Amerykański Korpus Pokoju jest agencją rządu Stanów Zjednoczonych, której pomysł pojawił się w trakcie kampanii prezydenckiej senatora Johna F. Kennedy’ego. Na spotkaniu ze studentami Uniwersytetu w Michigan Kennedy spontanicznie zapytał, ilu z nich mogłoby poświęcić czas na pomoc krajom rozwijającym się. Tysiąc studentów odpowiedziało pozytywnie. Od tej pory poparcie dla tej idei rosło. W tym duchu było też utrzymane przemówienie inaugurujące objęcie stanowiska prezydenta przez Kennedy’ego; powiedział wtedy: „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie – zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju”.

Pracownicy Bielskiej Akademii Biznesu witający wolontariuszy. Bielsko-Biała, 1992. Fot. ze zbiorów Perry’ego Pedersena

Pracownicy Bielskiej Akademii Biznesu witający wolontariuszy. Bielsko-Biała, 1992. Fot. ze zbiorów Perry’ego Pedersena

Wskutek starań Prezydenta, 22 września 1961 Kongres USA zatwierdził Ustawę o Korpusie Pokoju (Peace Corps Act), powierzając mu zadanie „utrwalenia więzi pokoju i zrozumienia międzynarodowego”. Założenia tej organizacji są do dzisiaj niezmienne. Wysyła ona ochotników do państw zainteresowanych pomocą, by wspierać ich społeczny i ekonomiczny rozwój.

Korpus działał w Polsce w latach 1990–2001. Swą służbę w naszym kraju odbyło blisko 1000 wolontariuszy. Przyjechali tutaj w piętnastu grupach, liczących od 28 do 132 osób – by realizować trzy główne programy: nauczanie języka angielskiego, rozwój drobnej przedsiębiorczości i ochrony środowiska. Pracowali w ramach dwuletnich umów w różnych instytucjach, organizacjach pozarządowych, urzędach miasta, parkach narodowych, muzeach, szkołach czy nowo powstających wtedy nauczycielskich kolegiach językowych – najczęściej w niedużych miejscowościach. Instytucje te, aby „otrzymać” wolontariusza, musiały zgłosić taką potrzebę, uzasadniając przydatność jego przyjazdu oraz zapewniając mu mieszkanie i – jeśli był samodzielnym nauczycielem języka angielskiego − płacąc pensję, jak każdemu innemu pracownikowi.

Wolontariusz, aby dostać się do Korpusu, musiał przejść szczegółowy i − w opinii ich samych − często niełatwy, wielomiesięczny proces rekrutacyjny, a następnie intensywne, 11-tygodniowe szkolenie, które odbywało się w Polsce, m.in. w Toruniu, Łodzi, Płocku czy Radomiu. W Warszawie w marcu 1990 powstało biuro Korpusu Pokoju, w którym pracowali zarówno Amerykanie, jak i Polacy.

Dzięki możliwościom, jakie dawał Korpus, ale też własnym umiejętnościom, wolontariusze z sukcesem zrealizowali około 160 projektów o łącznym koszcie blisko 900 tysięcy dolarów. Do czerwca 2001 aż 670 wolontariuszy odbyło swoją służbę w dziedzinie nauczania języka angielskiego, z czego skorzystało 120 tysięcy uczniów szkół średnich i ponad 9 tysięcy studentów nauczycielskich kolegiów językowych. Dzięki udziałowi Korpusu do 2001 roku liczba etatowych nauczycieli w kolegiach wzrosła do ponad 12 tysięcy z 1,7 tysiąca w 1989 roku.

W 50. rocznicę powstania Amerykańskiego Korpusu Pokoju i 10. rocznicę zamknięcia jego misji w Polsce, Ośrodek KARTA – z inicjatywy Ambasady USA w Warszawie i dzięki jej wsparciu – podjął się przywrócenia pamięci o działaniach wolontariuszy Korpusu w naszym kraju. Udało się nie tylko zrekonstruować tutejszą historię ich działań, poznać nazwiska wszystkich wolontariuszy, miejsce i pole ich działania, ale także dotrzeć do ponad 500 osób, które miały związek z Korpusem. Zebrana dokumentacja złożyła się na obszerną kolekcję w archiwum Ośrodka KARTA, z której wybór przedstawiamy.

Agnieszka Kudełka – germanistka, doktorantka na Uniwersytecie Poczdamskim, w Ośrodku KARTA w programie Historia Bliska, współprowadząca m.in. projekty „Cyfrowe Archiwa Tradycji Lokalnej” i „Amerykański Korpus Pokoju w Polsce”.

Joanna Szczęsna:

W muzeum przy Statui Wolności, na maleńkiej wysepce wchodzącej w skład miasta Nowy Jork, wisi plakat, który zrobił na mnie wrażenie jak żaden inny. Na plakacie – Statua Wolności, tyle że zamiast, jak Pan Bóg przykazał, dzierżyć wysoko nad głową pochodnię, wskazuje palcem gdzieś w stronę Atlantyku i mówi: „Bądź patriotą, opuść kraj”. Podpis – Amerykański Korpus Pokoju. I rzeczywiście, ochotnicy z tej powstałej w latach 60. organizacji rozjeżdżają się po krajach Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej, a ostatnio również postkomunistycznej Europy, by nauczać angielskiego, managementu czy walki w obronie środowiska. [2]

Halina Sadecka (pracowniczka Ośrodka Promowania Przedsiębiorczości):

Przed pojawieniem się Deborah Ryan w Sandomierzu niewiele wiedzieliśmy o Amerykańskim Korpusie Pokoju. Dziwiło nas tylko, że są Amerykanie, którzy z własnej woli chcą być w Polsce, mieszkać w warunkach, w jakich przypadło nam mieszkać, pracować z nami i zarabiać podobnie jak my. I wszystko to tylko dlatego, że chcą swoją wiedzą i doświadczeniem wspierać nas w trudnym czasie przemian w Polsce.

Nasz ośrodek powstał jako jedna z pierwszych organizacji pozarządowych w Polsce, budujących zręby trzeciego sektora. Dzięki pracy wolontariuszy, w czasach, gdy inni dopiero uczyli się – nasza organizacja była już przygotowana do działania w nowej rzeczywistości Polski.

Sandomierz, 1990 [3]

Daniel Sargent (wolontariusz):

Popatrzyłem na mapę i wypiłem tequilą toast za Polskę. O jej historii nie miałem pojęcia, sądziłem, że Kopernik pochodził z Grecji. Nie słyszałem o Kościuszce. Moja wiedza kończyła się na tym, że istnieje Polish kielbasa i że Polacy piją, bo to słowiański obyczaj. W telewizji oglądałem ludową muzykę polską. W tle pokazali dużo śniegu i domy kryte strzechą. Wywnioskowałem więc, że to coś w rodzaju Alaski, gdzie każdy mężczyzna jest rolnikiem, a kobiety są tęgie i silne.

Sochaczew, 1991 [7]

Prezydent Lech Wałęsa w przemówieniu do koordynatorów Korpusu Pokoju:

Wielu ludzi, wielu przywódców nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jesteście potrzebni. Wiemy o tym, że świat jest podzielony. Był tu mur, żelazna kurtyna, abstrakcyjna filozofia ekonomiczna i polityczna. Dlatego wielkie zadanie czeka nas wszystkich w łączeniu narodów, wyrównywaniu poziomów. Myślę, że nie wykorzystaliśmy jeszcze wielu możliwości, które w Was tkwią. [...]

Wszyscy w Polsce wypieramy się starego systemu, ale każdy z nas ma w sobie trochę tego systemu. Zabito inicjatywę. Wychowywaliśmy się w abstrakcji. I dlatego byłoby bezpieczniej, mądrzej, gdybyśmy mogli Wam maksymalnie ułatwić Wasze działania. [...] Zgłaszajcie to do mnie, a ja będę wychodził naprzeciw tym inicjatywom, ponieważ widzę wielkie potrzeby i jednocześnie wielkie możliwości.

7 grudnia 1992, Warszawa [1]

Barbara Hilpman (wolontariuszka):

Niektórzy Polacy patrzą na cudzoziemców przez pryzmat swoich doświadczeń z Rosjanami. Myślą, że przybywamy tu kolonizować kraj. Nie mogą uwierzyć, że chcemy bezinteresownie pomóc Polsce.

Łosice, 1992 [5]

Ted Kontek (dyrektor do spraw biznesu w warszawskim biurze Korpusu):

Kiedy zaczynaliśmy działalność w Polsce, zgłaszało się do nas sporo osób. Każdy burmistrz chciał mieć swojego Amerykanina. Początkowo działaliśmy tak, jak w krajach Trzeciego Świata – rzuciliśmy ekipy w najbiedniejsze regiony kraju, na wschodnie obrzeża Polski. Poza kilkoma wyjątkami, były to próby nieudane. Nasze doświadczenia nie wystarczały w warunkach polskich, a z drugiej strony – burmistrzowie nie przygotowali konkretnej pracy dla naszych ochotników, nie zapewnili tłumaczy. Władze miast myślały, że Amerykanie przyjechali rozdawać czeki.

Warszawa, 1992 [5]

Ija Ostrowska (dyrektor Centrum Pracy Społecznej na Ochocie w Warszawie):

Nowa ustawa o pomocy społecznej przewiduje udzielanie bezrobotnym pożyczek na uruchomienie małego biznesu. Od lutego pomaga nam w tej pracy Len Klein [wolontariusz Korpusu]. Analizuje pomysły, z którymi przychodzą do nas ludzie, rozmawia, radzi i ostatecznie wystawia kandydatowi na biznesmena opinię – czy można mu dać pożyczkę, czy nie. [...] Len Klein uczy ludzi rzetelności i odpowiedzialności. Powinni wiedzieć, że pieniądze, które dostali, muszą być zwrócone. [...] Przy pomocy i po konsultacjach prowadzonych przez Lena Kleina interesy się udały, niektórzy z byłych bezrobotnych zatrudniają już pracowników, a o to przecież chodzi. Przed jego przyjazdem bezskutecznie szukałam fachowej pomocy do tego programu. Wszędzie jednak trzeba było za to płacić i nikt w firmach konsultingowych nie wierzył, że klient pomocy społecznej potrafi sam coś zrobić.

Warszawa-Ochota, 1992 [6]

Strony: 1 2 3

Artykuł ukazał się w Kwartalniku Karta nr 72

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Entliczki, pentliczki, czarodzieje i księżniczki

Baśnie, bajki i zabawy dziecięce w dawnej grafice i rysunku

Od 23 stycznia do 18 marca 2018 roku

Jean-Jacques de Boissieu, „Bańki mydlane”, 1799, grafika (akwaforta i sucha igła), Muzeum Narodowe we Wrocławiu (źródło: materiały prasowe organizatora)

Karol Szostak

Rzeźba – Malarstwo 1988–2018

Od 20 stycznia do 25 marca 2018 roku

Karol Szostak „Kamienna głowa”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Sergiei Tchoban. Kontrastowa harmonia miasta

Od 27 stycznia do 18 marca 2018 roku

Sergei Tchoban, „Kaprys architektoniczny. Forum Romanum albo Dwa Światy I”, projekt scenografii, piórko, pędzel, tusz chiński, akwarela, papier do akwareli na krośnie, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Przemek Branas – GÓRA/KOSMOS/GŁOWA

Od 25 stycznia do 16 lutego 2018 roku

Przemek Branas, „GÓRA/KOSMOS/GŁOWA”, Galeria Labirynt w Lublinie (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zakłócenia / UMWELT

Od 18 stycznia do 2 lutego 2018 roku

Karolina Kardas, „Let him kiss me…/ Niech mnie pocałuje”, video, 2 min 49 sek  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Pejzaże antropocenu

Od 18 stycznia do 30 marca 2018 roku

Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)Diana Lelonek, „3 Wild Man” dzięku uprzejmości artystki i galeii lokal_30  (źródło: materiały prasowe organizatora)

Język jako Dźwięk. Tania Candiani

Od 19 stycznia do 4 marca 2018 roku

„Język jako Dźwięk” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Włóczęgi – malarstwo Majki Wójtowicz

Od 13 stycznia do 14 lutego 2018 roku

„Włóczęgi” – malarstwo Majki Wójtowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

Rosław Szaybo. Piękno użyteczne

Od 19 stycznia do 18 lutego 2018 roku

Proj. Rosław Szaybo (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Sztwiertnia: Ustawienia domyślne / Default settings

Od 11 stycznia do 11 lutego 2018 roku

Grzegorz Sztwiertnia, „Polskie miasteczka, Łańcut”, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR