Stanisław Bereś: We Francji powstało nowe pojęcie literackie, wyprowadzone od pana nazwiska: houellebecqizm. Jego najlepszą ilustracją jest według krytyki początkowa partia Cząstek elementarnych. Jak pan sam rozumie ten termin?

Michel Houellebecq: Nie piszę o tym, czego nie znam, co oznacza, że można go zdefiniować jako rodzaj powrotu do odzyskania pola, które literatura francuska porzuciła w latach 50., 60. i 70., kiedy uległa formalizacji i połączyła się silnymi więzami z wielkimi myślicielami epoki, takimi jak Michel Foucault. Ludzie są zupełnie zieloni w naukach humanistycznych, więc nawet nie wiedzą, jak one są silne i określają obszary prawdziwego życia. Moim zdaniem ten termin nie jest używany, bo nie da się przy jego pomocy rozreklamować na rynku książki. Sensownie można co najwyżej użyć pojęcia huellebecquien czyli houellebecq`owski.

Michel Houellebecq, WEarszawa, 2008, fot. Mariusz Kubik

Michel Houellebecq, Warszawa, 2008, fot. Mariusz Kubik

S.B.: Houellebecq`owski? To znaczy jaki? Skandalizujący?

M.H.: To pewnego typu tematyka, ale nie mam ochoty jej definiować. Nie obchodzi mnie to. Mówienie o sobie i wyjaśnianie, kim jestem, to nie jest moje zadanie.

S.B.: No to czyje? Trzeba kontrolować krytyków, bo być może piszą bzdury.

M.H.: Pewnie tak jest, ale ja nie mam na to wpływu. Jeśli ktoś napisze jakiś idiotyzm, to co ja na to mogę poradzić?

S.B.: Może pan sprostować w gazecie i wyjaśnić łopatologicznie, podając definicję.

M.H.: Za bardzo brzydzę się krytykami, żeby im odpowiadać i bronić się przed nimi. Jestem na to zbyt dumny. Poza tym uważam to niepotrzebna strata czasu.

S.B.: Więc nie jest pan zainteresowany swoim wizerunkiem w prasie?

M.H.: Szczerze mówiąc, często bywam do tego zmuszany. Wydawcy zatrudniają specjalnych agentów literackich, którzy za pieniądze na bieżąco informują autorów, co w trawie piszczy.

S.B.: Czy według pana możliwe jest stworzenie własnego wizerunku literackiego? Próbuje pan?

M.H.: Tak, zwłaszcza, że miewam ku temu okazje. Chociażby, kiedy ktoś zadaje mi typowe pytanie o ulubionych pisarzy. Odpowiadając, w oczywisty sposób kreuję swoją osobowość, bo ujawniam upodobania, tworzę powiązania itp. W tej kwestii zrodziły się ostatnio we mnie pewne wątpliwości, ponieważ zauważyłem, że ja przez cały czas jestem tą samą osobą, a pisarze, których podziwiam, zmieniają się. Wielu z nich odkryłem na nowo, na przestrzeni ostatnich piętnastu, szesnastu lat.

Nigdy nie opowiadam na pytania, co czytałem jako dziecko, choć sądzę, że właśnie te lektury mają najsilniejszy wpływ na naszą osobowość – większą nawet, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Często dokonujemy zresztą klasycznego pomylenia tego, co nas fascynuje, z tym, co wywiera na nas wpływ. Można być na przykład zafascynowanym autorem, który jest dla nas nieosiągalnym wzorem i do którego nigdy się nie zbliżymy, tak jak np. ja do Prousta. Mogę go czytać miesiącami bez znudzenia, choć absolutnie nie mam ani takiego samego temperamentu jak on, ani tym bardziej takiego samego sposobu postrzegania świata. Nigdy nie będę pisał tak, jak on.

S.B.: A jednak zapytam:  jakie książki czytał pan w dzieciństwie?

M.H.: Wtedy mieliśmy dostęp do ogromnych ilości utworów z zakresu klasyki literackiej w wersjach skróconych, co było świetnym pomysłem. Czytałem dziennie jedną książkę. Nie potrafiłem się oderwać od lektury, dopóki nie kazano mi kłaść się spać. Zresztą do tej pory trudno jest mi przerwać, nie lubię tego robić.

S.B.: I co to było? Od razu literatura ambitna czy także proza w stylu Winnetou?

M.H.: Winnetou? A co to takiego?

S.B.: Powieść Karola Maya o Indianach – popularna, lekka i szlachetna literatura przygodowa dla dzieci i młodzieży.

M.H.: Jako dziecko czytałem bardzo dużo książek, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.

S.B.: Jak szalony, każdego dnia?

M.H.: Tak.

S.B.: A jak to wygląda dzisiaj? Pewnie stał się pan bardziej wymagający. Kto z autorów pana irytuje, kogo nie może pan go czytać? Jest pan w Polsce, więc może pan walić śmiało.

M.H.: Wielu jest takich, ale na szczęście nie ma na tej liście polskich autorów. Mówiąc szczerze, zawsze denerwował mnie Malraux,  nigdy też nie lubiłem Nabokova…

S.B.: A pana kochają we Francji? Prasa francuska podawała w ostatnich tygodniach, że najpopularniejszym autorem na świecie jest aktualnie Houellebecq!

M.H.: (kwaśno) Nie sądzę… Może najczęściej tłumaczonym z francuskiego w ostatnich latach..

S.B.: Kiedy rozstał się pan z wydawnictwem Falmmarion i przeszedł do Fayarda, dużo się na ten temat pisało w mediach. Niekoniecznie przyjemnie. Co było powodem tych napaści?

M.H.: Muszę przyznać, że jestem we Francji znienawidzony, więc ta sytuacja z miejsca została wykorzystana po to, by powiedzieć o mnie coś złego. Niektórzy czerpią z tego przyjemność, tak jak dzieci z internatu z Cząstek elementarnych.

S.B.: Faktycznie, tam jest sporo agresji. Znacznie więcej niż pamiętam z czasów szkolnych. Dlaczego tak jest?

M.H.: Bo ten internat jest trochę jak więzienie. Ale otaczający nas świat nie jest lepszy, ponieważ ludzie są silniejsi i groźniejsi. Mają więcej możliwości niszczenia.

S.B.: O co im chodzi? Kręci ich dominacja? A może to bestia, która wciąż jeszcze siedzi w ludzkim ciele?

M.H.: To bardzo ciekawe pytanie. Najciekawsze, jakie sobie można postawić: jak w różnych zbiorowiskach zwierząt, wyglądają relacje dominacji i upokorzenia.

S.B.: Wśród zwierząt nie ma upokarzania.

M.H.: U niektórych małp chyba jest, można to zobaczyć, nawet w zoo.

S.B.: Ale nie ma wśród psów i wilków. Nie wiem, jak to jest wśród ptaków. Ale generalnie wśród zwierząt istnieje współpraca, nawet altruizm

M.H.: (sceptycznie) Tak, tak, są te oba odniesienia, ale i tak gatunek ludzki jest jednym z najgorszych wśród stworzeń na Ziemi. Rzeczywiście wśród wilków obserwujemy rytualne walki, które wyłaniają osobnika dominującego. Mam wrażenie, że faktycznie zwierzę zdominowane nie jest ciągle upokarzane. Ale ono po prostu znajduje się na niższym stopniu hierarchii. Nie wiem jednak, czy tak samo jest u zwierząt naczelnych, innych niż małpy i ludzie. Pod tym względem gatunek ludzki jest najgorszy.

S.B.: Ponieważ człowiek nie posiada hamulców, każących mu się zatrzymać na widok sygnałów poddania lub słabości?

M.H.: Tak.

S.B.: A dlaczego w sytuacjach konfliktowych ludzie idą aż do końca?

M.H.: Pyta mnie pan, dlaczego istnieje okrucieństwo?

S.B.: No tak, skąd w człowieku bierze się zło? Przecież tak naprawdę o to chodzi…

M.H.: I myśli pan, że znam odpowiedź…?

S.B.: Wnosząc z książek, powinien pan mieć jakąś teorię.

M.H.: Bardzo pan miły, ale proszę mi nie przypisywać kompetencji sił wyższych. Powiedzieć szczerze? Nie wiem. Generalnie jednak myślę, że źródła okrucieństwa człowieka trzeba szukać w jego głębokich, zwierzęcych uwarunkowaniach biologicznych.

S.B.: Ale zwierzęta zabijają się z tylko powodu głodu, a ludzie…

M.H.: (przerywa) Niekoniecznie. Kuna zabija dużo więcej zwierząt niż potrzebuje, żeby zaspokoić głód. Zagryzie wszystkie kury w kurniku, ale zje tylko jedną. Czyli budzi się w niej potrzeba krwi i zabija dla zabijania. Ale przynajmniej nie zadaje cierpienia świadomie.

Strony: 1 2 3

Tłumaczył Kacper Potrykus, opracowała Katarzyna Łazarska

Artykuł ukazał się w Miesięczniku ODRA

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Podróż do Edo

Japońskie drzeworyty ukiyo-e z kolekcji Jerzego Leskowicza

Od 25 lutego do 7 maja 2017 roku

Utagawa Hiroshige „Świątynia Gion w śniegu” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Akcja Lublin! Rozdział 1

Od 24 lutego do 19 marca 2017 roku

Zdzisław Kwiatkowski, fot. Andrzej Polakowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR