„Na długo przed przeszczepami, implantami i cyborgami, relacja ludzi i maszyn miała charakter współpracy i towarzystwa” – twierdzi Kelly Dobson, artystka amerykańska zamieszkała w Cambridge w Stanie Massachusetts. Na szczęście nie studiowała w żadnej z Akademii Sztuk Pięknych, więc można mieć zaufanie, że zamiast rzeźbić, malować czy instalować, używa swoje myśli na rozwiązywanie bardziej twórczych problemów.

Kelly Dobson rozpoczęła swoją aktywność twórczą w czwartym roku życia od wchodzenia przez wybite okna do opuszczonych hall fabrycznych i przeciągania złomowanych części z jednego miejsca rupieciarni na drugie. Robiła to całymi godzinami, a za jedynych przyjaciół miała zdezelowane maszyny. W wieku sześciu lat podkradała części samochodów i urządzała im potajemne pogrzeby, grzebiąc je w dołkach ziemi w znanej sobie tylko okolicy. Nic więc dziwnego, że jak tylko dorosła, skierowała swoją aktywność na badanie relacji między ludźmi i maszynami, a studia, które ukończyła na Uniwersytecie Cornell na Wydziale Architektury, Sztuki i Planowania, pozwalają jej pracować w sferze sztuki, informatyki, inżynierii i psychologii społecznej. Prace swoje ogólnie nazywa Machine Therapy.

W 2000 roku skonstruowała ScreamBody – maszynę do krzyczenia. ScreamBody jest przenośnym miejscem na krzyk. Gdy człowiek chce krzyczeć, ale znajduje się w jednej z licznych sytuacji, w których jest to niemożliwe, nie wskazane lub niedozwolone, wykrzykuje się do maszyny bez obawy o zakłócenie otoczenia, aby nagrany krzyk uwolnić później, według własnego wyboru. ScreamBody została również stworzona, aby być zauważalną, nosi się ją ostentacyjnie. Spełnia to dodatkową funkcję – uświadamia i krytykuje ograniczenia społeczne. Jest przeciwieństwem skrywanych wstydliwie protez kończyn i zębów, peruk i pieluch lub urządzeń wspomagających, jak aparaty słuchowe i inne.

ScreamBody jest jedną z serii maszyn, jak CryBody, SleepBody, EatBody, HoldBody, FightBody, HideBody, HouseBody, które pozwalają jednostce odkryć własne istnienie w społeczności, uwolnić się od ograniczeń i przymusów. Maszyna staje się pomostem pomiędzy wewnętrznymi potrzebami człowieka a zewnętrznym światem.

W roku 2007 Kelly Dobson skonstruowała OMO.

 

 

Maszyna w formie dużego owocu avocado pełni rolę przyjaciela i kompana. Stworzenie rozszerza się i kurczy, reaguje na dotyk, przystosowuje swój puls do oddychania użytkowników. Elektroniczny czujnik generuje dotykowe emocje i na przykład położenie rąk na OMO może być porównywane do intymnych doznań, pochodzących od brzucha ciężarnej kobiety. Wrażenie człowieka, że ma do czynienia z żywą istotą, wywołuje i pogłębia nieznane dotychczas relacje z maszyną, zmieniając charakter fizyczny i służebny na emocjonalny i intymny. Tym samym OMO spełnia również funkcje terapeutyczne, pomaga przetrwać osamotnionym i nadwrażliwym jednostkom, zaś u osobników nie nawykłych do intymnych kontaktów możne odkryć nieznane pokłady wrażliwości.

Kliknij aby zobaczyć film prezentujący OMO

Jak to często bywa, również w życiu Kelly Dobson pojawia się polonica. W latach 1998-2000 była asystentką prof. Krzysztofa Wodiczko w Massachusetts Institute of Technology. Również wtedy współpracowała przy projekcie Wodiczki – Aegis pokazanym na Biennale w Whitney Museum of American Art w 2000 roku. Zrealizowała wtedy interaktywną maszynę do noszenia, która na dwóch skrzydłach zawierała duże płaskie monitory, wyświetlające twarz noszącego i reagujące skrajnymi przeciwieństwami na każdy zadany słownie lub fizycznie problem. Dotarcie do prawdy wymaga pokazania dialogu sprzeczności i uświadamia konieczny wybór jednego lub drugiego.

 

Obecnie Kelly skupiła się na interaktywnym dialogu dźwięków i wibracji między maszyną a człowiekiem. Problemem tym zajmuje się już od kilku lat, kiedy to powstał Blendie, pierwsza maszyna, z którą można rozmawiać, choć Blendie oczywiście ma nastroje, pragnienia i preferencje.

W tym roku Kelly Dobson jest profesorem w Digital+Media w Rhode Island School of Design (RISD).

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR