Kultura i media to dwa słowa – wory. Pomieszczą wiele i rozciągną się, jeśli trzeba. Odmieniane przez wszystkie przypadki i ozdabiane wieloma przymiotnikami sprawiają wrażenie poważnych i potrzebnych. Pisanie o kulturze w kontekście mediów to w związku z tym zajęcie trudne i pełne wyzwań. Poruszamy się w obszarze wymagającym nie tylko odpowiednich kompetencji, ale i wyczucia. O pewnych sprawach pisać warto, innymi nie ma potrzeby zawracać sobie głowy.

Wyczucie

To wyczucie jest jednak o tyle niepokojące, że zazwyczaj odnosi się do pisania o kulturze w taki sposób, który utożsamia ją ze sztuką. Zajmowanie się kulturą oznacza w takim ujęciu pisanie o sztukach plastycznych, kinie, teatrze czy literaturze. Gdyby potraktować pojęcie kultury w szeroki, antropologiczny sposób, uznając, że składa się na nią całość materialnych i niematerialnych wytworów człowieka, okazać by się mogło, że zarówno tradycyjne, jak i nietradycyjne media o kulturze zbyt często nie mówią, ograniczając się jedynie do kultury wysokiej. Jakkolwiek podziału na kulturę wysoką i niską nie wypada już brać poważnie. Jeśli weźmiemy pod uwagę na przykład to, co ukazuje się w działach „kulturalnych” największych polskich dzienników czy przeanalizujemy program TVP Kultura, dojdziemy do wniosku, że kultura to w Polsce książki, filmy czy spektakle, adresowane do niewielkiej grupy odbiorców, gustujących w tego typu rozrywkach. Gust pozostałych jest zbyt niewyrobiony, aby się nim zajmować. Kultura masowa to wciąż brzydka siostra kultury elitarnej. Niby wiemy o jej istnieniu, ale staramy się o tym nie pamiętać.

Gotując obiad

Stosując taką strategię, odcinamy się jednak od ożywczych zasobów współczesności. Zasoby, które podważają ugruntowane podziały, odwracają hierarchie, mieszają porządki. Kultura to nie tylko obrazy Sasnala, powieści Tokarczuk czy filmy Kolskiego. Ludzie tworzą kulturę na co dzień, gotując obiad, wychodząc do pracy, odbierając dzieci z przedszkola i wynosząc śmieci. Aby uczestniczyć w kulturze, nie muszą czytać książek ani nawet gazet czy przekraczać progów galerii i muzeów. Mogą nie wiedzieć, kim jest Żmijewski ani czym zajmuje się Kozyra, co nie oznacza, że są niekulturalni. Projektowanie własnych zwyczajów przez elity, do których zaliczają się dziennikarze, na ludzi, nie mających z nią za wiele wspólnego, jest tak oczywiste, że aż zastanawiające. Lament nad niskim uczestnictwem Polaków w kulturze w tym kontekście jest bezpodstawny. Ale jak przekonać do tego OBOP?

Zdewaluował się nie tylko podział na kulturę niską i wysoką. Trudno uchwytny staje się także podział na twórców i odbiorców. Internet oznacza nie tylko rewolucję kulturalną, ale i rewolucję w obszarze sztuki. W czasach, gdy tak zwani zwykli ludzie robią zdjęcia, kręcą filmy czy piszą blogi, dzieląc się swoją twórczością z innymi użytkownikami rozmaitych serwisów czy portali, coraz trudniej jest wyznaczyć granice pomiędzy tym, co jest sztuką i co sztuką nie jest. Przy tym, proces rozmywania się tego typu podziałów będzie się pogłębiał. Patrząc na uczestnictwo w kulturze z takiej perspektywy, trudno zrozumieć badaczy, pracujących w Ośrodku Badania Opinii Publicznej, pytających o chodzenie do muzeów i czytanie gazet. Ich pytania są dość anachroniczne.

Rzeczywistość zupełnie inna

Wyjściem z tej sytuacji może być, po pierwsze, trzymanie się eleganckiego porządku nazw i nie mylenie sztuki z kulturą. Po drugie, oswojenie się z myślą, że czasy panowania kultury wysokiej i sztuki elitarnej bezpowrotnie minęły. Po trzecie, pielęgnowanie postawy otwartej na to wszystko, co nie mieści się w dotychczasowych klasyfikacjach, a sporo mówi o świecie, w którym obecnie żyjemy. Wreszcie, po czwarte, cierpliwe przyglądanie się temu, jak instytucje związane z kulturą, w tym media, dostosowują się do rzeczywistości zupełnie innej niż ta, z którą jeszcze do niedawna miały do czynienia.

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Bownik. Wyobraź sobie czasy, w których wszystkie rekordy już padły

Od 20 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Bownik, „Passage”, 2013 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Prabhakar Pachpute i Rupali Patil. Zwiastunki chaosu

Od 28 stycznia do 18 czerwca 2017 roku

Prabhakar Pachpute, „Góra ucieczki”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Marek Starzyk. Gazetowe obrazki

Od 27 stycznia do 23 lutego 2017 roku

Marek Starzyk, Bez tytułu, 1999–2000 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jacek Sempoliński. Obrazy patrzące

Od 21 stycznia do 26 marca 2017 roku

Jacek Sempoliński (źródło: materiały prasowe organizatora)

Ludwik Gronowski. Fotografie Krzemieniec/Wołyń 1930–1939

Od 19 stycznia do 19 marca 2017 roku

Ludwik Gronowski, „Na szybowisku” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Eksplozja litery

Ikonografia tekstualności jako źródła cierpień

Od 12 stycznia do 31 marca 2017 roku

Ireneusz Walczak, „Bartoszewski”, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

World Press Photo 2016

Od 14 stycznia do 12 lutego 2017 roku

Warren Richardson, Australia | „Hope for a New Life”, 28 August, Serbia/Hungary border (źródło: materiały prasowe)

Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa

Od 10 stycznia do 8 lutego 2017 roku

„Jan Kucz. Antoni Janusz Pastwa” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nie, no to nie. Dźwiękowe działania obrazoburcze

Od 11 stycznia do 14 lutego 2017 roku

Ryszard Ługowski (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urok prowincji w fotografii Jerzego Piątka

Od 10 stycznia do 2 lutego 2017 roku

Jerzy Piątek, „Smutek i urok prowincji”, koniec lat 70. i 1 poł. lat 80. XX w. (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR