Gagi, kukły, gry. Do tych trzech form dałoby się między innymi sprowadzić wątki sztuki zabawowej, zabawnej czy bawiącej. Jak przystało jednak na sztukę (nie utożsamiać do końca z zabawą), w sidłach tego, co rozrywkowe, wykorzystujące gry i jarmarczność (pardon: dyskotekowość, cyfrowość i multimedia), kryje się wiele schwytanych całkiem poważnych obserwacji i idei. Nawet najbardziej rozbawione, śmieszne lub całkiem dziecinne dzieła, w swej grze swobodnej i z pełną „nieokreślonością odsyłania” (żeby użyć terminu Hansa-Georga Gadamera) nie są bez przesłań, są krytyczne lub stanowią wyzwanie. Jest to skądinąd realizacja jednego z postanowień Marcela Duchampa, w którym ten największy ironista XX wieku ogłosił, że wprowadza do swych dzieł humor dla… „nadania im powagi”.

Annette Messager, „Articules-Desarticules”, instalacja, fragment, 2002. Documenta 11 w Kassel. Fot. P. Łubowski

Annette Messager, „Articules-Desarticules”, instalacja, fragment, 2002. Documenta 11 w Kassel. Fot. P. Łubowski

Gagi i pełne humoru gesty mają swą „archeologię” nawet w odległych stuleciach, żyją w nowożytnym nurcie satyry i komiksu, a potem w dada, surrealizmie, performance itd. Nasycone nimi dzieła ostatnich dwóch czy trzech dekad odbiegają od nieco kamiennych w swej powadze prac twórców kręgu neoawangardy. Jeśli ci ostatni wiele uwagi musieli poświęcać udowadnianiu, że sztuka jeszcze istnieje, w radosnym korowodzie cywilizacji konsumpcyjnej już nic zbytnio nie dziwi, a zostaje tylko kwestia nieuniknionego wyboru i poprzez ów wybór sformułowanie często wcale poważnego komentarza krytycznego. A aby skłonić odbiorców do uwagi, podejmowane są różne strategie, wśród których nie najmniej obojętne jest skłonienie ich do śmiechu (półuśmiechu, zażenowania, prychnięcia, pokręcenia głową, zdziwienia itd.). Oskara Dawidzkiego „Portrety uliczne” z 2003 roku to po prostu rezultat wizyt artysty u ulicznych rysowników, którzy wykonali jego tzw. wierne konterfekty, a które artysta jako ich bohater i właściciel umieszcza następnie na swej wystawie. Dla znawczyni dyskusji i pseudodyskusji, performerki Andrei Fraser, aktorska mimikra splata się z komentarzem na temat instytucji promujących sztukę. W „Głównych atrakcjach muzeum” (1989) artystka wystąpiła jako przewodnik po ekspozycji w Muzeum Sztuki w Filadelfii i w rozwlekłych frazach, dramatyzując, omawiała takie obiekty jak zwykła fontanna czy muzealna kawiarnia. W wideo bez tytułu (2003) zarejestrowała swe stosunki seksualne w hotelu z kolekcjonerem, który zapłacił 20 000 dolarów „nie za seks”, jak sama stwierdziła, ale za „wykonanie dzieła sztuki”. W dobie nadprodukcji i nadpodaży

l słynie ze szczególnej prześmiewczej nieuchwytności i umiejętności doprowadzania do zdumień. Zupełnie zarzucając operowanie przedmiotami, opracowuje dla zwiedzających jedynie scenki czy gry. W 2005roku w pawilonie niemieckim na Biennale w Wenecji widzowie byli zaskakiwani przez umundurowanych muzealnych strażników zwracających się do nich przy użyciu tanecznych gestów i śpiewu z powtarzalną frazą: „To jest tak współczesne!”. W 2007 roku w ramach pracy „Ten sukces i ta porażka” (2007) małe dzieci wymyślały sobie w galerii gry bez przedmiotów i wciągały w nie zwiedzających.

Kukły od zawsze budzą nasze zainteresowanie. Są bowiem niby-ludźmi, choć mniejszymi od nas lub większymi (czasem wielkości człowieka) i, oczywiście, z ograniczeniami ruchów. W różnych przypadkach wykorzystywane bywały dość melancholijnie, jak np. u Hansa Bellmera, albo też jako przejaw radosnej konsumpcji (hiperrealizm). Ale nasze czasy to jakby nowy wiek różnych homunkulusów z wyraźnie ironicznymi odniesieniami. Pisząca ze swadą o weneckim biennale w 2001 roku Monika Małkowska zauważyła już wtedy „inwazję kukieł”. I rzeczywiście, w pierwszej dekadzie XXI wieku mamy olbrzymie dzieci Rona Muecka, „wierną kopię” siebie samego Ursa Lüthi, figury Pawła Althamera, „Bombowniczkę” i inne postacie Anny Baumgart, hybrydy-potworki Patricii Piccinini, ludziki Piotra Kurki, manekiny Macieja Kuraka. Nie należy zapominać też o tym, że jednym z twórców szczególnie ciekawych marionetek był w okresie międzywojennym Paul Klee, który dla małego syna stworzył teatrzyk wymownych figurek. Na specjalne w tym kontekście wyróżnienie zasłużył od lat stosujący „pinokizację” świata Maurizio Cattelan. W swych rozlicznych kukłach, od postaci z historii i polityki po stałe nawiązywanie do siebie samego (wplątanego w zbiory muzealne czy wędrującego na rowerku przez weneckie biennale w 2003), zawarł i śmieszny, i demaskujący komentarz do naszych czasów. Dzień dzisiejszy, w którym normą jest pożeranie gadżetów (nieustanna konsumpcyjna uczta) przyjmuje włoski artysta nie bez persyflażu. Powiada: „być może deklaruję, że wszyscy jesteśmy jakoś skorumpowani; samo życie jest skorumpowane i to jest coś, co lubię”. Ale w innym miejscu oświadcza nie bez cynicznej zjadliwości: „przesuwasz granice trochę dalej i wtedy stwierdzasz, jak łatwo świat sztuki absorbuje każdy cios. Lecz to jest OK, sądzę, że to jest część gry”. Takim szczególnym artystą często balansującym na granicy naszej wrażliwości jest Paul McCarthy. Pokazując gigantyczną figurę Santa Clausa (nie mylić tego supermarketowego tandeciarza ze świętym Mikołajem) trzymającego znane z sex-shopów urządzenie  o nazwie buttplug, bardzo mocno atakuje nasze poczucie mydlanej przyzwoitości. Już bez zbytnich aluzji, a tylko jakby w fazie zdziecinnienia, niektórzy artyści (Mike Kelley) otaczają nas pluszowymi misiami i innymi kopiami obiektów z pokoju dla milusińskich.

Maurizio Cattelan, „Charlie (autoportret)”, zdalnie kierowany trycykl z lalką, 2003. 50. Międzynarodowe Biennale w Wenecji. Fot. P. Łubowski

Maurizio Cattelan, „Charlie (autoportret)”, zdalnie kierowany trycykl z lalką, 2003. 50. Międzynarodowe Biennale w Wenecji. Fot. P. Łubowski

Gra, gdyby pominąć to, że w ogóle jest jako idea ukryta za pojęciem „sztuka”, w ostatnich latach pojawia się dość konkretnie na różnych piętrach artystycznych doświadczeń. W dużej mierze sprzężona z tym, co przywykło się traktować jako „partycypację”, tj. szerokie wciągnięcie odbiorców do środka procesu twórczego, miała swe ciekawe rozwiązania np. w kopenhaskim „Festival 200” w 1969 roku, podczas którego Paul Gernes zainstalował „Łaźnię publiczną” jako dostępny dla wszystkich test higieny. Wciągając przechodniów w swe gry w przestrzeni miejskiej we Wrocławiu, Studio Kompozycji Emocjonalnej w latach 70. znacząco poprzedziło entuzjastyczne partycypacje wielu ludzi w happeningach Pomarańczowej Alternatywy 10 lat później. Nie do przecenienia są inspiracje Oskara Hansena – twórcy idei formy otwartej, płodnej w całym ciągu poczynań, wśród których tak mocno wyróżniło się artystyczne duo KwieKulik, obecne wśród innych uczestników w „Grze na wzgórzu Morela” (1971) i propagujące „sztukę pasożytniczą” oraz „sztukę świadomie złą” jako wielostronne pole gry z twórczością i systemem politycznym w Polsce lat 70. Nie wnikając tu w opisane m.in. przez Łukasza Rondudę bogate doświadczenia game patching w ramach software art, zwrócić można tylko uwagę na bezpośredniość („planszowość”) niektórych propozycji gier u artystów w ostatnich latach. „Gra o sukces” Tomasza Opani pokazała hazardowość i wątpliwości przy dochodzeniu do prestiżu. Do galerii i wystaw jako takich odniósł się projekt Huberta Czerepoka i Sebastiana Mendeza „Survivors of the White Cube” (2003-4) przedstawiający „symulację świata sztuki i rządzące w nim mechanizmy”. Karolina Freino w swych interaktywnych instalacjach (2002-5), używając kostek, szachów, puzzli i innych obiektów, kilkakrotnie pokazała egzystencjalne dno każdej z gier.

Działania artystów z wykorzystaniem psikusów, homunkulusów czy zabaw stały się o tyle cenne, że – zdaniem piszącego te słowa – otwarły się na wciąż nieprzetarte szlaki sztuki. I jeśli jesteśmy przytłoczeni jałowym konsumpcjonizmem z jednej strony i ciągłym straszeniem katastrofami – z drugiej, to w play art mamy i jakieś wytchnienie, i niebanalny komentarz.

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Balkan Playground. Michał Korta

Od 25 października do 3 grudnia 2017 roku

Michał Korta, cykl „Balkan Playground” (Randa, egipska reprezentacja karate, Sutomore, Czarnogóra), 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kino-oko. Wokół Wiertowa i konstruktywizmu

Od 20 października do 30 listopada 2017 roku

Józef Robakowski, „Ćwiczenia na 2 ręce” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Cukiernia Europa

Od 19 października 2017 do 25 listopada 2017 roku

Aleksandar Stankoski, Ostatnia wyprawa, 100 x 70, olej na kartonie, 1992 (źródło: materiały prasowe organizatora)

8. Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja

Od 19 do 22 października 2017 roku

 Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal im. Macieja Berbeki Inspirowane Górami

Od 19 października do 21 października 2017 roku

Festiwal im. Macieja Berbeki Inspirowane Górami (źródło: materiały prasowe organizatora)

Inwencja i naśladownictwo. Dawna grafika włoska

Od 17 października do 17 grudnia 2017 roku

Gaetano Cottafavi, „Wodospad na rzece Aniene koło Tivoli”, 1835 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Dziekanka artystyczna

Od 16 października do 24 listopada 2017 roku

Mirosław Bałka, „Good God” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Festiwal Tradycji Literackich

Rozdział I: Mickiewicz / Różewicz

Od 14 października do 16 listopada 2017 roku

Ballady i Romanse (źródło: materiały prasowe organizatora)

Modernizm udomowiony

Współczesna architektura chińska

Od 13 października 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Projekt: Warsztat wyrobu cukru trzcinowego w gminie Zhangxi, powiat Songyang, Studio: DnA _Design and Architecture (źródło: materiały prasowe organizatora)

Centralna, Środkowo-Wschodnia

Od 13 października do 23 listopada 2017 roku

Ivars Gravlejs, „FUCK” (Early Works), 1994 źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR