Z Christophem Schlingensiefem rozmawia Alexandra Hołownia 

Tilda Swinton i Christoph Schlingensief, fot. Biuro prasowe Berlinale

Tilda Swinton i Christoph Schlingensief, fot. Biuro prasowe Berlinale

A.H.: Został pan jednym z jurorów 59. Berlinale. Czy pan, artysta awangardowy, miewa kłopoty z innymi jurorami?

C.S.: Z przewodniczącą jury, Tildą Swinton, nakręciłem w roku 1986 filmEgomania”. Byliśmy wtedy parą. Po latach na Berlinale spotkaliśmy się ponownie. Ale nie ma już między nami dawnych konfliktów. W końcu przed laty, Gina Lolobrigida zasiadała w jury obok 4 byłych kochanków. Poza tym w tym roku, zaproszeni przez Dietera Koslika jurorzy: Isabel Coixet (Hiszpania), Gaston Kabore (Burkina Faso), Hennig Mankell (Szwecja), Wayen Wang (USA), Alice Waters (USA) mają zbliżone gusta i na szczęście myślą podobnie. Dajemy szansę filmom politycznym. Albo tym kreującym nowy, nieznany język narracji. Nasze oceny nie są od siebie oddalone. Słuchamy argumentów kolegów. Mój zarzut, co do jednego z prezentowanych dzieł dotyczył jego nieaktualnej tematyki, gdyż 5 lat temu te same problemy, ktoś inny pokazał dużo lepiej. Każdy wyświetlany film musi posiadać jakieś przesłanie, przekazywać to, czego jeszcze nie poruszono. Momentami wśród jurorów panuje jednomyślność. Do Tildy Swinton należy ostatnie słowo. Tilda zawsze ma mocną opinię o danym filmie. Jednak zanim wyda ostateczną decyzję, pyta wszystkich o zdanie. Jeden film tak zbeształa, że wypadało wejść pod prysznic, by spłukać pozostały niesmak. Niestety miała rację, to był głupi film.

A.H.: Proszę powiedzieć, jak pracują jurorzy na Berlinale?

C.S: Jurorzy na Berlinale oceniają 3 filmy dziennie. Najpierw mamy projekcję poranną. Przerwa na obiad, który zazwyczaj zjadamy w towarzystwie polityków, dziś na przykład z burmistrzem Berlina. Potem następny film. Małe posiedzenie jurorów i na życzenie odwiedziny u sponsorów. Wieczorem trzeci film. Właściwie długie oglądanie w szybkim tempie powoduje zmęczenie. Ale musimy być trzeźwi. Największą przyjemność sprawił mi fakt, że będąc jurorem zostałem zmuszony do oglądania filmów. Siedzę sobie w kinie, a patrząc na film staram się odprężyć. Tylko, niestety wszystko trwa aż do późnej nocy a rano trzeba znów wstać na seans.

Alexandra Hołownia przed Pałacem Berlinale, Fot. Biuro prasowe Berlinale

Alexandra Hołownia przed Pałacem Berlinale, fot. Biuro prasowe Berlinale

A.H.: Jakie filmy uważa pan za dobre?

C.S.: Bardzo różne. Ostatnio miałem taką fazę, że płakałem podczas oglądania w telewizji filmów miłosnych. Także dokumentacje o męczonych zwierzętach wyciskały ze mnie łzy. Przed laty byłem inny, teraz jestem miękki i pełen współczucia. A za dobre uważam na przykład filmy Davida Lyncha. Zawierają one jakiś paranoidalny system, do którego można zaliczyć wszystko, tylko nie perfekcyjną interpretację. Obecnie zarówno w filmie jak i w sztukach pięknych powrócił czas spirytualizmu. Znowu niejednoznaczne i tajemnicze historie wywołują dreszcz duchowego przeżycia. Zaczynamy chodzić do kina nie dlatego, żeby trwać w napięciu, tylko z powodu odczucia czegoś, czego nie można zinterpretować. Moim zdaniem popełniamy błąd, jeśli chcemy dokładnie wiedzieć, o co w danym filmie chodzi. Na Berlinale mamy pełno filmów o charakterze publicystycznym, które niczym programy telewizyjne zabiegają o płaszczyznę porozumienia z publicznością. Tylko takie filmy nie dotykają duszy. Nie tego oczekuję od filmów.

A.H.: Pracuje pan najczęściej z amatorami. Czy również uważa pan, że „każdy jest artystą”?

C.S.: Najchętniej pracuję z indywidualistami i uważam zdanie: „każdy jest artystą” za kompletne nieporozumienie. Niestety, Joseph Beuys już nie może tego hasła skorygować. A jego uczniowie zabrnęli w ślepą uliczkę, jeśli nadal wierzą, że wszyscy możemy zostać artystami. Ja rozwinąłem metodę, polegającą na pracy z surowymi ludźmi. Wchodzą oni w mój obraz nieprzygotowani i kolektywnie tworzą własną rzecz. W Kassel w „48 Stunden überleben für Deutschland” (Niemcy przeżyją 48 godzin) włączyłem do spektaklu nieświadomą niczego publiczność. Turyści odwiedzający Documenta mimo woli zostali uczestnikami mojego przedstawienia. Jak zapewne pani pamięta, na dworcu głównym w Kassel, co jakiś czas, zapowiadaliśmy przez megafony, że właśnie do miasta przyjechał aktor Viscontiego, Helmut Berger. Przez 4 godziny trzymaliśmy tą obietnicą w napięciu, cierpliwie czekających na Helmuta Bergera Japończyków. Drzemali oni po kątach a w chwilach naszych komunikatów wstawali, chwytając za aparaty fotograficzne i pytali wokoło, kiedy wreszcie zobaczą aktora? Wtedy puszczałem głośną muzykę i ponownie krzyczałem „Przyjechał Helmut Berger i zaraz tu z nami będzie”. W ten sposób przypadkowi ludzie zostali aktorami mojego spektaklu. Natomiast ludzie związani z telewizją spekulują o aktywnym uczestnictwie publiczności. Zapraszają do programów rozrywkowych zwykłych widzów. Nigdy nie emitują całości, tylko dwa razy w tygodniu możemy zobaczyć części ich programu.

Międzynarodowe jury 59. Berlinale, fot. Biuro prasowe Berlinale

Międzynarodowe jury 59. Berlinale, fot. Biuro prasowe Berlinale

Christoph Schlingensief, niemiecki reżyser filmowy i teatralny, autor słuchowisk radiowych a także artysta sztuk pięknych. Jest jedną z najbardziej popularnych postaci niemieckiej sceny artystycznej. Ten zbuntowany, bezkompromisowy, rewolucjonizujący reżyser, należy do światowej czołówki twórców eksperymentujących w dziedzinie teatru i filmu. Jako filmowiec zrealizował w latach 1989 i 1992 „Deutschlandtrilogie”. W tym w 1990 roku „Das deutsche Kettensägenmassaker”. Do jego inscenizacji operowych należą między innymi: „Parsifal”, 2004 w Bayreuth; „Der Fliegende Holländer”, 2007 Manaus; „Jeanne d`Arc “, 2008 Berlin; „Eine Kirche der Angst vor dem Fremden in mir “, 2008 Duisburg. W roku 2009 Christoph Schlingensief uświetnił skład jurorów konkursu głównego 59. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Berlinale.

1 komentarz do artykułu “Romowa z Christophem Schlingensiefem”

  1. Przedstawienie teatru Krzysztofa Schlingensiefa widzialam przed laty w Kassel.Nigdy przed tem nie przezylam w teatrze bijatyki na widowni.Nie wyobrazalam sobie, ze publicznosc mozna tak mocno sprowokowac i podniecic. Na scenie szydzono z neonazisow. Wielu ogladajacych poczulo sie urazonych, jeden facet wbiegl na scene chcac zmusic aktora do przerwania monologu.Inni probowali przywolac do porzadku
    wybuchowego widza.Kociol, krzyki i zamieszanie.Przyjechala policja i pielegniarze z pogotowia ratunkowego. To wlasnie prawdiwy teatr na zywo, realny szok

Dodaj komentarz


Artykuły

Recenzje

Opinie

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Inne strony rękopisu „Pana Tadeusza”

Od 29 września do 5 listopada 2017 roku

Inwokacja „Pana Tadeusza” – rękopis, fot. Adriana Myśliwiec (źródło: materiały prasowe organizatora)

Książka żywa

Od 28 września do 31 października 2017 roku

Piotr Smolnicki, „Księga czasu”, instalacja, 2016 (źródło: materiały prasowe organizatora)

VII Przegląd Młodej Sztuki „Świeża Krew”

Od 15 września do 12 października 2017 roku

Alicja Kubicka, „Pogrzeb pisarza” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Modernizm na Węgrzech 1900–1930

Od 23 września 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Károly Kernstock, „Wiosna” (projekt witrażu w willi Schiffera), 1911, Janus Pannonius Múzeum (źródło: materiały prasowe organizatora)

Art WORK. Artyści o pracy

Od 22 września do 31 października 2017 roku

Marcin Berdyszak, „Le danse macabre de terrorisme” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Japońska układanka

Od 3 września 2017 roku do 7 stycznia 2018 roku

Widok wystawy „Japońska układanka” , fot. Rafał Sosin (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Siudeja. DO ODCIĘCIA. Cięcie, beton, czerń

Od 22 września do 12 listopada 2017 roku

Piotr Siudeja, „Klatka I”, tynk, olej na płótnie, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Piotr Ambroziak. Plujący obraz

Od 22 września do 14 października 2017 roku

Piotr Ambroziak, bez tytułu, akryl, spray, 100×117 cm, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Imbalance

Od 22 września do 19 listopada 2017 roku

Julius Von Bismark (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zwierzyniec zaprasza – Rakowice

Od 22 września 2017 roku do 25 lutego 2018 roku

Osiedle Ugorek w budowie, lata 60. XX w., fot. Henryk Hermanowicz (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR