Tokio, luty

Śniadanie jest doskonałe – kontynentalne, angielskie, amerykańskie, azjatyckie, chińskie, koreańskie, japońskie. Müsli, zupa miso, kimczi, suszi, ryba, ser, croissanty, chleb pełnoziarnisty, ryż, jaja na szynce, fasola z bekonem. Japończycy nigdy nie mieli problemów z dostosowaniem się do obcej kultury i doprowadzeniem jej wytworów do perfekcji – dotyczy to buddyzmu i chińskiego rysunku, samochodów i komputerów. Nie mają przy tym żadnych problemów z zachowaniem własnej tradycji kulturalnej. By zostać buddystą, nie trzeba wypierać się szintoizmu, a już na pewno kapitalizmu.

Fot. Kinga Dunikowska, Magic Garden, 2001, Instalacja, video, Heidelberger Kunstverein, 2001

Fot. Kinga Dunikowska, Magic Garden, 2001, Instalacja, video, Heidelberger Kunstverein, 2001

Podróżujemy w sprawach kultury, informacji, wymiany – kilkunastu kuratorów i krytyków z Niemiec. Jesteśmy traktowani jak dostojnicy państwowi: limuzyny, szofer w białych rękawiczkach, toasty szampanem, eskorta i przewodnik, kuchnia kaiseki i gejsze. Po zakończeniu pracy karaoke, paczinko i piwo. Japonia to największy producent piwa na świecie, chyba nawet woły karmi się piwem.Z okna na 32. piętrze hotelu widzę, jak na plac budowy wchodzą robotnicy. Apel, przemowa, gimnastyka, pieśń. Szeregi pracowitych mrówek znikają w otchłani metra. Bezdomni pod mostem złożyli już kartonowe domki i w ten sposób rozpoczęli codzienny trud. W razie trzęsienia ziemi, jak pouczają tabliczki, najlepiej odsunąć się od okna i schronić w pobliżu przeciwległej ściany. Dzwoni żona, pyta, jak jest w Japonii. Jak w Heidelbergu – odpowiadam – poza Japończykami.

Kto wpadł na kretyński pomysł, żeby spędzić noc w Ryokan? Nie przyznaję się, że to ja – ale nie mogłem sobie darować tego doświadczenia, wraz z przemową po angielsku, którą wygłosiłem jako “mówca dnia” po gorącej kąpieli, odziany tylko w jukata w obecności burmistrza (on w ciemnym garniturze i stalowoszarym krawacie). Rano miałem zadziwiająco jasny umysł, zważywszy niezliczone czarki sake wypitej poprzedniego wieczora.

Czas wyruszyć. Wkrótce stajemy na wiele godzin w niekończącym się korku na wielopoziomowej autostradzie. Wokół beton, szkło, neony, “Love Hotel” (“Rabu-Hoteru”), wierna kopia Neuschwanstein. A w samochodzie wideo: Hokusai, Fudżi, Koto, kimona, kwiaty wiśni.

Gdy opuszczałem hotel, śpiewał słowik. Gdy wróciłem wieczorem, śpiewał znowu. Trzeciego ranka nabrałem nieufności – i rzeczywiście, odkryłem małe głośniki pośród ledwie rozkwitłych kwiatów śliwy. Kwiaty jednakże – podobnie jak powiew łagodnie białego śniegu – były prawdziwe.

Heidelberg, maj

Gdy przypominam sobie heildelberską instalację Kingi Dunikowskiej, nieodparcie powracają japońskie wspomnienia. Wcześniej, w innym miejscu artystka skonstruowała “Magic Garden”, małą oranżerię, w której kwitną sztuczne kwiaty, swego rodzaju zeświecczony, ironiczny Hortus conclusus, namiastka raju ze sklepu “Dom, Hobby, Ogród”. Miniaturowa szklarnia stoi, niczym kaplica św. Franciszka w Porziuncola, w obszernym pomieszczeniu – zresztą, zbiegiem okoliczności w hali wystawowej, która przeszkleniem przypomina oranżerię. Widz może się rozgościć na sztucznym trawniku i miękkich kwiatowych poduszkach pod kwitnącymi drzewami z papieru. Ekspozycja obejmuje film wideo, który ukazuje, jak można złożyć “Magic Garden” z elementów zestawu i szybko doprowadzić go do kwitnienia za pomocą odpowiednich preparatów chemicznych.

Fot. Kinga Dunikowska, Magic Garden, 2001, Instalacja, video, Heidelberger Kunstverein, 2001

Fot. Kinga Dunikowska, Magic Garden, 2001, Instalacja, video, Heidelberger Kunstverein, 2001

Całość wcale nie wzięła się wyłącznie z bujnej wyobraźni młodej artystki – należy przynajmniej w części do rzeczywistości zastanej, jest to więc objet trouvé: Kinga Dunikowska odkryła zestaw w sklepie w Londynie. Włącza go we wprost zdumiewający, a w rzeczywistości wysoce złożony kontekst. Zadajmy sobie trud odtworzenia zamysłu instalacji:

Przedmiotem pracy jest zarówno natura, jak i kultura, tematem są prawda i postrzeganie. Naturę przeżywamy obecnie niemal wyłącznie jako wytwór kultury, jako wyrób z drugiej czy trzeciej ręki. Tam jednak, gdzie spotykamy się z naturą nieujarzmioną – jak w nieopanowanych, nieprzeniknionych podstawach własnego istnienia – potrafi ona w niezwykły sposób zaskakiwać, być źródłem szczęścia, lecz także przerażać. Kultura zawsze starała się okiełznać naturę. Zazwyczaj były to jednak tylko niewielkie nadużycia – zarówno w przypadku prób nobilitacji natury, jak i nierozważnej iluzji, że można ją opanować lub wręcz udoskonalić. Jak wiadomo, taka hybris doprowadziła do wypędzenia z raju. Raj, co znamienne, człowiek wyobrażał sobie jako ogród, a więc wytwór kultury odgrodzony parkanem od dziczy. Istota, która siedzi na takim parkanie – by tak rzec, jedną nogą w jednym, drugą w drugim świecie – jest czarownicą. Czarownice się czci i prześladuje, a w skrajnych przypadkach pali na stosie.

Czarownice mogą być zarówno fascynujące, jak i niebezpieczne, a czasem, jak wiemy z filmów z Jamesem Bondem, także bardzo atrakcyjne. Wcześniejszy projekt przewidywał urządzenie biura Jamesa Bonda zamiast kartonowego ogrodu w Studio Heidelberger Kunstverein. Wśród rekwizytów miał się znaleźć zwięzły opis najnowszego zadania Bonda: położyć kres działalności wysoce niebezpiecznej organizacji pod nazwą “Orakel” z siedzibą pod Krakowem. Zadanie brzmiało: “Przywódczynią jest kobieta nazwiskiem Kinga D. Nic bliższego nie jest nam wiadomo, poza tym tylko, że jest nieobliczalna i określa swe machinacje mianem sztuki, co czyni ją dla nas tym bardziej niebezpieczną”.

Strony: 1 2

Dodaj komentarz


Recenzje

Opinie

Rozmowy

Czytelnia

Myślnik

Wydarzenia

Daniel Pielucha. Nadrealizm polski

Od 24 lutego do 26 marca 2017 roku

Daniel Pielucha (źródło: materiały prasowe organizatora)

Urszula Tarasiewicz. Ogrodowa / Garden Street

Od 24 lutego do 31 marca 2017 roku

Urszula Tarasiewicz, „Ogrodowa/Garden Street” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Kupując oczami

Od 22 lutego do 11 czerwca 2017 roku

Projekty aranżacji wystawy sklepu Juliusza Grossego  w Krakowie autorstwa Franciszka Seiferta, autor fot. nieznany, lata 30. XX w., wł. Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (źródło: materiały prasowe organizatora)

Andrzej Mitan. Sztuka (nie)zidentyfikowana

Od 18 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

Andrzej Mitan, „W świętej racji”, płyta analogowa, proj. Ryszard Winiarski (źródło: materiały prasowe organizatora)

ABS_2067

Od 27 lutego do 17 marca 2017 roku

Philippe Rębosz, „And all my friends are dead”, akryl i olej na płótnie, 2017 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Nature morte

Od 19 lutego do 14 maja 2017 roku

Barnaby Barford „Do it again, I didn’t press record”, 2009, dzięki uprzejmości artysty, Fot. Noah Da Costa, © Barnaby Barford (źródło: materiały prasowe organizatora)

Alicja Bielawska. Jeśli nie tutaj, gdzie?

Od 17 lutego do 9 kwietnia 2017 roku

Alicja Bielawska, „Ćwiczenia na dwie linie”, 2014 ,fot. Bartosz Górka (źródło: materiały prasowe organizatora)

Szczęśliwej podróży

Od 17 lutego do 27 maja 2017 roku

3–4 marca 2017 roku, pokaz filmu „Exil Shanghai” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Martwa Natura

Od 15 lutego do 14 marca 2017 roku

Katarzyna Makieła-Organisty, „Czaszka jelonka”, 2014 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Skarby baroku. Między Bratysławą a Krakowem

Od 10 lutego do 23 kwietnia 2017 roku

„Widok Krakowa”, 1652, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie (źródło: materiały prasowe organizatora)

więcej wydarzeń
U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR