Wystawa: Józef Nowak. Młodzież 5 czerwca – 25 lipca 2010,
Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Galeria „Oranżeria”, kurator: Mariusz Knorowski

Może niekiedy warto byłoby przywołać trochę zapoznane dziś pojęcie „kunszt”, którego etymologia wywodzi się z niemieckiego die kunst, a więc jego zakres mieści się na terytorium sztuki. Kunszt to tyle, co biegła umiejętność, mistrzowskie opanowanie warsztatu, łatwość w posługiwaniu się narzędziem. Szczególnie w sztuce dawnej podkreślano kunsztowność wykonania dzieła, a więc zgodnie z najwyższymi wymaganiami, regułami – można powiedzieć na miarę arcydzieła. Takie konotacje mogą wydawać się dzisiaj trochę anachroniczne, kiedy próbujemy je aplikować do słownika terminów plastycznych, czy też do opisu formalnego dzieła, sztuki współczesnej. A przecież było to jedno z najbardziej uprawnionych pojęć historii sztuki w czasie formowania się tej dyscypliny, kiedy tworzono instrumentarium jej opisu i podejmowano pierwsze próby metodologiczne. Obecność kunsztu uważano za autentyczny komplement i dowód uznania dla artysty. Dla niego samego stopień zauważalności kunsztu w dziele stanowił cel sam w sobie.

Wystawa Józefa Nowaka, Galeria „Oranżeria”, kurator: Mariusz Knorowski

Wystawa Józefa Nowaka, Galeria „Oranżeria”, kurator: Mariusz Knorowski

Czy tak rozumiany kunszt może jeszcze dzisiaj budzić zachwyt, czy może stanowić miarę dzieła, czy staje się własnością pożądaną w praktykowaniu działalności artystycznej? Zdania byłyby na pewno podzielone. Równie wielu byłoby jego rzeczników, co przeciwników. Czy oznacza to, że pojęcie kunsztu uległo bezpowrotnie dewaluacji, czy sam proces zmierzający do jego osiągnięcia jest jałowym, bezproduktywnym dążeniem, czy też występuje on już jedynie w domenie kojarzonej bardziej z rzemiosłem. Obserwując w całej rozciągłości twórczość konkretnego artysty, czytelne stają się fazy doskonalenia umiejętności manualnych. Jest to zazwyczaj postępujące ujarzmianie medium, okiełzanie jego możliwości, mniej lub bardziej rygorystyczne stosowanie zasady umiaru, powściąganie i natężanie ekspresji etc. W większości przypadków są to decyzje nabyte drogą doświadczenia, utwierdzone wiedzą o przedmiocie twórczości.

Sama biegłość opanowana jest metodą żmudnych powtórzeń, zwrotów nie zawsze wektorowo posuwających sprawy do przodu, a niekiedy wręcz zaniechań. W obrębie tych pojęć mieszczą się także wybory o umniejszaniu lub zwiększaniu materii, czyli substancji dzieła, stopnia jej skomplikowania i zagmatwania, co ze szczególną wyrazistością widoczne jest w rzeźbie. Zazwyczaj są to rudymentarne gesty, niekiedy intuicyjne, innym razem instynktowne. Zawsze jednak pozostają wyuczone, nawet jeżeli w potocznej obserwacji wydają się łatwe, połowiczne i wykonywane jakby od niechcenia. Podobną właściwość ma stopień opanowania instrumentu przez muzyka, któremu biegłość pomaga, umożliwia, warunkuje interpretację utworu, kiedy może, zapominając o warsztacie, skupić swoją uwagę na walorach wyrazowych i klimacie kompozycji. Wszystkie te analogie – w moim przekonaniu – tworzą spójny system odniesień dla twórczości Józefa Nowaka. Jest on niewątpliwie rzeźbiarzem, który biegle pracuje. W jego przypadku, dodatkowo jest to praca rytmiczna, której sam odgłos wskazuje na determinację. Uderzenia następują szybko po sobie, wytwarzając atmosferę jakiegoś transu, który pochłania artystę bez reszty, czy mówiąc górnolotnie – jednoczy go z dziełem i zespala z narzędziem.

To narastające crescendo to także akustyczny ekwiwalent poszukiwania kształtu, który przebłyskuje gdzieś pod powierzchnią. Nie jest jeszcze w pełni uchwytny, ale już został dostrzeżony i musi być natychmiast ujawniony. Trzeba go szybko uchwycić nieomylnością oka, a wprawna ręka natychmiast podąży za nim w pogoń. Właściwie Józef Nowak zajmuje się głównie figurą, chociaż ma także w swoim dorobku kompozycje abstrakcyjne. Jego prace są mocno osadzone w tradycyjnym kanonie przedstawiania postaci, na sposób można by rzec klasyczny, upozowane w kontrapoście. Główny wolumen postaci jest grubo ciosany, za pomocą piły łańcuchowej, z zachowaniem dużych płaszczyzna i szorstkich chropowatych powierzchni.

Można nawet dopatrzeć się zauważalnej i zamierzonej skłonności do kubizowania kształtu, ponieważ te duże partie, mocno ciosane, skontrastowane są z finezyjnym rysunkiem fizjonomii postaci. Ponieważ są to wszystko przedstawienia realistyczne, cały wysiłek artysty koncentruje się na subtelnym modelunku twarzy. Partie fryzur są równie schematyczne jak strój postaci, oddane zamaszyście stanowią rodzaj ramy dla prawdziwego misterium formy, które dzieje się w na ich obliczach. Tak najogólniej przedstawia się ogólna formuła opisu rzeźby Józefa Nowaka i właśnie w takiej formie wystawił on grupę postaci zatytułowaną Młodzież w Galerii „Oranżeria”. Artysta uzasadnił, że inspiracją do powstania tej pracy była bezpośrednia obserwacja młodych ludzi, rówieśników jego kilkunastoletniej, dorastającej córki. W jakimś sensie jest to więc rodzaj reportażu, odtworzenie pewnej zastanej sytuacji, bez wyraźnej akcji. Jednak odnosimy wrażenie, że wszystkie osoby łączy rodzaj pokoleniowej wspólnoty wyrażonej podobnym strojem, stylem bycia, podobieństwem gestów.

Jak wyjaśnia dalej artysta, jego fascynacja młodzieżą wiąże się także z samym procesem dojrzewania, przeistaczania się charakterów na progu dorosłości. A więc mamy tu do czynienia ze znanym toposem „młodości”, niewinności, zachowaniem naturalnej naiwności i szczerości – a więc portret zbiorowy pokolenia z niewiadomym jeszcze identyfikatorem. Jak mówi artysta dostrzega w ich stanie podobieństwo do aniołów, a więc istot idealnych, nieobciążonych żadnym balastem ziemskiej egzystencji. To niewątpliwie gloryfikacja młodzieży.

Jakaś współczesna apoteoza ich piękna i naturalnej prostoty. Ponieważ artysta wie, także jako ojciec, że ten stan wkrótce przeminie, że jest to ten szczególny moment, kiedy wszystko jeszcze wydaje się autentyczne, prawdziwe i szczere, zdecydował się go utrwalić, zatrzymać po to, żeby zachować. Zachować we własnej pamięci, ale może także kiedyś i dla przypomnienia swoim protagonistom ich przeszłości, w przyszłości. Tak jak wspomniałem, postacie robią wrażenie bardzo rzeczywistych i można domniemywać, że są to wizerunki konkretnych osób. Ich sylwetki i twarze są mocno zindywidualizowane, i raczej nie można tu mówić o celowym wyodrębnianiu jakichś typów. Nie są to też reprezentanci żadnych subkultur młodzieżowych wyróżniających się strojem czy rekwizytem. Ich wspólną cechą jest zwyczajność, normalność, by nie powiedzieć przeciętność, z niewielką domieszką nonszalancji, co współcześnie określone jest w młodzieżowym slangu jako free style. Zastygłe w bezruchu, pogrążone w milczeniu – trwają. Całość sprawia wrażenie „zamrożenia” w czasie i przestrzeni. Oni donikąd nie zdążają i zdają się mieć dużo wolnego czasu. Ale jednocześnie wydają się wewnętrznie zapatrzeni w siebie, chociaż stoją obok siebie. Przeglądają się w sobie samych jak w zwierciadle. Tak jak gdyby, nagle, wspólnie, zgodnie, uświadomili sobie tę samą sprawę, tę samą prawdę, że znajdują się w istotnym życiowym momencie, wyjątkowym, kiedy rodzaj beztroskiej refleksji staje się bezpretensjonalną radością, ale ta się powoli wyczerpuje. Odnoszę wrażenie, że udało się artyście bardzo sugestywnie oddać właśnie to współodczuwanie przemijalności czasu.

Strony: 1 2

Artykuł ukazał się w Kwartalniku Rzeźby OROŃSKO nr 5-6 (78-79) 2009

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

Małgorzata Szymankiewicz. blank

Od 27 grudnia 2016 roku do 22 stycznia 2017 roku

Małgorzata Szymankiewicz, „Office Work 231”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR