Lech Moliński: Gdy czytamy wywiady przeprowadzane z Dorotą Kędzierzawską, to widać, że ona ma wszystkie kwestie dotyczące współpracy z dziećmi dobrze poukładane. Czy po realizacji Ciemnego pokoju nie trzeba się bać i Twist & Blood dorobiłeś się takiej strategii postępowania z młodocianymi aktorami?

Kuba Czekaj: Trudno mnie, po dwóch krótkich metrażach, zestawiać z Dorotą Kędzierzawską, która filmów o dzieciach ma na koncie znacznie więcej. Najważniejszy dla mnie jest wybór dziecka, moment castingu, decyzja, czy poradzi sobie z rolą i planem. Później staram się zniechęcać. W ten sposób mogę sprawdzić, czy faktycznie chce zagrać, czy jest to kaprys rodziców albo słomiany zapał.

Emilia Stachurska, James Fordham – zdjęcia z planu Twist & Blood, fot. Michał Żuberek

Emilia Stachurska, James Fordham – zdjęcia z planu Twist & Blood, fot. Michał Żuberek

Poszukujesz dzieci pod swoją wizję postaci?

W scenariuszu nie rozpisuję ról szczegółowo, detale dostaję w prezencie, niejako kradnę dzieciakom. Takie otwarte postaci domykają się u mnie dopiero po wyborze dziecięcego aktora. Tak było np. w przypadku Jamesa Fordhama, który zagrał główną rolę w Twist & Blood. Skorzystałem z tego, że śpiewa, umieściłem w postaci jego sposób mówienia, śmiania się, dopiero wtedy powstał mój bohater.

Mówisz, że dużo czerpałeś z tego, co zaoferował Ci James. Przepisałeś potem scenariusz czy improwizowaliście na planie?

Nie było potrzeby, żeby go przepisywać, dopisałem jedynie parę rzeczy. W tekście nie było piosenek, angielskie wtręty były przewidziane dla dziewczynki. Natomiast nie jest tak, że dialogi powstały na planie. Pozwalam na drobne rozszerzenie lub modyfikację zgrzytających fraz, a czasem proszę aktorów, żeby powiedzieli coś innego, zachowując sens, ale zasadniczo trzymamy się scenariuszowej wersji. W pracy nad filmem jestem zwolennikiem prób i spotkań przed zdjęciami, budowania relacji. Robiliśmy specjalne próby, na które Emilka Stachurska przyjeżdżała do Wrocławia z Sosnowca, a James z Katowic, w których ćwiczyli z psem. Pies ostatecznie wypadł ze scenariusza, ale ganianie się z nim po parku pomogło w zbudowaniu relacji między dziećmi, która przeniosła się potem na film. Na takich luźnych spotkaniach starałem się przemycać elementy prawdziwej próby. Coś tam sprawdzałem, robiłem małe prowokacje, obserwując reakcje dzieciaków.

Po jednym z pokazów Ciemnego pokoju… oraz Twist & Blood we Wrocławiu pierwsza opinia widza była druzgocąca – pani stwierdziła, że zabrania Ci „tak się bawić z dziećmi”. Jak Ty to postrzegasz? Mówiłeś przy jakiejś okazji, że dla Jamesa praca na planie była zabawą, tymczasem film dotyka dramatycznych kwestii samookaleczania się przez otyłe dziecko.

Tematyka jest na pewno trudna dla nas, dorosłych. Co mógł przed zdjęciami wiedzieć na ten temat James? Teraz na pewno wie więcej. Wielu dzieciakom zdarzało się eksperymentować ze swoim ciałem na różne sposoby. To my, dorośli, nadajemy pewne konteksty, które powodują, że coś wydaje się bardzo niebezpieczne. Ja nigdy nie zasugerowałem Jamesowi, co tak naprawdę znaczy zachowanie jego bohatera. Nie zdążyłem, on mnie ubiegł, mówiąc, że jedna z postaci w Harrym Potterze również się nacinała. Dla Jamesa to były bardzo fajne sceny, mógł się pomazać sztuczną krwią. Obiecaliśmy mu jeszcze, że na koniec zdjęć będzie mógł rozwalić samochód, to go bardzo stymulowało do pracy, szczególnie w sytuacjach, kiedy już nie miał na nią ochoty. Poza tym doklejaliśmy mu sztuczny brzuch, dzięki czemu James miał absolutną pewność, że to nie jest film o nim.

Podobno James w życiu prywatnym jest wesołkiem, w filmie zagrał więc wbrew swojemu naturalnemu usposobieniu…

Faktycznie, tak to wygląda. Niektórzy z tego względu odradzali mi wybór Jamesa, twierdząc, że się nie nadaje, jest roześmiany od ucha do ucha, nie udźwignie roli. Wewnętrznie czułem, że warto zaryzykować i nie żałuję, James ani razu nie przerwał ujęcia, zawsze grał do końca, a jeśli zdarzyło mu się zaśmiać, to wykorzystywał to w grze, robił z tego atut. Najciekawsza w pracy z dzieciakami jest chyba obserwacja przemiany. Kiedy w podwórkowym łobuzie budzi się odpowiedzialność i to się dzieje w ciągu miesiąca. Pamiętam, że mama Jamesa dzwoniła do mnie po zdjęciach i mówiła, że zaczął wstawać rano, nie musi go już zrywać z łóżka.

Emilka też się zmieniła?

Z nią była inna sytuacja. Od początku miała podejście praktycznie profesjonalne, ponieważ kiedy się spotkaliśmy, znała dobrze plan filmowy, nie było to dla niej nic nowego. Znane są przykłady dzieci grających dłużej w filmie, z którymi dzieje się coś niedobrego. Na tym etapie, na którym spotkałem Emilkę, nie zaobserwowałem niczego takiego. Na planie Twist & Blood doszło do interesującego zestawienia – naturszczyka z dziewczynką, która ma już pewne doświadczenie w filmie, zagrała w Ciemnego pokoju…, występuje też w telewizji.

Rozmawiamy o relacji między Emilką i Jamesem. Natomiast w pierwszym filmie, Ciemnego pokoju nie trzeba się bać, Emilka była otoczona dorosłymi aktorami. Jak przebiegała praca w takich warunkach?

Emilka była ozdobą ekipy, naszym cukiereczkiem. Ale należy też pamiętać, że w rzeczywistości nie spędziła dużo czasu na zdjęciach. Ciemnego pokoju… jest przeplatane dziecięcą bohaterką. Zapewne narracja z offu powoduje, że widz ma poczucie, że Łata jest obecna przez cały film, ale pracy Emilka miała zdecydowanie mniej.

Gdzie szukasz inspiracji, tworząc scenariusze? Pytam o to, ponieważ wielokrotnie powtarzałeś, że to nie są historie z życia wzięte.

Tak się jakoś składa, że do tej pory co drugi film na mnie „spada”.

Z którym tak się stało?

Z Ciemnego pokoju… oraz z pełnym metrażem, nad którym teraz pracuję. Twist & Blood miał początek w lekturze i w rozmowach z moją mamą, która na co dzień pracuje z osobami mającymi problemy z nadwagą. Jednak wszystkie historie mają wspólny mianownik. To zawsze są tematy przeze mnie nieznane, rzeczy, o których niewiele wiem, a chciałbym je zrozumieć. Najpierw przelewam na papier jakieś niekontrolowane myśli, taką serię obrazów rodzących się w mojej głowie. W moim przypadku etap pisania jest bardzo intymny, bo z tego strumienia świadomości dopiero po pewnym czasie układa się spójna całość, na początku trudno to wszystko zrozumieć, czasem nawet mnie samemu, nie mówiąc o osobach z zewnątrz. Ale z czasem ta mozaika rzeczy, którymi się aktualnie fascynuję, zaczyna zmierzać w kierunku osiągnięcia tego, co lubię w kinie najbardziej, czyli wzruszenia i uśmiechu na twarzy.

Strony: 1 2

Wywiad ukazał się w piśmie literacko-artystycznym Rita Baum nr 21/22

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Rozmowy

Wydarzenia

Miesiąc Fotografii w Krakowie

od 25 maja do 26 czerwca 2018 roku

Katja Stuke i Oliver Sieber, z cyklu „Ty i ja”, 2014 © Katja Stuke i Oliver Sieber (źródło: materiały prasowe organizatora)

Poznań Art Week: Redystrybucja

Od 25 maja do 30 czerwca 2018 roku

Xinye Zhang (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jerzy Nowosielski – Po śladach...

Od 25 maja do 29 lipca 2018 roku

Jerzy Nowosielski, „Chrystus Pantokrator.”, 1978, akryl na desce (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sylwester Ambroziak Mama I'm Coming Home

Od 24 maja do 4 lipca 2018 roku

Sylwester Ambroziak „Mama I'm coming home" plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

5. Prezentacje Form Muzyczno-Teatralnych Dźwięki Słów

Od 13 do 17 czerwca 2018 roku

DAGADANA, fot. Dominika Dyka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jerzy Rosołowicz – Telehydrografiki

Od 18 maja do 12 czerwca 2018 roku

Jerzy Rosołowicz – „Telehydrografiki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przestrzeń niewysłowiona

Jerzy Sołtan – Lech Tomaszewski – Andrzej Jan Wróblewski

Od 22 maja do 5 sierpnia 2018 roku

Jerzy Sołtan, „Le repos”, 1951, kolekcja Muzeum ASP w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wojciech Fangor. Optyczne wibracje

Od 18 maja do 31 sierpnia 2018 roku

Wojciech Fangor, „M 43”, 1969 (źródło: materiały prasowe organizatora)

20. Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego

19 i 20 maja oraz 26 i 27 maja 2018 roku

Kościół w Zbylitowskiej Górze (źródło: materiały prasowe organizatora)

Między nauką a polityką. Profesor Stanisław Kulczyński (1895–1975)

Od 15 maja do 15 lipca 2018 roku

Uroczystość wręczenia tytułu doktora honoris causa Akademii Medycznej, 1961, fot. archiwum ZniO (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR