Cosmopolis, Don DeLillo, Scribner, 2012 Cosmopolis, reż. David Cronenberg, 2012

W Cosmopolis Cronenberga najlepsze są dialogi – być może dlatego, że reżyser przepisał je z powieści DeLillo bez wprowadzania żadnych zmian. „Kolejne trzy dni spędziłem na wypełnianiu luk pomiędzy nimi. I nagle miałem gotowy scenariusz!” – stwierdził beztrosko w wywiadzie. Jest czego żałować, bo jakkolwiek DeLillo pisze świetne dialogi, to luki pomiędzy nimi są równie dobre.

Cosmopolis (źródło: materiał prasowy wydawnictwa Noir Sur Blanc)

Cosmopolis (źródło: materiał prasowy wydawnictwa Noir Sur Blanc)

Eric, główny bohater, usiłujący przedostać się na drugą stronę miasta (jakby przeprawiał się na drugi brzeg Styksu albo Rubikonu) to współczesny Adrian Leverkühn – skończony geniusz, a zarazem zwierciadło naszych czasów. Bezosobowy diabeł, któremu bohater książki i filmu zaprzedał swoją duszę, to rynek i moneta. Jeśli zaś można w ogóle mówić, że ma cokolwiek wspólnego ze sztuką, to chyba tylko dlatego, że jest artystą czytania wykresów giełdowych i przewidywania najsubtelniejszych zawahań kursu jena (w filmie, późniejszym od książki o dekadę, zastępuje go chiński juan). Eric zajmuje się fikcją i spekulacją; jest trochę prorokiem, a trochę wizjonerem – para się czysta abstrakcją, zaś to, co służyło niegdysiejszym artystom za surowiec (np. marmur karraryjski, w którym rzeźbił Michał Anioł), dla Erica stanowi detal wykończenia w jego luksusowej limuzynie.

Na co dzień napędza go pozbawiona treści ambicja – kiedy więc pewnego dnia przychodzi mu do głowy, że powinien się wybrać do fryzjera, potrzeba ta jest na tyle silna, by chwilowo nadać jego życiu sens i przezwyciężyć największą przeszkodę, jaka staje na jego drodze: miasto (choć można by doprecyzować ze sporą dozą pozbawionej polotu skrupulatności, że chodzi przede wszystkim o korki uliczne).

W Cosmopolis najbardziej fascynuje właśnie miasto. Miasto – kosmos, jak wskazuje zresztą tytuł. Miasto – Wszechświat, pozbawione kresu, nie posiadające punktu centralnego, jądra, środka ciężkości. Droga Erica to podróż bez punktu odniesienia – podróż, która staje się nieustannym objazdem i dygresją. Jeśli miałbym sobie wyobrazić literaturę robiącą użytek z koncepcji hipertekstu, a przy tym nadającą się w ogóle do czytania, to właśnie jako Cosmopolis – dygresyjność, wzajemne odwołania, nieustanne przejścia i połączenia są bardzo łatwo dostrzegalne na każdym poziomie konstrukcji tej historii.

Miasto z Cosmopolis przypomina stolicę antycznego cesarstwa – jego życie paraliżują wielkie pochody zwycięzców i pompatyczne pogrzeby ulubieńców tłumu. Ludzie żyjący w korku (niby będący w drodze, a faktycznie znajdujący się w permanentnym stanie oczekiwania) musieli się zaadaptować do nowej sytuacji egzystencjalnej: przyzwyczaić się, że istnieją wyłącznie w stanach przejściowych, że muszą wykonywać swoje obowiązki w chwilach pomiędzy.

Marc Augé sformułował koncepcję nie-miejsc: przestrzeni pozbawionych tożsamości i charakteru; istniejących ze względu na określony cel, identycznych bez względu na to, gdzie na Ziemi się znajdują (chodzi m.in. o lotniska, hotele, supermarkety). DeLillo w swoim zamyśle idzie o krok dalej: Eric znajduje się w stanie nieprzerwanego tranzytu. Przemieszcza się, choć wciąż pozostaje w tym samym miejscu. Doświadcza przygód, spotyka innych ludzi, mimo, że na dobrą sprawę nie rusza tyłka ze swojego fotela (pomijając może scenę, w której zostaje poddany zabiegowi kolonoskopii – choć także i to odbywa się we wnętrzu limuzyny). Gdzie rozgrywa się ta historia? Właściwie nie wiadomo: myślę, że próba odtworzenia trasy na mapie Nowego Jorku byłaby skazana na niepowodzenie.

Ta opowieść ma dwa rytmy. Na zewnątrz niespiesznie zmienia się sceneria, ale sytuacja praktycznie pozostaje bez zmian. Za przyciemnianą szybą przesuwają się kolejne pozbawione charakteru biurowce i anonimowe nowojorskie taksówki. We wnętrzu z kolei (tu sceneria na dobrą sprawę nie ulega zmianie) sytuacja jest dynamiczna: pojawiają się kolejni podwładni Erica, którzy zdają mu raport z burzliwej sytuacji na rynkach walutowych. Nie bez przyczyny w jednej z początkowych scen (w filmie się ona nie pojawia) Eric jest pogrążony w lekturze Szczególnej teorii względności – zmienne tempo upływu czasu jest jednym z kluczowych tematów tej historii. I nie chodzi tylko o czas akcji, ale o czas historyczny w ogóle; o czas, który przejawia przerażającą tendencję do przyspieszania, co sprawia, że żyjemy w czasach (sic!) pełnych anachronizmów – żyjemy w wielu różnych czasach. Przez okno swojej limuzyny Eric obserwuje chasydzkich jubilerów i lichwiarzy dokonujących transakcji na progu domu, mężczyzn w garniturach i kobiety w garsonkach notujące coś w elektronicznych organizerach, ludzi wypłacających pieniądze z bankomatu i ludzi płacących gotówką za zegarek u ulicznego sprzedawcy, który rozłożył swój towar na kocu wprost na chodniku – wszystkie te obrazy pochodzą z jednej ulicy i z różnych epok.

Zmienne biegi czasu można spróbować połączyć z faktem, że mimo upływu lat DeLillo nie rezygnuje łatwo z dobrych pomysłów. Pisarz powraca do dawnych koncepcji, przetwarza je, podaje te same dania na nowym talerzu – i okazuje się, że to wystarczy, by dodać im świeżości. W Cosmopolis szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego zostaje zamordowany w trakcie udzielania wywiadu dla koreańskiej telewizji. Realizatorzy nie oszczędzają widzom soczystych zbliżeń i niekończących się powtórek sceny, w której zabójca wielokrotnie dźga w oko ofiarę przy pomocy ostrego przedmiotu (uderzająca symbolika, a zarazem sprytna aluzja do Buñuela). W Podziemiach też mieliśmy do czynienia z morderstwem na wizji: dziewczynka filmująca przez tylną szybę samochodu przypadkowe obrazy nakręciła niechcący śmierć kierowcy zabitego przez Mordercę z Teksaskich Szos – nieuchwytnego strzelca, który zabijał przypadkowych kierowców na autostradzie. W tej samej soczewce DeLillo przygląda się więc dwóm powiązanym z mediami zjawiskom charakterystycznym dla swoich epok: obsesji uwieczniania wszystkiego na kasetach VHS (pojemność nośnika hamowała ten galop – gdy postęp techniczny zniwelował wszelkie ograniczenia, potrzeba wygasła sama z siebie) oraz improwizowanej telewizji na żywo. To swoista wymiana walutowa: prowadzi do dewaluacji medium, a równocześnie niebezpiecznie zawyża wartość przekazu. Jaki jest dzisiejszy kurs? – zdaje się pytać DeLillo. To bez wątpienia kurs na mieliznę.

Strony: 1 2

Dodaj komentarz


Artykuły

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Martwa Natura

Od 15 lutego do 14 marca 2017 roku

Katarzyna Makieła-Organisty, „Czaszka jelonka”, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarby baroku. Między Bratysławą a Krakowem

Od 10 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

„Widok Krakowa”, 1652, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Superorganizm. Awangarda i doświadczenie przyrody

Od 10 lutego do 21 maja 2017 roku

Marek Włodarski, „Pejzaż biologiczny”, 1930 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Zbierski. Push the sky away

Od 10 lutego do 3 marca 2017 roku

„Push the sky away”, fot. Piotr Zbierski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Rogulus Rogulski. Mu(e)seum. Dwie strzałki czasu

Od 4 lutego do 3 maja 2017 roku

Marek Rogulski (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR