Mewa Antona Czechowa. Przekład, opracowanie tekstu, reżyseria i opracowanie muzyczne: Gabriel Gietzky, scenografia: Marta Kanigowska, ruch sceniczny: Witold Jurewicz. Premiera w Teatrze Śląskim im. Wyspiańskiego w Katowicach 20.04.2011.

Ośmieszyli? Sparodiowali? Zrobili sobie jaja na twardo, zbiorowy ubaw ze wszystkich atrybutów, z całego arsenału środków, jakim się szczyci młody teatr? Cudownie! Zawsze lepiej kpić, zwłaszcza tak widowiskowo, niż siedzieć ponuro i mieć za złe. Poza tym, co tu dużo gadać: należało się.

„Mewa”, reż. Antoni Gietzky (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Mewa”, reż. Antoni Gietzky (źródło: materiały prasowe organizatora)

Młody teatr, wiadomo, od ponad dekady rąbie w poprzedników jak w bęben. Kwestionuje właściwie wszystkie tradycyjne reguły komunikacyjne. Wymieniając w przypadkowym porządku: samą zasadę reprezentacji, czwartą ścianę z jej pochodnymi, linearność narracji, koherencję psychologiczną (i ontologiczną) postaci, także wszystko to, co zamykałoby się w niegdysiejszym pojęciu decorum. Rewolucja kosi równo. Nie zauważa wszakże, rozprawiając się ze starymi konwencjami – fakt, nierzadko obrośniętymi naiwnością, samozachwytem i rutyną – że jednocześnie sama, na własny użytek, bezwiednie tworzy nowe konwencje, kody i żargony. Pachnące świeżością radykalne środki wyrazu już po paru użyciach zmieniają się w komunały. W rutyniarskie wytrychy, stosowane z automatu. Nic w tym dziwnego. Historia sztuki wie, że właśnie awangardy z reguły błyskawicznie się petryfikują, a stopień kostnienia proporcjonalny jest do rozgłosu i mocy, z jakimi innowacje wprowadzano.

Świetnie więc, że zespół Teatru Śląskiego im Wyspiańskiego pod reżyserską batutą Gabriela Gietzky’ego postanowił zabawić się zgromadzeniem w jednym przedstawieniu maksymalnej liczby owych neo wytrychów. Użyli do tego Mewy, której pierwszy akt, osnuty wokół starcia awangardowego teatru marzeń Konstantego Trieplewa z rutyniarskim rzemiosłem scenicznym jego matki, daje fantastyczny pretekst do podobnych zabiegów. Na proscenium katowickiej sceny postawiono mikrofon na statywie; miał służyć ciskaniu komentarzy prosto w publiczność. Acz i bez użycia tego sprzętu czwartą ścianę rozmontowywano z przytupem. Aktorzy wkraczali na scenę, tocząc dwojakie dialogi: te z Czechowa i „prywatne”; publiczności przedstawiali się dwoma nazwiskami, scenicznym i osobistym. A potem odegrano teatr Trieplewa, spiętrzony w ekstatyczną kakofonię. Nina Zarieczna w głębi sceny deklamowała Czechowowski tekst, na pierwszym planie Arkadina zagłuszała ją szalonym teatrem tańca (tak, tak, tańcem można zagłuszać), a głos Kostii z głośników przykrywał to wszystko wyznaniem młodoteatralnej wiary. Jeśli się nie mylę, opublikowanym w programie jako Poemat Lehmanowski pióra Gietzky’ego. Autoreferencja. Dekompozycja. Rozszczepienie. Neoawangarda. Intermedialność. Rekonstrukcja. Konfrontacja. Kwestionowanie. Doświadczanie. Radykalna postdramatyczna energetyka. I tak dalej.

Trzy akty Mewyskondensowano, by dało się je zagrać jednym ciągiem. Za przerywniki służyły mądrzenia się Trieplewa, częstującego widzów sążnistymi porcjami to Schopenhauera, to Artauda. Drugi akt stał się abstrakcyjnym obrazem, w czerwono złotych barwach, rzadkiej skądinąd urody. Na szczycie pochyłego podestu, wznoszącego się przez całą szerokość sceny siedział Trigorin „na rybach”. Jego gruba, kilkumetrowa wędka wydawała przy zarzucaniu niezwykły, wibrujący dźwięk: powtarzany co kilka minut nadawał rytm strzępom dialogów. Trzeci akt rozegrano w wodzie, ściana kropel spadająca mgłą do urządzonego na scenie basenu moczyła do suchej nitki Arkadinę, której walka o godność miała tu fizyczny, dosłowny wymiar (brawa dla Anny Kadulskiej za bezkompromisową ofiarność). Sekwencję kończył komunikat Trieplewa: będzie przerwa, trzeba posprzątać, co reżyser nabałaganił.

Czwarty akt szedł już na sucho. Bohaterowie sztuki zasiedli w rzędzie foteli ustawionych twarzą w twarz z publicznością. Szamrajew w skórze misia. Białego. Na proscenium Arkadina w platynowej peruce playbackowała popowy przebój.

Ach, czemuż to stanęliście, panowie i panie, w pół drogi? Zostało przecież jeszcze tyle atrybutów do obśmiania. Choćby tak rozkwitająca na scenach męska nagość. Tu dygresja: oglądając we wrocławskim Polskim Hansa, Dorę i wilka, nowy spektakl Michała Borczucha, robiliśmy zakłady, w której minucie akcji Adam Szczyszczaj rozbierze się do goła. Nie było zwycięzców, ponieważ nikt nie przewidział, że stanie się to nieledwie w pierwszych sekundach widowiska. Inscenizator niejako rozdał sytuacje: pani siądzie na kanapie, pani stanie w głębi, a pan zdejmie spodnie i to, co pod spodem. Gdyby goły tyłek i przodek wrocławskiego aktora teleportować do katowickiej Mewy, mieściłyby się w ramach drwiny bez żadnych dodatkowych zabiegów.

„Mewa”, reż. Antoni Gietzky (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Mewa”, reż. Antoni Gietzky (źródło: materiały prasowe organizatora)

Żarty żartami; Teatrowi Śląskiemu należy się uznanie za klasę parodii. Przejawiającą się i w tym, że wytrzymano cały wieczór bez porozumiewawczych mrugnięć, w pełnej powadze, ryzykując dezorientację odbiorców, też przecież wyuczonych „obowiązującego” języka. Jeśli czegoś zabrakło, to może przełamania, jakiejś chwili grania serio. Boć przecież nie załatwiał tego finał z ogniem buchającym spod klapy fortepianu w chwili śmierci Trieplewa. Kicz to też jeden z wytrychów, chociaż z innej niż ta, bajki.

Strony: 1 2

Artykuł ukazał się w miesięczniku Odra nr 6/2012

Dodaj komentarz


Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Miesiąc Fotografii w Krakowie

od 25 maja do 26 czerwca 2018 roku

Katja Stuke i Oliver Sieber, z cyklu „Ty i ja”, 2014 © Katja Stuke i Oliver Sieber (źródło: materiały prasowe organizatora)

Poznań Art Week: Redystrybucja

Od 25 maja do 30 czerwca 2018 roku

Xinye Zhang (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jerzy Nowosielski – Po śladach...

Od 25 maja do 29 lipca 2018 roku

Jerzy Nowosielski, „Chrystus Pantokrator.”, 1978, akryl na desce (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sylwester Ambroziak Mama I'm Coming Home

Od 24 maja do 4 lipca 2018 roku

Sylwester Ambroziak „Mama I'm coming home" plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

5. Prezentacje Form Muzyczno-Teatralnych Dźwięki Słów

Od 13 do 17 czerwca 2018 roku

DAGADANA, fot. Dominika Dyka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jerzy Rosołowicz – Telehydrografiki

Od 18 maja do 12 czerwca 2018 roku

Jerzy Rosołowicz – „Telehydrografiki” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przestrzeń niewysłowiona

Jerzy Sołtan – Lech Tomaszewski – Andrzej Jan Wróblewski

Od 22 maja do 5 sierpnia 2018 roku

Jerzy Sołtan, „Le repos”, 1951, kolekcja Muzeum ASP w Warszawie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Wojciech Fangor. Optyczne wibracje

Od 18 maja do 31 sierpnia 2018 roku

Wojciech Fangor, „M 43”, 1969 (źródło: materiały prasowe organizatora)

20. Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego

19 i 20 maja oraz 26 i 27 maja 2018 roku

Kościół w Zbylitowskiej Górze (źródło: materiały prasowe organizatora)

Między nauką a polityką. Profesor Stanisław Kulczyński (1895–1975)

Od 15 maja do 15 lipca 2018 roku

Uroczystość wręczenia tytułu doktora honoris causa Akademii Medycznej, 1961, fot. archiwum ZniO (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR