postaci czy wysłyszeć w dźwiękach. A tajemnica ta emanuje aurą niesamowitej zmysłowości i erotyzmu, pobudzając wyobraźnię patrzących i stawiających pytanie o jej (nie)obecność. Ponadto atmosfera w brzuchu różowej chmury, do której można porównać wystawę, nie pozwala się ograniczyć do pojęcia kobiecości – uwodzi bowiem niezwykle intensywnie, wykraczając przy tym poza jasne podziały płciowe. Aż chce się powiedzieć – w pozytywnym sensie tego określenia – że sieć wizualności, która oplotła sale Wozowni, jest “przegięta”, po prostu wywołująca efekt think pink niezależnie od orientacji seksualnej.

  1. Georges Didi-Huberman, Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki, tłum. Barbara Brzezicka, Gdańsk 2011, s. 8.
  2. David Freedberg, Potęga wizerunków. Studia z teorii i historii oddziaływania, tłum. Ewa Klekot, Kraków 2005, s. 1.
  3. Ibidem, s. 436.
  4. Georges Didi-Huberman, op. cit., s. 25.
  5. Zobacz: Łukasz Kiepuszewski, Trzecie oko. Haptyczne widzenie wg Gillesa Deleuze’a, w: Wielkie dzieła – wielkie interpretacje, red. Maria Poprzęcka, Warszawa 2007 , s. 249-261.
  6. Georges Didi-Huberman, op. cit., s. 21.
  7. Ibidem, s. 17.
  8. Ibidem, s. 25.
  9. Ibidem.
Strony: 1 2

dr hab. Marta Smolińska – historyczka i krytyczka sztuki; w latach 2003-2014 adiunkt w Zakładzie Historii Sztuki Nowoczesnej w Katedrze Historii Sztuki i Kultury UMK w Toruniu; od 1 X 2014 roku profesorka w Katedrze Teorii Sztuki i Filozofii na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu; trzykrotna stypendystka Fundacji na rzecz Nauki Polskiej; stypendystka DAAD; członkini AICA; kuratorka wystaw sztuki współczesnej; autorka książek: „Młody Mehoffer” (wyd. Universitas, Kraków 2004); „Puls sztuki. OKOło wybranych zagadnień sztuki współczesnej” (wyd. Galeria Miejska Arsenał, Poznań 2010) oraz „Otwieranie obrazu. De(kon)strukcja uniwersalnych mechanizmów widzenia w nieprzedstawiającym malarstwie sztalugowym II połowy XX wieku” (Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2012); autorka wielu rozpraw z historii sztuki i tekstów krytycznych (publikowanych m.in. na łamach „Artium Quaestiones”, a także „Arteonu”, „Artluka”, „CoCAin”, „Exit”, „O.pl”)

Dodaj komentarz


Artykuły

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Prawem naszym – zmartwychwstanie

Od 11 grudnia 2018 roku do 24 marca 2019 roku

Pierwodruk "Było to pod Jeną" Walerego Przyborowskiego, Warszawa 1904; ZNiO (źródło: materiały prasowe organizatora)

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Od 8 do 16 grudnia 2018 roku

11. Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia (źródło:materiały prasowe organizatora)

Veronica Taussig. Red Black and Yellow

Od 14 grudnia 2018 roku do 3 lutego 2019 roku

Veronica Taussig, fot. Urszula Tarasiewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Janusz Mielczarek – W poszukiwaniu różnych stanów piękna

Od 16 grudnia 2018 roku do 20 stycznia 2019 roku

Janusz Mielczarek, fot. Tomasz Sętowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krzysztof Mańczyński. Malarstwo. 50 lat pracy twórczej

Od 14 grudnia 2018 roku do 24 lutego 2019 roku

„Przystanek IV”, 1984/1985, olej, płyta pilśniowa, Fot. Marcin Kucewicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marcin Płonka. Topiel

Od 7 grudnia 2018 do 11 lutego 2019 roku

Marcin Płonka, „Topiel”, Muzeum Współczesne we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Joanna Concejo. Concetto

Od 6 grudnia 2018 roku do 31 stycznia 2019 roku

Joanna Concejo, „Studnia” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grupa Krakowska 1932–1937

Od 2 grudnia 2018 roku do 31 marca 2019 roku

„Kompozycja”, Bolesław Stawiński, ok. 1934, fot. Wojciech Rogowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego

Od 28 listopada 2018 roku do 22 kwietnia 2019 roku

„Myślenie miastem. Architektura Jana Zawiejskiego” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wystawa Coming Out 2018 w Koneserze

Od 30 listopada do 21 grudnia 2018 roku

Wystawa „Coming Out 2018” w Koneserze (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR